poniedziałek, 26 grudnia 2016

Najlepsze momenty drugiej edycji "Agenta" - część 2

Drugi dzień świąt to doskonały moment, aby zaprezentować wam drugą część podsumowania głosowania na najlepsze momenty drugiej edycji "Agenta". Mamy święta - więc będzie wpis podwójny. Dziś prezentuję wyniki zarówno najzabawniejszych jak i najbardziej pamiętnych momentów. W obydwu kategoriach są momenty, które zostały wskazane więcej niż raz.

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Kosztowne zakupy

Dawno na blogu nie było opisu zadania, czas dziś ten brak przerwać. Przedstawiam zadanie, które pojawiło się w Australii - konkretnie w trzecim odcinku trzeciej edycji. Tytuł zadania został wymyślony przeze mnie. Do wygrania grupa miała 10 tysięcy dolarów australijskich.

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Porównujemy starego i nowego "Agenta" - część 6: Lektor i inne

To już ostatnia część porównywania starego i nowego "Agenta". Za trzy miesiące pojawi się kolejna wersja celebrycka, będzie więc okazja zobaczyć, czy TVN uczy się choć trochę na błędach. O tym, że nie uczy się w pełni wiadomo już od jakiegoś czasu - o czym świadczy fakt, że w ogóle nie wzięli pod uwagę głosu widzów domagających się udziału zwykłych ludzi.

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Najlepsze momenty drugiej edycji "Agenta" - część 1

Przez ostatni miesiąc można było wybierać najlepsze, najbardziej pamiętane i najciekawsze momenty drugiej edycji "Agenta". Dziś rozpoczynam prezentację wyników waszego głosowania. Na pierwszy ogień idą najbardziej zapamiętane przez was słowa, które pojawiły się w drugiej edycji "Agenta". 

czwartek, 1 grudnia 2016

Trochę plotek o możliwych uczestnikach Agenta z Gwiazdami

Oto kolejna porcja plotek dotyczących uczestników drugiej edycji celebryckiej wersji Agenta. Podaję jedynie nazwiska tych osób, które wcześniej nie padły na blogu:

poniedziałek, 28 listopada 2016

Piotr Szyszko - rozmowa: część 2

Zgodnie z zapowiedzią prezentuję drugą część rozmowy z Piotrem Szyszką. Rozmowa została przeprowadzona w czerwcu, odpowiedź na ostatnie pytanie została jednak zmieniona i uzupełniona w listopadzie - na bardziej aktualne informacje. W dzisiejszej części przeczytacie o skoku na bungee, Jurku jako agencie oraz akcji, w jakiej obecnie bierze udział uczestnik pierwszej edycji.

poniedziałek, 21 listopada 2016

Piotr Szyszko - rozmowa: część 1

Nadszedł czas, aby przedstawić wam zapowiadany już kilka miesięcy temu wywiad z kolejnym uczestnikiem pierwszej edycji "Agenta" - Piotrem Szyszką. Tak jak i poprzednie dwa wywiady, ten również pojawi się w dwóch częściach. W części pierwszej tradycyjnie dowiecie się o kulisach pojawienia się Piotrka w programie - które brzmią co najmniej ciekawie, pierwszych zadaniach i sytuacji, w której został wybrany liderem grupy. Miłej lektury!

niedziela, 20 listopada 2016

Zdarzyło się 16 lat temu...

Co prawda nie dorównuję mistrzom tej kategorii, brakuje mi nawet więcej niż gwiazdom z wiosennej gwiazdorskiej edycji do Piotrka, Remka i spółki, niemniej postanowiłem spróbować sił i przygotowałem coś na poprawę nastroju - coś, co jest obecnie najbardziej na czasie.

czwartek, 17 listopada 2016

Ruszyły nagrania Agenta-Gwiazdy

Jak informują plotkarskie portale, właśnie rozpoczęły się zdjęcia do drugiej edycji gwiazdorskiego Agenta. Potwierdzeniem, iż tak faktycznie jest, może być fakt, że chyba dwa dni temu Kinga Rusin została przyłapana na lotnisku, a kilkanaście godzin później wrzuciła do internetu pierwsze zdjęcia z Argentyny.

poniedziałek, 14 listopada 2016

Dźwig portowy

Bohaterem dzisiejszego wpisu będzie zadanie, które pojawiło się w drugiej edycji. Uczestnicy mierzyli się z nim w trzecim odcinku. Oto szczegóły:

wtorek, 8 listopada 2016

Agent-Gwiazdy - o planowanej nowej edycji

Pojawiają się już od jakiegoś czasu doniesienia o nowej edycji Agenta z Gwiazdami. Czas więc, aby i tu pojawiły się zebrane i wybrane newsy. Oto kilka informacji z drugiej edycji z gwiazdami.

poniedziałek, 7 listopada 2016

Porównujemy starego i nowego "Agenta" - część 5: Zadania

Jak co miesiąc publikuję kolejny post porównujący starego i nowego "Agenta". Tym razem porównane zostały zadania, jakie pojawiły się w programie.

wtorek, 1 listopada 2016

Pole minowe

Niestety, nie mam obrazka z polem minowym, na którym odbywało się zadanie, nie przedstawię więc wam ani jego planu, ani rozłożenia min, ani dróg, którymi poruszali się uczestnicy. Tak czy inaczej z zadaniem spotkałem się jedynie w wersji australijskiej. Pojawiło się w trzecim odcinku trzeciej edycji. Oto szczegóły:

wtorek, 25 października 2016

Wybieramy najlepsze momenty drugiej edycji "Agenta"

Kilka miesięcy temu wybraliśmy najciekawsze, najlepsze i najbardziej zapamiętane momenty pierwszej edycji "Agenta". Wyniki zostały przedstawione w sześciu odcinkach. Dziś - zgodnie z zapowiedzią - proponuję podobną zabawę związaną z drugą edycją "Agenta". 

środa, 19 października 2016

Labirynt

Przygotowanie wpisu o tym zadaniu zajęło mi więcej czasu niż większość innych zadań. Z prostej przyczyny - wiele zadań pojawiło się w zaledwie dwóch, trzech lub czterech edycjach. Jest jednak kilka, które pojawiały się w większości krajów jako jedno z wyzwań. Jednym z nich jest właśnie Labirynt.

środa, 12 października 2016

Rajd samochodowy

Opisywane dziś zadanie nie pojawiło się w polskich edycjach, przedstawię więc je na podstawie edycji australijskiej. W Australii pojawiło się ono w drugim odcinku pierwszej edycji. 

piątek, 7 października 2016

O wyjątkowości "Agenta" - część 4


Wpłynęła kolejna opinia będąca odpowiedzią na pytanie, co wyróżniało i nadal wyróżnia "Agenta" na tle wielu różnorakich programów telewizyjnych. Tym razem swoim spostrzeżeniami podzielił się Kamil. 

wtorek, 4 października 2016

Porównujemy starego i nowego "Agenta" - część 4: Ogłoszenie wyników

Czas na czwartą część porównania starego i nowego Agenta. Tematyką dzisiejszej części jest ogłoszenie wyników. W starym "Agencie" tzw. eliminacja odbywała się podczas uroczystej kolacji, a do domu udawał się ten, kto wyciągnął z koperty czerwone piórko. W edycji gwiazdorskiej uczestnicy siedzieli naprzeciwko Kingi Rusin na krzesłach, a o tym, kto wyjeżdżał oznajmiał czerwony kolor monitora komputera. Który sposób był lepszy?

sobota, 1 października 2016

O wyjątkowości "Agenta" - część 3

Wpłynęła kolejna opinia będąca odpowiedzią na pytanie - co takiego sprawia, że "Agent" mimo upływu lat jest przez wielu z nas oglądany, wspominany i pamiętany jako najlepszy program telewizyjny. Co świadczy o jego wyjątkowości? Tym razem swoje spostrzeżenia przesłała Kasia.

wtorek, 27 września 2016

Skok na bungee po gwiazdorsku

Jakiś czas temu był już wpis o skoku na bungee. Opisane zostały skoki oddawane przez uczestników pierwszej i drugiej edycji "Agenta". Dziś nadszedł czas, by opisać zadanie przygotowane dla "gwiazd". Owo zadanie pojawiło się już w pierwszym odcinku tegorocznej edycji i - w moim odczuciu - było w zaproponowanej formie jednym z najsłabszych z wszystkich polskich edycji programu.

środa, 21 września 2016

"Agent" informuje, odpowiada i zadaje pytania

Nie, Mirek nie przysłał odpowiedzi na pytania. Tytuł nie do niego się odnosi, a do tematyki bloga. Post ma charakter informacyjno-organizacyjny (wraz z dwoma zapytaniami) odnośnie dalszych możliwych publikacji na blogu.

poniedziałek, 19 września 2016

O wyjątkowości "Agenta" - część 2

Pierwsza opinia dotycząca wyjątkowości "Agenta" ukazała się niemal miesiąc temu. Opinię w tej kwestii przesłał także inny czytelnik bloga. Co takiego według niego świadczy o wyjątkowości programu? "Ciekawy scenariusz i unikatowa formuła. Nie widzę innego programu (ew. Wyspa Robinson, którą też uwielbiałem) o podobnym profilu" - napisał TomL.

środa, 14 września 2016

Latające świnie

Zadanie, które dziś przedstawię pojawiło się w edycji amerykańskiej. Uczestnicy mierzyli się z nim w edycji piątej w odcinku drugim, a warte było maksymalnie 50 tysięcy dolarów. Oto szczegóły.

piątek, 9 września 2016

Niespodzianka! Trzeci odcinek drugiej edycji "Agenta"!

Wiele osób szukało go od lat. Wreszcie jest dostępny. Trzeci odcinek drugiej edycji "Agenta", jedyny dotychczas brakujący tej edycji. Bohaterem wszystkich fanów "Agenta" został Adrian Kozień, któremu udało się pozyskać brakujący odcinek.

środa, 7 września 2016

Porównujemy starego i nowego "Agenta" - część 3: Prowadzący

Czas na trzecią część porównania starego i nowego "Agenta". Tym razem na tapetę wzięci zostali prowadzący: Marcin Meller (edycje sprzed lat) i Kinga Rusin (edycja z gwiazdami).

czwartek, 1 września 2016

Zdobycie teczki

Bohaterem dzisiejszego wpisu będzie zadanie z dziewiątego odcinka trzeciej edycji. "Dzisiaj, gdzieś w tym pięknym mieście działa agent do zadań specjalnych. Musi odebrać teczkę z pieniędzmi. W środku jest 15 000 złotych" - tak rozpoczął przedstawianie zadania Marcin Meller.

czwartek, 25 sierpnia 2016

O wyjątkowości "Agenta" - opinia pierwsza

„Co takiego powoduje, że to właśnie "Agent" ma swoich wiernych fanów i nie zginął w natłoku różnych innych programów, podczas gdy zdecydowana większość innych telewizyjnych produkcji dawno została zapomniana?” Przyznaję, że to pytanie mnie zaskoczyło. Zupełnie zaskoczyło  - napisała Joanna, autorka pierwszej publikowanej opinii. - A to dlatego, że uświadomiło mi, że nie potrafię na nie tak po prostu odpowiedzieć. Choć uważam siebie za fankę „Agenta” i to właśnie starego „Agenta”, a nie „Agenta G.”. O zaletach „Agenta” napisano już sporo na tym blogu, ale na pewno nie zaszkodzi dorzucić swojej cegiełki.

piątek, 19 sierpnia 2016

"Agent" wciąż żywy

Pomysł podsunęła mi Oleńka, która zamieściła komentarz pod wywiadem z Remigiuszem Małeckim. Pierwsze zdanie brzmiało: "Jak to jest, że jaramy się tym programem od 16 lat?" Niezwykle trafne pytanie stało się pretekstem do powstania niniejszego wpisu, który - mam nadzieję - spowoduje waszą aktywność.

piątek, 12 sierpnia 2016

Równowaga na palach

Zadanie, o którym dziś napiszę pojawiło się w trzeciej edycji belgijskiej, w trzecim odcinku. Napiszę o nim w kilku zdaniach.

czwartek, 4 sierpnia 2016

Porównujemy starego i nowego "Agenta" - część 2: Czołówka

Nadszedł czas na drugą część porównania starego i nowego "Agenta". Tym razem - zgodnie z zapowiedzią - porównaniu zostały poddane czołówki programu.

wtorek, 12 lipca 2016

Najlepsze momenty pierwszej edycji "Agenta" - część 6

To już ostatnia część podsumowania głosowania na najlepsze momenty pierwszej edycji "Agenta". Edycji wspominanej przez wielu z nas jako tę najlepszą i najfajniejszą. Tym razem wyniki głosowania na osobę, która naszym zdaniem najbardziej pasowała na tytułową postać.

poniedziałek, 4 lipca 2016

Wywiad z Remigiuszem Małeckim - część 2

Zgodnie z zapowiedzią prezentuję drugą część wywiadu z Remigiuszem Małeckim, uczestnikiem pierwszej edycji "Agenta". Przypominam też, że wciąż możecie przesyłać pytania do Remka - poprzez formularz kontaktowy zamieszczony z prawej strony (pod archiwum), wpisując pytania w komentarzu (nie zostanie on opublikowany) lub też poprzez profil na facebooku: Mówimy NIE celebrytom w Agencie (prywatna wiadomość). Druga część rozmowy - podobnie jak pierwsza - została zilustrowana zdjęciami udostępnionymi przez uczestnika "Agenta". Zdjęcia są w kolejności przypadkowej. W drugiej części rozmowy Remek opowiada m.in., dlaczego typował Liwię na "Agenta" oraz czy miał szansę po programie na związanie się z telewizją.

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Wywiad z Remigiuszem Małeckim - część 1

Zgodnie z zapowiedzią zamieszczoną przy okazji wywiadu z Jerzym Pankowskim publikuję pierwszą część rozmowy z Remigiuszem Małeckim, uczestnikiem pierwszej edycji "Agenta". Rozmowa została zilustrowana zdjęciami z Francji - za co autor bloga serdecznie dziękuje rozmówcy, który zgodził się udostępnić posiadane w swoich zbiorach fotki. W pierwszej części wywiadu półfinalista (czyli uczestnik, który odpadł tuż przed finałem) pierwszej edycji programu opowiada, czy widział siebie w roli Agenta, czy bał się skoczyć na bungee i dlaczego nie udało się wjechać na szczyt morderczej góry, Opowiada również o zadaniu, po którym w Polsce zrobił się spory szum medialny o programie - z królikiem w roli głównej. Miłej lektury!

wtorek, 21 czerwca 2016

Porównujemy starego i nowego "Agenta" - część 1: wstęp

Nadszedł czas na szczegółowe porównanie starej wersji "Agenta" i wersji z udziałem celebrytów. Podsumowywać - mam nadzieję wspólnie - będziemy poszczególne elementy programu. Na pierwszy ogień idzie wstęp, który pojawiał się w trzech pierwszych edycjach, a z którego zrezygnowano przy okazji edycji z gwiazdami. 

niedziela, 12 czerwca 2016

Wspinaczka na szczyt góry

Dziś w kilku krótkich słowach opiszę zadanie, które pojawiło się w edycji belgijskiej (drugi sezon, odcinek 1). Z wspomnianym wyzwaniem uczestnicy polskiej edycji "Agenta" nie mieli okazji się zmierzyć. Tytuł został oczywiście nadany przeze mnie, nie przywiązujcie więc do niego zbyt wielkiej wagi.

wtorek, 7 czerwca 2016

Rozmowa z Jerzym Pankowskim - część 2

Zgodnie z obietnicą przedstawiam drugą część rozmowy z Jerzym Pankowskim, uczestnikiem pierwszej edycji "Agenta". Przypominam również, że istnieje możliwość zadania pytania finaliście pierwszej edycji programu. Można je wysyłać na trzy sposoby: komentarz pod wywiadem (nie zostanie opublikowany, ale pytania zostaną zanotowane), prywatna wiadomość na profilu facebookowym: Mówimy NIE celebrytom w Agencie, lub też poprzez wysłanie wiadomości za pomocą formularza zamieszczonego z prawej strony bloga (poniżej archiwum). Na kilka już przesłanych pytań odpowiedź znajdziecie poniżej, kolejne zostaną zadane, a następnie opublikowane jedynie wówczas, gdy zbierze się odpowiednia liczba pytań - czyli minimum dziesięć.

czwartek, 2 czerwca 2016

Rozmowa z Jerzym Pankowskim - część 1

Od nagrania i emisji pierwszej edycji "Agenta" minęło już niemal 16 lat. Wiele osób z sentymentem wspomina jednak pierwsze trzy edycje programu, z chęcią wraca do starych odcinków i po raz kolejny śledzi zmagania uczestników zastanawiając się, co byłoby, gdyby to oni byli na ich miejscu, co czuli uczestnicy w konkretnej sytuacji i dlaczego zachowali się tak, a nie inaczej. Wspomnieniami z udziału w programie "Agent" zgodził się podzielić z nami Jerzy Pankowski, finalista pierwszej edycji reality show. Poniżej pierwsza część rozmowy, w której opowiada m.in. o castingach, zatargu z Izoldą, upadku na rowerze i o tym, czy miał propozycję, by zostać Agentem.

wtorek, 31 maja 2016

Najlepsze momenty pierwszej edycji "Agenta" - część 5

Zanim zaprezentuję wpis-niespodziankę, który pojawi się w czwartek między 21.00 a 23.00 (a więc za około 51-53 godziny - stan na wtorek 18.00), przedstawiam piątą część podsumowania dotyczącą pierwszej edycji programu "Agent". Dziś podsumowuję i przedstawiam wyniki głosowania na ulubionego uczestnika pierwszej edycji. Zobaczcie, kto ile głosów otrzymał i jak były uzasadniane wybory. Tradycyjnie wyniki przedstawiam od tyłu. Tytułem wstępu zacytuję słowa Agi: "Wiadomo, że to "lubienie" jest uzależnione od tego, jak długo obecny był dany uczestnik w programie. Dlatego też nikt nie wskaże Wojtka, który odpadł jako pierwszy." Słowa te jasno wskazują, dlaczego część osób nie mogła liczyć na głosy. Połówki punktów przydzielałem wówczas, gdy ktoś wskazał zamiast jednej - dwie osoby.

niedziela, 29 maja 2016

Zapowiedź wpisu niespodzianki

W najbliższy czwartek, między 21.00 a 23.00 pojawi się post niespodzianka. Przygotowany przez mnie wpis powinien spodobać się wielu osobom wspominającym z sentymentem dawne edycje "Agenta". Czego będzie dotyczył wpis - na razie nie zdradzę, aby nieco bardziej was zaciekawić. 

piątek, 27 maja 2016

Bieg na orientację

Od tego zadania się wszystko zaczęło. To było pierwsze zadanie w historii polskiego "Agenta". Jego nazwa to bieg na orientację.
Prowadzący zarządził podział na trzy grupy. Nie podał żadnych sugestii ani co do liczebności grup, ani co do tego, jakie kategorie powinni uczestnicy zastosować przy podziale. Grupa dokonała więc podziału na dwie grupy trzyosobowe i jedną czteroosobową. Każda z nich została następnie przetransportowana do innej miejscowości. Zanim to jednak nastąpiło, prowadzący pokazał grupie, gdzie zostaną przetransportowani i wręczył im urządzenia namierzające.
Zadaniem dziesięciu uczestników było dotarcie na miejsce, w którym znajdują się Liwia i Jerzy. Na wspomniane miejsce miały ich naprowadzić właśnie urządzenia namierzające, pobierające sygnał z nadajnika przyczepionego do samochodu zaparkowanego w winnicy, w której znajdowali się Liwia i Jerzy. Czas na dotarcie to trzy godziny, a do wygrania było 20 tysięcy złotych. Kto był w poszczególnych grupach? W grupie pierwszej znajdowali się Romek, Danuta i Małgosia, w grupie drugiej Izolda, Kuba i Remek, natomiast w grupie trzeciej Agnieszka, Piotr, Iza i Wojtek.
Uczestnicy tuż przed odlotem helikopterów ustalili, że spotkają się najpierw wszyscy w umówionym miejscu, którym miało być miasteczko Belleville i stamtąd wspólnie udadzą się do miejsca, w którym przebywali Jerzy i Liwia, zakładając oczywiście, że urządzenie namierzające zaprowadzi ich do właściwego miejsca. Najlepiej z dotarciem do umówionego miasteczka poradziła sobie grupa czteroosobowa, której udało się załatwić podwózkę. Grupa, w której znajdował się m.in. Kuba dotarła do miasta jako druga. Trzeciej grupie dotarcie do miasteczka zajęło aż 2,5 godziny. Zostało więc im ledwie 30 minut na wykonanie zadania, brak odpowiedniej organizacji i pomysłu, jak by tu "namierzyć" sygnał i ruszyć w odpowiednim kierunku sprawił, że zadanie ostatecznie nie zostało wykonane. Zresztą aby dotrzeć w pół godziny do miejsca, w którym byli Jerzy i Liwia musieliby mieć przynajmniej rowery (z miasteczka było ok. 6 km). Nic dziwnego, że z dużym opóźnieniem znaleźli się tam, gdzie mieli dotrzeć.
Zadania z poszukiwaniami uczestników w różnej konfiguracji i różnego rodzaju "dodatkami" pojawiały się często chyba we wszystkich możliwych edycjach zagranicznych. Oto kilka przykładów zadania zbliżonego do tego, które pojawiło się u nas w pierwszym odcinku pierwszej edycji.
Wielka Brytania. Zadanie pojawiło się w ósmym odcinku pierwszej edycji. Różniło się nieco od tego, które znamy z polskiej edycji. Trzech uczestników otrzymało urządzenia namierzające i każdy w pojedynkę miał dotrzeć w określone miejsce. Mieli na to 2,5 godziny, mieli też zapamiętać pewne numery, które później - złożone w całość - miały otworzyć sejf z wygraną (15 tysięcy funtów). Na sobie mieli tylko specjalne kombinezony, nie wolno było im mieć nic pod nimi może oprócz bielizny - choć głowy nie daję)..
Na czas dotarł tylko jeden zawodnik, co ciekawe był to agent. Drugi uczestnik ze względu na skurcze i ból nóg do mety na czas nie dotarł, trzeciemu natomiast zepsuło się urządzenie namierzające. Nawet gdyby jednak dotarli wszyscy na czas, nie wygraliby pieniędzy, bowiem złamali zasady, zakładając pod kombinezon inne ubranie.
Belgia. Zadanie pojawiło się w pierwszym odcinku pierwszej edycji. Było odzwierciedleniem naszego zadania. Uczestnicy dotarli na czas do zaginionych, dzięki czemu wygrali 100 tys. franków belgijskich.
Holandia. Zadanie pojawiło się w drugim odcinku drugiej edycji. Różniło się nieco od naszego - m.in. do dyspozycji były rowery (przynajmniej jedna grupa), wszyscy mogli się porozumiewać przez walkie-talkie, a na wykonanie zadania była godzina. Zadania nie udało się w określonym czasie wykonać.
Zadanie pojawiło się też w drugim odcinku trzeciej edycji szwedzkiej i zostało wykonane.

czwartek, 26 maja 2016

Opinie o Agencie-Gwiazdy - część 5: Nowe nie znaczy lepsze

"Już wszystko wiadomo" - tak mówił Marcin Meller na początku pierwszego odcinka programu "Agent". Teraz, po 3 miesiącach programu "Agent -Gwiazdy" my też już wszystko wiemy - kto wygrał, kto przegrał, a kto był agentem. Ale oprócz tych rzeczy, wiele osób zastanawiała jeszcze jedna kwestia: na ile program "Agent -Gwiazdy" będzie dobry ? Mając w pamięci 3 edycje z lat 2000-2002, wielu fanów Agenta miało sporo obaw co do tegorocznej wersji z celebrytami. Sam przed rozpoczęciem tego sezonu należałem do grona osób negatywnie na to nastawionych. Oglądałem każdy odcinek tej nowej edycji kręconej w RPA i po zakończeniu programu mogę rzec, że moim zdaniem jest to przykład tego, że nowe wcale nie znaczy lepsze.
Po obejrzeniu pierwszego odcinka "Agent - Gwiazdy" pisałem m.in. na oficjalnym fanpage'u tego programu: "Matko Boska, co to do cholery jasnej było ?". Mówi się, że ma się tylko jedną szansę zrobić dobre pierwsze wrażenie - "Agent - Gwiazdy" zrobił to wrażenie katastrofalne. Takim właśnie przymiotnikiem określiłem pierwszy odcinek. Być może to przez to, iż taka fala zmian w porównaniu do poprzednich edycji "Agenta" uderzyła tu na mnie. Zmiany, które uważam za gorsze. Inny dobór uczestników, inny prowadzący, inna muzyka, inne podejście, inny efekt montażowy jaki oglądaliśmy w tym sezonie - każdy z tych punktów jest moim zdaniem niestety mocnym krokiem w tył.
W późniejszych odcinkach nie oceniałem już tego AŻ TAK źle. Najczęściej oceniałem to jako "średnie", czyli nie było tragedii, natomiast skończyli tak, jak zaczęli - katastrofalnie. Ujawnienie agenta na podstawie: "Agencie, podnieś rękę" ? What the F*ck ? Co ja k*rwa oglądam ? Cały czas - po każdym odcinku - nie było to absolutnie coś, co miałbym polecać osobie nie znającej tego programu; a dawne edycje owszem.
Jednym z głównych grzechów, który wypominałem w zasadzie przy każdym odcinku, to że jest to program strasznie przegadany. Zbyt częste wtrącenia komentarzy uczestników przy wielu różnych okazjach sprawiały, że ten program wyglądał jak serial paradokumentalny typu "Dlaczego ja?", "Trudne Sprawy" i tym podobne. Za czasów dawnej edycji tego typu seriali w Polsce nie było, stąd też może nie wyglądało to w taki sposób, w jaki wyglądało w przypadku serii z celebrytami. Komentarze od zawodników również się pojawiały, lecz często były w wersji w audio, bądź też już po zadaniu - w każdym razie stanowiło to dodatek, a nie dominację jak w przypadku tego sezonu. Nietrudno się dziwić, że ja - jak i wielu innych fanów "Agenta" - uważałem takie coś za irytującą wadę programu.
Spore rozbieżności wśród opinii pojawiały się co do samego pomysłu, że tym razem nie zwykli ludzie, nie "Kowalscy" byli uczestnikami programu, a osoby znane, osoby będące gwiazdami i celebrytami. Choć sam przed programem kojarzyłem raptem 4 osoby spośród tej 14-stki, nie czepiałem się tego, bo mogłem po prostu być nieobyty w tych sferach. Ja znałem 4 osoby, ale ktoś inny mógł już znać 7 osób, 12 osób, wszystkie osoby.
Problem był w tym, że te osoby znały siebie nawzajem. Już w pierwszym odcinku bodajże Tamara mówiła że kilkoro uczestników zna prywatnie, a kilkoro nie. Tutaj wychodzi idiotyzm, jakim jest w ogóle robienie Agenta z celebrytami. Jeżeli zna kilka osób prywatnie, może sobie w trakcie tej wyprawy kalkulować te osoby, ich zachowanie, ich postępowanie. W dawnym Agencie podstawowym fundamentem było to, że uczestnicy się nie znali, aby nikt nie miał nad nikim przewagi, ponieważ w takim programie jak ten, psychologia odgrywa w zasadzie najważniejsza rolę, bo chodzi o zdemaskowanie Agenta i granie własnymi emocjami, by zmylić przeciwników. W dzisiejszym gwiazdoagencie jedna osoba zna prywatnie kilkoro uczestników, a inny uczestnik może akurat nie znać nikogo. Od początku mamy więc nierówną walkę.
Jedną z głównych różnic wskazywanych przez wielu między dawną, a obecną edycją jest to, że kiedyś skupienie było wokół wykonywania zadań oraz tropienie agenta. W edycji dzisiejszej widzimy sojusze, intrygi i puszczanie innym zawodnikom fałszywych sygnałów, aby naprowadzić ich na mylny trop. Ten aspekt był przedstawiany tak nachalnie, że aż - jak ja to określałem - do porzygania się. Pokazuje to niejako, czym jest dzisiejsza telewizja, skąd tyle programów typu "Dlaczego ja?", "Trudne Sprawy", "Szkoła", "Ukryta Prawda" i jeszcze kilka tego typu programów, których liczba nie jest mała. Co jest wspólnym punktem wymienionych programów ? Konflikty, spory, kontrowersje, napięte stosunki, niechęć miedzy stronami.
"Controversy creates cash" - mówi Eric Bischoff. Dzisiejsza telewizja nakierowała ludzi na to, by interesowali się tym, co jest złe, co wzbudza kontrowersje i sprzeczne dyskusje. Nawet nie tylko w sferze paradokumentalnej. Parokrotnie kiedy trafiam na "wydarzenia" na Polsacie, zwróciłem uwagę że w zapowiedzi słyszę wyłącznie "tu się stało to złego, tu się stało to złego, a tu się stało to złego". Zła wiadomość to dobra wiadomość, a dobra wiadomość to żadna wiadomość.
Dzieje się tak nie od dziś, dlatego choć jest to trochę smutne, to jednak nie dziwi mnie w ogóle, że program "Agent-Gwiazdy" zebrał satysfakcjonującą dla stacji oglądalność ok. 2 milionów widzów. Nie czarujmy się - różni są ludzie w naszym kraju. Są i tacy prości, którzy jak rybka na haczyk łapią się na to, co serwuje im telewizja - wydarzenia mające wydźwięk negatywny. Interesuje ich to niekorzystne światło dopóty, dopóki są obserwatorami, dopóki ich samych to nie dotyczy. I oto w programie "Agent - Gwiazdy" mamy wspomniane już konflikty, spory, kontrowersje, napięte stosunki, niechęć miedzy stronami. Ktoś może powiedzieć że w dawnych edycjach również pojawiały się spory, z kolei Antek Królikowski mógłby mi powiedzieć że by wygrać "Agenta", trzeba czasem grać nieczysto. Nie neguję tego, lecz w obu przypadkach moja odpowiedź jest taka, iż w obecnej edycji te tarcia są głównym punktem programu, jakby to było najlepsze (jedyne ?) co mają sobą do zaoferowania. Przy dawnych edycjach nie było takiego wylewu, takiej dominacji tego; program sam sobą potrafił zainteresować, nie musiał iść patetyczną drogą "postawmy na kontrowersje".
Jeżeli program ma wyciągać emocje, dla mnie lepsze emocje są przy wykonywaniu zadań, przy obserwowaniu kto kogo typuje na agenta (ciekawe, że ten punkt dzisiejszy "Agent" sobie w dużej mierze odpuścił) oraz żeby poznawać uczestników i wybranym przez siebie kibicować, by doszli jak najdalej. Przy edycji z celebrytami tego nie było i - z całym szacunkiem dla uczestników - nie obchodziło mnie zbytnio, który uczestnik odpadnie, a który ostatecznie wygra. Na sam koniec już tylko życzyłem, aby to Antek pokonał Tamarę.
Osobiście odniosłem wrażenie, jakby celebrycki Agent był "mniej polski" niż Agent z dawnych lat. O tym, że "Agent Gwiazdy" zrzynał z zagranicznych wersji, pisałem w komentarzach na fanpage'u tego programu nieraz. Oczywiście, że dawny "Agent" również opierał się na tym, co już było w innym kraju. Lecz w wypadku "Agenta" z dawnych lat starano się uczynić to bardziej "polskim", a najprostszym tego przykładem jest zadanie ze zrobieniem polskiego wieczoru (w pierwszej i w drugiej edycji odcinek #2). Czuć było, że to "my, Polacy". Dlatego też dla wielu ludzi dawny Agent kojarzy się lepiej i bardziej zapada w pamięć, niż dzisiejszy Agent z celebrytami.
Schemat w zasadzie jest podobny do tematyki filmowej. Bardzo często nasze polskie filmy starają się być takie, jak te zagraniczne. Dlaczego komedie Barei zawsze były tak kultowe ? Ponieważ Bareja się śmiał z tego co nasze, z tego co polskie; śmiał się z nas, Polaków. Teraz nasze komedie wyglądają tak, że my po prostu bierzemy całymi garściami z Hollywood, z USA i przetwarzamy to na język polski ale one przy tym procesie przetwarzania tłumaczenia na język polski przestają mieć swój urok. Nie są nasze kulturowo, dlatego tak kiczowato to potem wygląda.
Pan Dyrektor programowy TVN, Edward Miszczak, uznał, że wersja z udziałem celebrytów będzie ciekawsza, że będzie więcej emocji. Po tym co widziałem i jak to przyrównam do tamtych edycji, z całą stanowczością stwierdzam, że absolutnie nie. Przy niejednym zadaniu, przy którym można było sprzedać emocje, TVN kompletnie się na tym wykładał. Najlepszym przykładem tego jest bungee w pierwszym odcinku i przyrównanie tego do bungee w pierwszym oraz w drugim sezonie z dawnych lat. Różnica moim zdaniem ogromna, na niekorzyść dla wersji z celebrytami.
Jednak przy dzisiejszym nastawieniu i nakierowaniu niektórych widzów, nie mam się co dziwić że wyszło tak jak wyszło i że oglądalność była, jaka była. Dlatego też nie dziwię się że ponownie TVN wyprodukuje Agenta z gwiazdami. Mocne wątpliwości mam, czy w ogóle po to sięgnę. Tę wersję obejrzałem, aby uczciwie sprawdzić swoje obawy, które okazały się słuszne. Do nowego sezonu nie ma mnie już zbytnio co zmotywować, abym miał po to sięgnąć.
Pożyjemy, zobaczymy.
"Agent" vs '"Agent - Gwiazdy" = nowe nie znaczy lepsze.
Opinię przesłał Kamil

poniedziałek, 23 maja 2016

Porównujemy starego i nowego Agenta - część 1

Zanim do meritum informacja - wciąż jeszcze nie zostały opublikowane dwie części Najlepszych momentów pierwszej edycji Agenta. Pierwsza z nich pojawi się do końca miesiąca, druga - kilka lub kilkanaście dni później. 
A już dziś zapraszam do kolejnej zabawy - porównania starej i nowej edycji Agenta w kilku aspektach. Co jakiś czas (co kilka lub kilkanaście dni) będziemy porównywać kolejne wybrane elementy programu "Agent" - wersji sprzed lat i tej, którą uraczył nas TVN w tym roku. Liczę na wasze opinie (nie muszą być długie (choć mogą, jeśli ktoś chce), wystarczą 2-3 zdania uzasadnienia, dlaczego lepszy w danym elemencie był stary lub nowy Agent. 
Uzasadnienia można przesyłać jak zwykle poprzez komentarze na blogu (koniecznie z dopiskiem "Opinia X" - gdzie X oznacza nick lub imię osoby przesyłającej opinię. Inaczej komentarz może zostać potraktowany nie jako opinia do opublikowania w podsumowaniu, a jako zwykły komentarz), lub też poprzez prywatną wiadomość na facebooku (profil: Mówimy NIE celebrytom w Agencie). Zbieranie opinii potrwa tydzień, a jeśli opinii wpłynie zbyt mało, do uzbierania co najmniej dziesięciu wpisów.
Tematem pierwszego porównania jest: wstęp. W starym "Agencie" program (pomijając urywki z wcześniejszego odcinka) za każdym razem rozpoczynał się 30-40 sekundową mową Mellera, nawiązującą do tego, co było, jest i czasem co może być. W nowym Agencie takiego wstępu nie było. Czy waszym zdaniem taki wstęp był potrzebny, czy jednak lepiej, że z niego zrezygnowano? Pamiętajcie o choć maleńkim uzasadnieniu!
I jeszcze jedno - opinie mogą przesyłać także ci, którzy nie widzieli starego lub nowego "Agenta". Ci, którzy nie widzieli starego - wystarczy, że włączą sobie jeden z odcinków pierwszej edycji i zobaczą, co się pojawia przed prezentacją uczestników. Ci, którzy nie widzieli nowego, ale widzieli starego - wiedzą, czego nie było. A więc do dzieła!

środa, 18 maja 2016

Opinie o Agencie-Gwiazdy - część 4

Po raz drugi swoją opinia postanowiła podzielić się z nami Kacha. Tym razem dotyczy ona finałowego odcinka.
*     *     *
Oglądając finał programu miałam wrażenie, że oglądam niskobudżetowy kabaret. Śmiechy, chichy, uściski - wszystko tak ociekające fałszem i sztucznością jak gala Miss World. Zaskoczenie? Żadne. Nie ma co porównywać finału sprzed kilkunastu lat w którym udział brali zwykli ludzie. Te emocje podczas wyciągania piórek przez Liwię, Jerzego i w końcu przez Agnieszkę, odpowiednia oprawa muzyczna, klasa sama w sobie. To co dziś zaprezentował nam TVN to jakaś kpina. Wyjawienie tożsamości agenta poprzez podniesienie ręki. Zamiast efektu wow, wielkie zażenowanie. Największa tajemnica programu ukazana w taki sposób to po prostu śmiech na sali. Zamiast szczegółowo wyjaśnić każdą działalność agenta we wszystkich zadaniach zaserwowano nam gadkę o paznokciach i innych tego typu bzdurach.
Osobiście szkoda mi Tamary, na której temat zmieniłam zdanie. Postrzegałam ją jako rozkapryszoną królewnę, która bez żelu antybakteryjnego się nie ruszy, która narzeka, że złamała paznokieć czy lamentującą że do kawy nie ma mleka koziego. Przyznaję złapało mnie zaskoczenie, że dziewczyna jest odważna i nie boi się niczego. Co do Antka, pokazał całą paletę zagrań. Od słodkiego chłopca po irytującego, złośliwego i bezczelnego drania. Co do samego agenta. Pogratulować roli z jaką przyszło się mu zmierzyć, niektóre zadania psuł tak że aż miło było popatrzeć. Szkoda tylko, że czeka nas za rok kolejna papka z wydurniającymi się celebrytami. Smutne jest to, że w dzisiejszej telewizji nie ma miejsca dla zwyczajnych ludzi. Celebryci wyskakują z każdej możliwej strony.
I tak na marginesie, nie wiem czy wszyscy słyszeli o nowym "hicie" stacji, w którym to celebryci będą w Azji żebrać na ulicach i starać się wyżyć za 1€ dziennie. Wśród "gwiazd" m.in Radosław Majdan, Hanna Lis, czy Agnieszka Włodarczyk. Ciekawią mnie opinie na ten temat innych czytelników jak i fanów dawnego agenta.

wtorek, 17 maja 2016

Słów kilka po paradokumencie "Agent-Gwiazdy"

Dziś tylko kilka zdań o programie i słów, które w nich padły.
1) Nie chcę się chwalić, ale prawidłowo wytypowałem "Agenta" i to mimo ubogiego materiału dowodowego. Wystarczy zerknąć na wpis "Kto jest Agentem-celebrytą". Źle natomiast obstawiłem zwycięzcę. Po tym, jak okazało się, że wygrał Antek nasunęła mi się jedna refleksja na temat tak lansowanych przez TVN sojuszy. Otóż są one bez sensu i działają na szkodę niektórych uczestników. Właśnie Tamara i Antek są tego przykładem. Tamara, która wszystko notowała, prowadziła dziennik, itp. przegrała w finale z kimś, kto korzystał z jej pracy. Mimo że po finale gratulowała Antkowi zwycięstwa, zapewne w jakimś stopniu zabolało ją, że przegrała z kimś, kto w pewnym sensie na niej pasożytował.
2) Zajrzyjcie do wpisu To nie koniec Agenta? Co tam napisałem? Między innymi że choć ściemniają, iż rozważają edycję z normalnymi ludźmi, to jednak bliżej im ku lansowaniu kolejnych celebrytów. I co dziś była łaskawa powiedzieć bezpłciowa jako prowadząca Kinga Rusin? Zapraszamy za rok na drugą edycję Agenta-Gwiazdy... Ktoś ma jeszcze wątpliwości co do tego, dla kogo TVN robi programy?
To na razie tyle. Na dłuższe podsumowanie przyjdzie czas. Liczę też na dalsze wyrażanie opinii przez was. Każda opinia, która miałaby być opublikowana na blogu musi zawierać adnotację "Do publikacji w formie posta" i nick lub imię, pod jakim opinia ma zostać opublikowana. Publikował będę zarówno opinie pozytywne jak i negatywne.

Mirosław Grześkowiak - agent trzeciej edycji

W przeddzień ostatniego odcinka Agenta-Gwiazdy czas na podsumowanie działań Agenta nr 3 - Mirka. 
To właśnie Mirek w trzeciej edycji miał za zadanie niweczyć wysiłki grupy podejmowane w celu zarobienia pieniędzy. O tym, że to on jest Agentem domyśliłem się w odcinku, w którym rzekomo pokłócił się on śmiertelnie z Wojtkiem. Zachowanie Mirka wydawało mi się nieco.... dziwne, podczas gdy Wojtek był w 100 procentach naturalny.
A oto zadania, w jakich uczestniczył Mirek i informacje, co i jak psuł jako agent. Nie przywiązujcie się do nazw nadanych zadaniom - są to robocze nazwy wymyślone przeze mnie.
Zejście z tamy. Mirek schodził jako ostatni. Nie mógł nie wykonać zadania, ze względu na to, iż byłoby to zbyt podejrzane. Choćby dlatego, że jako miłośnik sportów ekstremalnych (skok ze spadochronem) z pewnością nie obawiał się zejścia. Starał się jednak podczas zadania podejrzenia skierować na Wojtka mówiąc, że specjalnie on denerwuje innych uczestników, że nie ma w tym krzty przypadku i chyba o to mu chodzi, by ich bardziej zdenerwować.
Toczenie beczek. Mirek był w grupie z Betą i Arturem. Mieli w karafce wino Croft. Oczywiście zadanie nie zostało wykonane, a Mirek nie musiał się wysilać, by przeszkodzić. Wystarczyło po prostu... nie pomagać.
Odnalezienie Bety i Artura. Mirek był w grupie szukających. Mógł co najwyżej spróbować zniechęcać i spowalniać grupę. Zadanie zostało jednak wykonane.
Zejście z wodospadu. Tu Mirek znów miał pomoc innych uczestników grupy. Nie protestował, gdy podzielono grupę na pary, w których słabsza osoba była z mocniejszą. Wiedział, że dzięki temu wzrasta szansa na niewykonanie zadania, bo owa słabsza osoba spowalniać będzie tę mocniejszą (schodziło się w parach).
Lot na samolocie. Mirek nie miał wyjścia. Musiał wykonać to zadanie, by nie wzbudzać podejrzeń. Wszak jego pasją były m.in. skoki spadochronowe. Udawanie strachu nie wchodziło w grę, czy ktoś bowiem uwierzyłby, że Mirek się boi, skoro wykonał w swoim życiu mnóstwo skoków ze spadochronem?
Kradzież kolii. Mirek starał się tak mieszać, by na akcję grupa poszła bez odpowiedniego planu. Mirek był w grupie tzw. "mózgów". Robił wszystko - tłumacząc grupie, gdzie i kiedy jaki wartownik się znajduje - by odwrócić ich uwagę od dwójki pilnującej. Podstęp udałby się i zadanie zostałoby zepsute, gdyby nie przypadek - dwóch wartowników poszło akurat w czasie wykonywania zadanie w inne miejsce, dzięki czemu grupa miała możliwość ucieczki z miejsca przestępstwa.
Wjazd na górę na rowerze. Mirek musiał udawać śmiertelnie zmęczonego podczas jazdy rowerem, mimo jednak "wysiłków" i tak zadanie zostało wykonane.
Dzbany z ośmiornicami. Mirek postanowił pokazać grupie, jak groźnymi potworami są te ośmiornice, by choć część grupy nie miała ochoty na podjęcie wykonywania zadania. Jako pierwszy wszedł do wody, wyciągnął ośmiornicę i "toczył z nią bój", który przegrał... Cel osiągnął, a zadanie nie zostało wykonane. Co istotne za każdą niewyciągniętą na brzeg ośmiornicę przewidziana była kara (-2 tysiące z puli nagród)
Uwolnienie Teresy/Paintball. Grupa na tyle dzielnie rywalizowała i eliminowała snajperów, że Mirek nie bardzo miał pole manewru, by zepsuć zadanie.
Odnalezienie siedmiu pojemników. Mirek w momencie, gdy Wojtek nie chciał pokazać mu, co znalazł, wykorzystał okazję i "śmiertelnie się obraził". Tłumaczył grupie, że nie może być tak, że jest sobie ktoś (Wojtek), kto wszystkimi dyryguje i był gotów nawet popsuć zadanie oficjalnie. Inni zamiast wykonywać zadanie bez Mirka, skupili się na błaganiu, by wrócił on do wykonywania zadania, na które w efekcie zabrakło czasu. To był moment, w którym stwierdziłem, iż Mirek jest agentem.
Słup na linach. Zadanie odbywało się w ciemności, łatwo było więc je zepsuć i sprawić, by słup przewrócił się przed upływem określonego czasu.
Słowa-przedmioty. Mirek był w gronie osób, które miały za zadanie wymieniać wyrazy (na ostatnią literę poprzedniego słowa). Oczywiście zabawę zakończył słowem tytoń (w polskim języku nie ma słowa na literę ń), co dla mnie było ostatecznym potwierdzeniem, że Mirek jest agentem. W dalszej części zadania nie uczestniczył.
Węże. Oczywiście w sytuacji gdy nawet kobiety decydowały się na wykonanie zadania (choć z wielkimi obawami), panika Mirka mogłaby być mało wiarygodna, z pomocą przyszła jednak Grażyna, która swoją część zadania (jako jedyna nie musiała zaprzyjaźniać się z wężami) nie zdołała wykonać.
Ścinanie drzewa. Wraz z Wojtkiem wykonywał to zadanie. Wiedział, że Wojtek rozpoczął wycinkę ze złej strony, przez co szansa na dużą wygraną przepadła. Oczywiście jako agent nie prostował pomyłki, a przyłączył się do niej, czyli rąbał tak, jak wymyślił sobie to Wojtek.
Ucieczka przed bykiem. Mirek przede wszystkim w tym zadaniu musiał skupić się na tym, by nie dać się dopaść bykowi, a nie na próbie zepsucia zadania. Niewiele brakowało, a byk dopędziłby go, gdy uciekał z walizką.
Sztafeta. Mirek zadania psuć nie musiał (choć skoro znów trzeba było przekazywać kod, to zepsucie wcale nie było takie trudne - generalnie jednak nie pamiętam, czy przekazał poprawny kod kolejnej osobie - prawdopodobnie tak, ciekawe, czy wiedział, że Rysiek zabrał pieniądze?), bo Rysiek zabrał pieniądze przeznaczone na wygraną i pojechał do domu. W sztafecie pokonywał część drogi rowerem, a część samochodem.
Tropienie agenta. Podczas wykonywania tego zadania Mirek próbował znów rzucać podejrzenia na Wojtka, rzucając pośrednio oskarżenia, ze niekoniecznie działa dla dobra grupy. Ostatecznie jednak zadanie udało się wykonać połowicznie - to znaczy połowę przeznaczonej sumy za zadanie udało się wygrać.
Kupowanie zielonego piórka. Mirek postawił najwięcej (2 tysiące) za możliwość otrzymania zielonego piórka na kolacji i tym samym awans do finału. Postawienie zbyt wysokiej kwoty mogłoby być podejrzane.
Skok ze spadochronem. Skoro Mirek skakał już wiele razy, logiczne, że tego zadania nie mógł nie wykonać.Skakał jako ostatni i to z wyższej wysokości niż inni.
Spacer w płomieniach. Mirek jako pierwszy wykonał swoje zadanie. Biorąc pod uwagę, że istniało duże prawdopodobieństwo, że inni zadanie wykonają, nie wykonanie przez Mirka dowodziłoby, że jest on agentem.
Na Mirka już w pierwszym odcinku postawił Przemek. Zadziwił go spokój i jakby wycofanie uczestnika, które zaobserwował pierwszego dnia wieczorem na łajbie. Potem jednak wycofał się z tej myśli, odpadł więc w jednym z kolejnych odcinków. Co do innych osób - kto i kiedy zaczął na niego stawiać niestety nie wiem. Pamięć bywa zawodna, a materiału filmowego brak. Zdaje się, że przez kilka odcinków typował go Wojtek (czyli że nie odgadł w ostatniej chwili), prawdopodobnie tak samo było w przypadku Gosi.... A o innych brak informacji.

niedziela, 15 maja 2016

Wątek poboczny - Szpak na Eurowizji

Uczestnik "Agenta-Gwiazdy" wziął udział w tegorocznym konkursie Eurowizji. Zajął 8 miejsce, a gdyby decydowały tylko głosy publiczności, byłoby jeszcze wyżej.
Wspomniany konkurs piosenki ma wiele wad. Po pierwsze - fakt, że kilka krajów ma zagwarantowany start w finale odgórnie: Francja, Wielka Brytania, Niemcy, Włochy, Hiszpania, głosowanie polityczne lub geograficzne (w ciemno można założyć, że np. 12 pkt na Białorusi przypadnie Rosji, itp.). Kontrowersyjne jest też głosowanie tzw. jury, które często nie pokrywa się z głosami telewidzów. Jak to wyglądało w tym roku w przypadku Szpaka?
Jury przyznało Polsce 7 punktów. Trzy punkty dostał od Litwy, dwa od Azerbejdżanu, a po jednym od Czarnogóry i Norwegii, Łącznie uplasował się na 25 miejscu, a gorzej wypadli tylko Niemcy, którzy mają pewny udział w finale.
A oto szczegóły głosowania i miejsca Szpaka (na czerwono kraje, których publiczność dała nam 1 miejsce, na niebiesko - 2 miejsce, na zielono - 3 miejsce) - w ramach ciekawostki dodam, że u nas zarówno jury jak i publiczność dała 12 pkt Ukrainie: 
Albania: Jury - 14 miejsce, Publiczność - 6 miejsce (5 punktów)... Zwycięstwo w obydwu przypadkach odniosła Australia. Zgodnie z przewidywaniami bez punktu Serbia (19 i 26 miejsce)
Armenia: Jury - 23 miejsce, Publiczność - 10 miejsce (1 punkt)... Jury zwycięzcą uczyniło Francję, publiczność, co nie dziwi, Rosję. Za to Azerbejdżan zajął w obydwu głosowaniach ostatnie, 25 miejsce (na siebie głosować nie mogli).
Australia: Jury - 22 miejsce, Publiczność - 15 miejsce.... Zwyciężyli w obydwu przypadkach Belgowie.
Austria: Jury - 25 miejsc (ostatnie), Publiczność - 1 miejsce (12 punktów)... Dla jury zwycięzcą była Australia.
Azerbejdżan: Jury - 9 miejsce (2 punkty), Publiczność: 8 miejsce (3 punkty)... Zwyciężyła oczywiście w obydwu głosowaniach Rosja i w obydwu głosowaniach na ostatnim miejscu Armenia.
Białoruś: Jury - 14 miejsce, Publiczność: 5 miejsce (6 punktów)... Zwycięstwo oczywiście w obydwu kategoriach Rosji.
Belgia: Jury - 19 miejsca, Publiczność: 1 miejsce (12 punktów)... Wg jury na zwycięstwo zasłużyła Australia.
Bośnia i Hercegowina: Jury - 20 miejsce, Publiczność: 14 miejsce... Wg jury wygrała Ukraina, wg publiczności - zgodnie z tradycją Serbia.
Bułgaria: Jury - 11 miejsce, publiczność: 5 miejsce (6 punktów).... Wg jury wygrała Armenia, wg publiczności Rosja.
Chorwacja: Jury - 17 miejsce, publiczność: 7 miejsce (4 punkty)... Na 12 pkt zasłużyły Australia zdaniem jury i Serbia (czy kogoś to dziwi?) wg publiczności.
Cypr: Jury - 25 miejsce, Publiczność: 9 miejsce (2 punkty)... Zwycięzcy to Rosja (jury) i Bułgaria (publiczność)
Czechy: Jury - 23 miejsce, Publiczność: 4 miejsce (7 punktów)... Zwycięzcy to Szwecja wg jury i Ukraina wg publiczności.
Dania: Jury - 25 miejsce, Publiczność: 6 miejsce (5 punktów)... Zwycięzcy to Ukraina (jury) i Szwecja (publiczność)
Estonia: Jury: 23 miejsce, Publiczność: 10 miejsce (1 punkt)... Zwycięzcy to Szwecja (jury) i Rosja (publiczność)
Macedonia: Jury: 12 miejsce, Publiczność: 9 miejsce (2 punkty)... Zwycięzcy to Ukraina (jury) i Serbia (publiczność)
Finlandia: Jury: 20 miejsce, Publiczność: 6 miejsce (5 punktów)... zwycięzcy to Szwecja (jury) i Ukraina (publiczność).
Francja: Jury: 25 miejsce, Publiczność: 4 miejsce (7 punktów)... zwycięzcy to Włochy (jury) i Armenia (publiczność)
Gruzja: Jury: 20 miejsce, Publiczność: 7 miejsce (4 punkty)... zwycięzcy to Ukraina (jury) i Armenia (publiczność)
Niemcy: Jury: 19 miejsce, Publiczność: 2 miejsce (10 punktów)... zwycięzcy to Izrael (jury) i Rosja (publiczność)
Grecja: Jury: 25 miejsce, Publiczność: 8 miejsce (3 punkty)... zwycięzcy to Rosja (jury) i Cypr (publiczność)
Węgry: Jury: 25 miejsce, Publiczność: 3 miejsce (8 punktów)... zwycięzcy to Australia (jury) i Ukraina (publiczność).
Islandia: Jury: 12 miejsce, Publiczność: 2 miejsce (10 punktów)... zwycięzcy to Holandia (jury) i Szwecja (publiczność)
Irlandia: Jury: 24 miejsce, Publiczność: 2 miejsce (10 punktów)... zwycięzcy to Belgia (jury) i Litwa (publiczność)
Izrael: Jury: 16 miejsce, Publiczność: 7 miejsce (4 punkty)... zwycięzcy to Ukraina (jury) i Francja (publiczność)
Włochy: Jury: 19 miejsce, Publiczność: 2 miejsce (10 punktów)... zwycięzcy to Hiszpania (jury) i Ukraina (publiczność)
Łotwa: Jury: 24 miejsce, Publiczność: 6 miejsce (5 punktów)... zwycięzcy to Ukraina (jury) i Rosja (publiczność)
Litwa: Jury: 8 miejsce (3 punkty), Publiczność: 5 miejsce (6 punktów)... zwycięzcy to Australia (jury) i Łotwa (publiczność)
Malta: Jury: 25 miejsce, Publiczność: 13 miejsce... zwycięzcy to Wielka Brytania (jury) i Australia (publiczność)
Mołdawia: Jury: 24 miejsce, Publiczność: 14 miejsce... zwycięzcy to Ukraina (jury) i Rosja (publiczność)
Czarnogóra: Jury: 10 miejsce (1 punkt), Publiczność: 21 miejsce... zwycięzcy to Malta (jury) i Serbia (publiczność)
Norwegia: Jury:: 10 miejsce (1 punkt), Publiczność: 2 miejsce (10 punktów)... zwycięzcy to Włochy (jury) i Litwa (publiczność)
Rosja: Jury: 23 miejsce, Publiczność: 6 miejsce (5 punktów)... zwycięzcą w obydwu przypadkach okazała się Armenia, a ciekawostką jest, że choć jury dało Ukrainie 24 miejsce (zapewne przez tekst piosenki), to publika rosyjska Ukrainie dała 10 punktów.
San Marino: Jury: 26 miejsce, Publiczność: 4 miejsce (7 punktów)... Zwyciężyła w obydwu przypadkach Ukraina.
Serbia: Jury: 11 miejsce, Publiczność: 13 miejsce... zwycięzcami okazali się Ukraina (jury) i Rosja (publiczność)
Słowenia: Jury: 19 miejsce, Publiczność: 7 miejsce (4 punkty).... zwycięzcy to Ukraina (jury) i Serbia (publiczność)
Hiszpania: Jury: 25 miejsce, Publiczność: 6 miejsce (5 punktów)... zwycięzcy to Armenia (jury) i Bułgaria (publiczność)
Szwecja: Jury: 25 miejsce, Publiczność: 2 miejsce (10 punktów)... podwójnym zwycięzcą jest Australia.
Szwajcaria: Jury: 25 miejsce; Publiczność: 6 miejsce (5 punktów)... Zwycięzcy to Australia (jury) i Serbia (publiczność)
Holandia: Jury: 25 miejsce, Publiczność: 2 miejsce (10 punktów).... Zwycięzcy to Australia (jury) i Belgia (publiczność)
Ukraina: Jury: 11 miejsce, Publiczność: 3 miejsce (8 punktów)... Zwycięzcy to Litwa (jury) i Rosja (publiczność)
Wielka Brytania: Jury: 18 miejsce, Publiczność: 2 miejsce (10 punktów)... Zwycięzcy to Gruzja (jury) i Litwa (publiczność)
*     *     *
No i niech ktoś teraz powie, że Szpak był słaby, skoro znalazł się na niemal każdej liście w głosowaniu publiczności na miejscu punktowanym. Bez punktów tylko od Australii, Bośni i Hercegowiny, Malty, Mołdawii, Czarnogóry i Serbii.... Dodatkowo tylko dwa razy gorsze wyniki osiągnął Szpak u publiczności niż u jury (Serbia i Czarnogóra)...
Jury ma natomiast jakąś niechęć do Polski. Gdybyśmy śpiewali na przykład piosenkę, którą śpiewał Rosjanin czy Australijka, również by pewnie nam punktów nie dali.... Jak inaczej wytłumaczyć raptem 7 punktów i aż 11 25-26 miejsc? Jak wytłumaczyć takie dysproporcje między głosami jury a publiczności? Owszem, w kilku krajach głosowali pewnie mieszkający tam Polacy, ale przecież punkty Szpak dostał także m.in. od Węgrów, Chorwacji, Bułgarii czy San Marino.... Ot taka ciekawostka.

poniedziałek, 9 maja 2016

Kto jest Agentem-Celebrytą?

Ci, którzy oglądają Agenta-Gwiazdy zastanawiają się, kto jest agentem i piszą swoje typy. Tuż przed jutrzejszym odcinkiem czas więc zebrać wszystko do kupy. Każdy, kto ogląda celebrycką wersję programu niech pisze w komentarzu, kto i dlaczego według niego jest Agentem.
A ja od siebie napiszę, co myślę w tym temacie. Z góry jednak zastrzegam - uważnie śledziłem może ze trzy odcinki, reszta to nieuważne "słuchanie" programu oglądanego przez jednego z członków mojej rodziny.
Według mnie agentem jest Hubert. Dlaczego? Bo najlepiej się nadaje do tej roli, bo jego zachowanie jest najbardziej typowe dla dobrego agenta - czyli tak robić, żeby nie zrobić i nie wzbudzać podejrzeń. Ma też doświadczenie w robieniu "min" - czyli po mimice twarzy inni niewiele są w stanie wyczytać. Odcinki, które oglądałem nie były w wykonaniu Huberta udane, nie zarabiał dla grupy, nie wykonywał należycie zadań. Jeśli się okaże, że nie robił tego, bo... nie potrafił lub czegoś się bał, będę zaskoczony. Wydaje mi się jednak, że starał się psuć zadania w taki sposób, by inni się tego nie domyślali (optymistycznie zakładam, że oczywiście uczestnicy nie wiedzieli, kto jest agentem - biorąc pod uwagę, że to wersja celebrycka, możliwe jest jednak, że wszyscy wiedzieli od początku, tylko udawali, a kolejność odpadania była z góry ustawiona).
Czy Tamara może być agentem? Może. Dlaczego? Bo TVN usilnie stara się przekonać, że agentem nie jest. Jest cały czas przedstawiana jako osoba, która dużo obserwuje, dużo widzi, itp. Program zmontowany jest tak, by przez długie momenty Tamara nie była podejrzewana o bycie agentem. Biorąc jednak pod uwagę zadania w jednym z odcinków, w którym Tamara je wykonała, w tym jedno w sposób spektakularny, sądzę, że chyba jednak agentem nie jest. Sądzę też, że to ona okaże się zwycięzcą programu. Oczywiście mogę się mylić, bo osąd opieram na ubogim materiale dowodowym.
Według mnie agentem natomiast nie jest Antek. Wiele osób uważa, że jedyny sens powrotu Antka do programu to taki, że jest on Agentem. Według mnie sposób, w jaki został on przywrócony wskazuje jednak, że to nie on jest agentem. Dlaczego? Bo było ryzyko, że jednak Sylwia nie przywróci go do programu (przecież miała taką możliwość). Gdyby to on był agentem, na takie ryzyko producent programu nie mógłby sobie pozwolić. Jego dojście do finału świadczy natomiast o tym, że wyciągnął wnioski - czyli np. jeśli w pierwszym tygodniu typował kobietę, to potem zaczął mężczyznę, itp. W ten sposób przetrwał, bo wiedział, kto agentem nie jest i zanim wytypował, kto jest, mógł typować przeciwieństwo pierwszego typu. Gdyby jednak okazało się, że się mylę i to Antek jest agentem, byłoby to przyznanie się TVN do tego, że program był w całości wyreżyserowany (o czym i tak wiele osób łącznie ze mną jest przekonanych). Dlaczego? Aby wyeliminować ryzyko, że Antek nie zostanie przywrócony do programu, musieliby wówczas nakazać Sylwii jego przywrócenie. Nie potrzeba więc by było lepszego dowodu na reżyserkę.
Miesiąc temu napisałem, że Tamara będzie w finale. I jest. Teraz wg mnie kolejność będzie taka: Hubert - agent, Tamara - zwycięzca, Antek - przegrany. Byłaby to nie lada sensacja, gdybym miał rację, tym bardziej, że nie śledziłem programu z uwagą. A jak wy myślicie?

środa, 4 maja 2016

Najlepsze momenty pierwszej edycji Agenta - część 4

Oto czwarta część podsumowania. Dziś w ramach podsumowania przedstawiam najbardziej pamiętne momenty. Jako że jest ich bardzo dużo - tym razem więc niemal w ogóle nie będzie ilustracji.
*     *     *
Po jednym głosie otrzymały następujące momenty:
1) Przesłuchanie w wykonaniu Liwii, które miało miejsce w dziewiątym odcinku - wskazane przez KarloB1990
2) Zabicie królika przez Remka w zadaniu "Biwak" w czwartym odcinku - Kamil Lipiński
3) Radość Izy i przytulenie Remka po tym, gdy ten podarował jej zielone piórko (odcinek 4, zadanie z paintballem) - Kamil Lipiński
4) Obrażenie się Jerzego za najsłabiej punktowane pytanie w zadaniu golfowym (odcinek 2, fakt, że było żenująco łatwe) - magda294
5) Odpowiednio dobrana muzyka w programie Agent, czego brakuje w obecnej edycji - Helena
6) Nowa blond fryzura Kuby w zadaniu "Gra w kości" (odcinek 8) - Helena
7) Moment w którym Remek wjeżdża na górę Mont Ventoux. Mimo nie ukończenia zadania grupa jest wielce szczęśliwa, że udało im się pokonać morderczy podjazd i własne słabości (odcinek 7) - Damian Sokołowski
8) Kolacja na której Remek dostał zielone piórko de facto od Kuby, który odpadł tego samego wieczoru, najprawdopodobniej dobrze typując agenta (odcinek 8) - Damian Sokołowski
9) Organizacja polskiego wieczoru i to w jaki sposób nieznani sobie i rywalizujący między sobą ludzie potrafią się bawić po zaledwie dwóch dniach spędzonych razem - Damian Sokołowski
10) W drugim odcinku podczas skoków na bungee był wielki problem z Izoldą, która bardzo nie chciała skoczyć. Wtedy (do teraz pamiętam, tak wbiło mi się w pamięć) Remek powiedział: „Izolda? Skoczy. Skoczy, wiem że zrobi to dla grupy. Wierzę w nią”. Ktoś zza kamery wtedy spytał: „A Agent?”. A Remek na to: „Agent?... Agent już skoczył” … - Julia
11) Po grze w golfa grupa niestety miała -2000zł na koncie. Mimo to zawodnicy powitali Izę i Kubę uściskami i śmiechem (Liwia do Kuby: „Wszystko było dobrze, słuchaj…”). Rozumiem, że zwłaszcza w tym programie trzeba było zachować czujność, gdy ktoś przegrywał pieniądze, ale miło było patrzeć na dowód na to, że kasa wcale nie jest najważniejsza. A co? Dobra zabawa i więzi zawiązane podczas współpracy. - Julia
12) Skok na bungee - Rafał
13) Płacz Agnieszki na polanie, gdzie mieli rozbić obóz
14) Rzuty kością w zamku - Rafał
15) Gdy zostało już tylko 6 osób i wszyscy usiedli w jednej linii, a naprzeciwko nich Marcin Meller wyliczał powody, dla których każda z tych osób mogła być agentem. Ta scena uświadomiła mi, jak niewiele trzeba, by stać się w czyichś oczach „sabotażystą”. - Joanna
16) Zadanie Agnieszki, by ogoliła głowę - Aga
17) Moment kiedy Remek dostał zielone piórko, mimo że zostały tylko 3 osoby do eliminacji + agent - Aga
18) Łzy Agnieszki, gdy wsiadała do samochodu po wyczerpującej jeździe na najcięższej przerzutce (i bolesnym upadku). - Dorota
19) Zawziętość Jerzego podczas przesłuchania przez Liwię i jego słynne „Nie potwierdzam, nie zaprzeczam”. - Dorota
A teraz czas na ilustrowane podium.
3 miejsce (2 głosy) 
1) Finałowa kolacja - najpierw wchodzenie wyeliminowanych zawodników, później emocjonujące otwieranie kopert i wyciąganie piórek - to utkwiło w pamięci magdzie294. Ten moment wskazała także Helena, dodając również charakterystyczne uderzenia nożykiem w kieliszek
2) Zemdlenie Jerzego podczas sztafety - ten moment wskazały dwie osoby: KarloB1990 i Dorota

2 miejsce (3 głosy)
W ostatnim odcinku, gdy okazało się, że to Agnieszka jest Agentem i wszyscy zaczęli ją oklaskiwać - „Jeden z najpiękniejszych momentów w całej grze. Oklaskują tą, która była Agentem” – taki był komentarz lektora. I mojego komentarza nie trzeba - tak o tym momencie napisała Julia.Podobny komentarz zamieściła Joanna, która napisała: "to chyba nie wymaga wyjaśnienia".
Także ten moment został wskazany przez autora bloga. Fantastyczne to było, tym bardziej, że to przecież pierwszy agent, Agnieszka nie miała się na kim wzorować, przez ponad dwa tygodnie była sama ze swoją "agenturalnością". Kompletnie nie wiedziała, jak grupa zareaguje, co zrobi, jak inni przyjmą fakt, że przez kilkanaście dni starała się im mieszać szyki. 
 
1 miejsce (5 głosów)
Całość generalnie sprowadza się do momentu, gdy grupa na moście miała możliwość - pod pewnymi warunkami - spotkać się z bliskimi. Wskazał ten moment KarloB1990, Kamil Lipiński (który wybrał szczególny moment, a więc spotkanie Kuby z dziewczyną), Aga (dla której pamiętnym momentem było nie tylko spotkanie, ale też reakcja Kuby i Liwii na to, że nie będą mogli z bliskimi porozmawiać), magda294 (uzasadnienie: Bardzo wzruszająca scena, pokazała też, że przyjaźń wygrała z pieniędzmi) i Joanna (wybrała szczegółowy moment: "Wtedy, gdy Kuba padł na kolana na tym moście, bo nie mógł się spotkać z dziewczyną, którą już przecież widział po drugiej stronie. Przyznaję, że złapało mnie to za serce)

poniedziałek, 2 maja 2016

Opinie o Agencie-Gwiazdy - część 3

Otrzymałem właśnie trzecią opinię, którą niniejszym publikuję. Przypominam też, że każdy może napisać swoją opinię o Agencie-Gwiazdy i przesłać go do opublikowania w formie posta. Warunki publikowania znajdziecie w pierwszej opinii. 
Autorem dzisiejszej opinii jest Krzysztof
*     *     *
Już od dawna się zbieram, żeby się z wami podzielić moją opinią na temat programu „Agent-Gwiazdy” Nie mógłbym sobie tego odpuścić jako zagorzały i dozgonny fan 3 pierwszych edycji, który 14 lat czekał na kolejną edycję.
Myślę że dla nikogo nie będzie zaskoczeniem jak powiem, że największym minusem „Agenta – Gwiazdy” są… gwiazdy. Sam fakt, że producenci postanowili sięgnąć po celebrytów, którzy w dodatku lepiej lub gorzej się znają, niż po zwykłych Polaków zakrawa na kpinę. Z pewnością wielu z tych, którzy oglądali pierwsze edycje, ale byli wtedy niepełnoletni marzyli o tym, że kiedyś pojawi się kolejna edycja, w której będą mogli wziąć udział. Okazało się jednak, że aby dostąpić tego zaszczytu trzeba być kimś, np. blogerką modową jak Tamara Gonzalez-Perrea albo żoną swojego męża i córką swojego ojca jak Dominika Tajner-Wiśniewska. No albo chociaż ekspertką tv śniadaniowej od diety wegetariańskiej jak Monika Mrozowska (znana też co prawda z serialu „Rodzina Zastępcza”, ale nie czarujmy się – nie dlatego jest „gwiazdą”). Bartek, zwycięzca II edycji, pediatra ze Szczecina nie miałby tam polotu, gdyby producenci już wtedy wyszli z założenia że zwykli ludzie ich nie interesują. No może dopiero teraz, jako były minister zdrowia by się załapał. To skandal NUMER 1.
Skandal NUMER 2 – Antek Królikowski. O ile jego akurat można uznać za jakąś gwiazdę, o tyle ten numer z powrotem Antka po eliminacji w 1 odcinku może być usprawiedliwiony tylko w jednym wypadku – jeśli on jest Agentem i była to celowa zagrywka producenta, żeby zmylić uczestników i widzów, no to brawo. W innym wypadku jest to skandal, by uczestnik, który odpadł, mógł wrócić i jeszcze zajść tak daleko. Nie było o czymś takim mowy w pierwszych edycjach – odpadłeś to odpadłeś i koniec pieśni. Nawet pożegnać się nie było wolno żeby zawodnik nie mógł nikomu przekazać swoich podejrzeń. Wstawał od stołu i wychodził.
Skandal NUMER 3 – jokery. Czy to jest, przepraszam bardzo, konkurs tropienia Agenta czy tropienia jokerów? 1 joker anuluje jedną złą odpowiedź. Czyli mogło być tak, że ci, którzy odpadli, lepiej odpowiadali na pytania od Antka, Tamary, czy Joasi, ale nie mieli jokerów? Mogło. Tej edycji prawie na pewno nie wygra ten, kto najlepiej tropił Agenta.
Skandal NUMER 4 – sojusze, intrygi. Czegoś takiego wcześniej nie było, bo nikt nikogo nie znał i każdy mógł być Agentem. Dodatkowo niektórzy starali się udawać Agenta, ale nie było to robione z taką bezczelnością jak w tej edycji. Czasem się coś pościemnniało, ale generalnie wszyscy starali się walczyć uczciwie, nikt nikomu raczej nie podkładał nogi. Oszukiwał w zasadzie tylko Agent, który jako jedyny jest w tym w pełni usprawiedliwiony, bo taka jego rola.
NUMER 5 to nie skandal, ale żenada – pula zwycięzcy. Program prawie się kończy, a oni uciułali 50 000 z hakiem? Panie, no daj pan spokój… Przecież to połowa tego co w poprzednich edycjach. Przewidywana pula nagród zresztą nie była imponująca, ale to sobie wszyscy uczestnicy odbili, bo nie wierzę że nie mieli zakontraktowanego honorarium za odcinek.
Na koniec chciałbym dodać, że mam nadzieję iż Antek jest Agentem, a jeśli nie, to nie powinien wygrać ani on, ani Tamara bo denerwuje mnie ten ich „sojusz”. I mam wielką nadzieję że będą kolejne edycje ale już nie celebryckie, tylko normalne, na co jakieś szanse podobno są. Jedynym pozytywem tej edycji jest to, że jest, bo w ten sposób spełniło się moje marzenie z dzieciństwa. 

piątek, 29 kwietnia 2016

Opinie o Agencie-Gwiazdy - część 2

Przedstawiam kolejną opinię o Agencie-Gwiazdy, przypominając, że każdy może napisać, co sądzi o tej wersji Agenta. Nie ma znaczenia, czy program mu się podoba, czy też nie. Ważne, aby spełnione zostały dwa warunki, o których napisałem w poprzedniej opinii. Autorką dzisiejszej opinii jest Kacha.
*     *     *
Pod jednym z postów przedstawiłam swoją opinię po jednym z odcinków, ale teraz kiedy jestem na świeżo po obejrzeniu pierwszej polskiej edycji Agenta (zawaliłam, bo najpierw przeczytałam blog od deski do deski więc wiedziałam wszystko, zamiast najpierw obejrzeć) zastanawiam się dlaczego spieprzono tak dobry program. Edycje sprzed tych kilkunastu lat kipiały aż od nadmiaru emocji, idealnie dobrana muzyka, prowadzący, który wprowadzał aż czasem nastrój grozy, miejsca gdzie odbywały się zadania - zamki, pałace, wieże no i najważniejsi: uczestnicy. Uczestnicy, którzy byli naturalni i prawdziwi, żadne z ich zachowań nie było sztuczne i grane pod publikę. Ich emocje były prawdziwe, był strach, przerażenie i łzy. Widok Liwii przed skokiem na linie mam do tej pory przed oczyma - zapłakana, mówiąca o córce.
W Agencie - Gwiazdy (notabene, same sławy m.in.: trenerka fittness, uczestniczka programu Żony Hollywood, albo żona wokalisty pewnego zespołu) tego nie ma, nie dość że uczestnicy znają się prywatnie (chociażby ze "ścianek", imprez itd.) czyli wiedzą o sobie prawie wszystko, to odpada element zaskoczenia, gry, przewagi nad innym uczestnikiem, można czytać jak w otwartej księdze. Porównując stawki za zadania (o których wspomniano już wcześniej) można odnieść wrażenie, że prawie cały budżet programu wydano na gażę dla uczestników i oszczędzono na główną wygraną. Program jest wyreżyserowany od a do z. Wypowiedzi uczestników są sztuczne, te przyklejone uśmiechy, wzajemne oskarżenia dotyczące sojuszów robi się już nudne, zwłaszcza gdy ogląda się to samo w każdym odcinku.
Kolejna kwestia to brak jakichkolwiek emocji podczas oglądania. Wystarczyło wpisać w wujka google kto odpadnie, albo śledzić profile "gwiazd" na facebooku, instagramie lub snapchacie. W ten sposób przed premierą wiedziano już kto odpadnie. Czy taka sytuacja miała miejsce w tamtych edycjach? Moment eliminacji to jakieś nieporozumienie. Wystarczy porównać kolację z piórkami z nastrojową muzyką ze sprawdzaniem testu przez p. Rusin, gdzie na ekranie pojawia się tylko kolor czerwony lub zielony. Emocje? Po mojemu żadne. Można wymieniać jeszcze dużo i dużo. Prowadząca mdła i bez wyrazu (panie Meller niech pan wraca ale tylko do starej formuły!), wszędzie immunitety i jokery. Zadanie ze zgadywaniem ile jokerów ma prowadząca w dłoni, podczas gdy "gwiazdy" stoją za nią i komunikują ile akurat jest ich w dłoni, poprzez podniesienie ręki było tak żenujące, że aż śmieszne. Dla zainteresowanych był to odcinek 9. Dobry, pełen niepewności i ciekawości program zastąpiono chłamem na miarę dzisiejszej telewizji. Z każdej strony wyskakują celebryci, bo nie da się tego nazwać gwiazdami. Wszystko robione jest pod nich, w telewizji nie ma już miejsca szarego Kowalskiego. Szkoda, bo Agent miał potencjał, ale jeśli zmienia się coś co było dobre wychodzą efekty takie jak program Agent - Gwiazdy. 

czwartek, 28 kwietnia 2016

To nie koniec Agenta?

Prawdopodobnie za rok wystartuje kolejna edycja Agenta. Taką informację podały dwa dni temu wirtualnemedia.pl. Link do artykułu na końcu tego tekstu. Na początku zaś pytanie: Powód to do radości czy smutku?
Jeśli kolejna edycja miałaby być równie żenująca jak ta, a za jej realizację mieliby się brać ci sami amatorzy, to... lepiej niech nie kręcą kolejnej edycji. Jeśli jednak poszliby po rozum do głowy (a szansa na to moim zdaniem niewielka), to kręcić powinni. A teraz dwa cytaty z tekstu i mój komentarz.
"Na razie nie wiadomo, czy przy kontynuacji „Agenta” stacja ponownie zdecyduje się na formułę z celebrytami." (...) "Jak ustalił portal Wirtualnemedia.pl, rozważany jest też powrót do pierwotnej wersji reality-show, w której o nagrodę rywalizują uczestnicy wyłonieni w castingu."
Prawda, że fajnie brzmi? TVN rozważa.... i moim zdaniem na rozważaniach się skończy. Dlaczego? Cytat z tego artykułu będący wypowiedzią niejakiego Bogusława "Krok do przodu" Czai. Przy okazji wyjaśnia on, po co pojechali celebryci do RPA.
"Dla uczestników programu to była świetna przygoda, dlatego sądzę, że nie będzie problemu z pozyskaniem kolejnych gwiazd."
Skoro Czaja mówi, że nie będzie problemu z pozyskaniem kolejnych gwiazd, znaczy to, że jednak przymierzają się bardziej do lansowania kolejnych celebrytów. Ciekawe, której znanej postaci żonę czy męża tym razem zaproszą?
A wy w ogóle wierzycie w te rozważania? Skoro TVN z widzami i ich opiniami się nie liczył przy poprzedniej edycji, sądzicie, że tym razem będzie inaczej? Jaka jest szansa na Agenta bez celebrytów? 
*     *     *
Link do artykułu - Agent ma wrócić za rok

środa, 27 kwietnia 2016

Opinie o Agencie-Gwiazdy - część 1

Zapraszam każdego chętnego do wygłoszenia opinii na temat programu Agent-Gwiazdy. Każdy - niezależnie od tego, czy program mu się podoba czy nie, może przesłać swoją opinię na temat Agent-Gwiazdy do opublikowania w formie posta. Są tylko dwa warunki: po pierwsze opinia nie może składać się tylko z 2-3 zdań (ale nie musi być też tak długa, jak ta opublikowana dziś) i musi być w niej informacja zawierająca odpowiedź na pytanie dlaczego program jest dobry/zły, a po drugie przy przesyłaniu opinii na początku należy zaznaczyć, że jest to opinia do opublikowania w formie posta na blogu. Dobrze byłoby też, aby zasugerować, jakim imieniem i nazwiskiem, pseudonimem, itp. podpisać opinię. Opinie można przesyłać poprzez facebooka (pw na profilu Mówimy NIE celebrytom w Agencie) oraz poprzez komentarz na blogu. W drugim przypadku jeśli nie będzie informacji, iż opinia powinna pojawić się w formie posta, zostanie opublikowana jako zwykły komentarz.
A oto pierwsza opinia (nie licząc swego czasu opublikowanej opinii "poza konkursem" Kamila Lipińskiego), której autorem jest Darek Dz. Pojawiła się dziś na profilu facebookowym i za zgodą autora publikuję ją na blogu:
*     *     *
Odpadnięcie Dominiki skłoniło mnie do spisania wreszcie, co myślę o nowej odsłonie Agenta, a jako, że nie mam innego miejsca gdzie mógłbym to umieścić, podzielę się swoimi przemyśleniami z wami.
Kolacja z piórkami, Marcin Meller uderzający nożem o kieliszek – emocje, adrenalina i przede wszystkim sympatyczne postacie. Stary Agent miał klasę. Oglądałem dwa pierwsze sezony polskie, a także pierwszy, drugi i piąty amerykański. Te były inne – bez piórek, z sojuszami i immunitetami, ale też trzymały wysoki poziom. Długo czekałem na kolejną edycję, najciekawszego moim zdaniem formatu telewizyjnego, jaki do tej pory stworzono. No i się doczekałem.
W każdy wtorek o 21.30 cierpię. Producenci popełnili szereg błędów, które wypaczyły format. Program stał się idiotyczną papką dla mas z celebrytami w rolach głównych. Coś pomiędzy „Tańcem z Gwiazdami” a „Twoja twarz brzmi znajomo” (co nota bene jest najdurniejszym programem o jakim słyszałem). Nie ten kierunek. (przypisek autora bloga - jest jeszcze durniejszy program, roboczo nazwany przez mnie "Gwiazdy ruszają ustami", dostępny w internecie, ale może to tylko moja opinia?)
Co mnie najbardziej razi w Agencie Gwiazdy?
1. W kolejnych odcinkach uczestnicy chętnie podkreślają, że Agent to jest gra. A podstawową zasadą każdej gry jest to, że zasad nie zmienia się w trakcie gry. W Agencie Gwiazdy jest inaczej. Powrót Antka, dziwna utrata immunitetu przez Jabłczyńską w ostatnim odcinku, odpadnięcie dwóch uczestników w drugim odcinku (efekt powrotu Antka, ale Sylwia gdy się decydowała go przywrócić nie wiedziała, że przez nią odpadną dwie osoby), ciągłe dzielenie grupy według widzimisię producentów – to wszystko sprawia, że ma się poczucie chaosu, a eliminacja jest jedynie efektem manipulacji producentów.
2. Przez większą część zadań uczestnicy prezentują poziom emocji porównywalny z wyprawą na ryby. Czemu? Dlatego, że w Agencie Gwiazdy widać brak równowagi między zdobywaniem pieniędzy a tropieniem Agenta. Kiedy startowali zwykli ludzie, to zależało im nie tylko na przygodzie i pokazaniu się w telewizji, ale głównie na wygranej. Gwiazdy wygraną mają gdzieś. Oni tych pieniędzy nie potrzebują. Najprawdopodobniej i tak dostają gażę za każdy odcinek, w związku z czym bardziej im zależy na pozostaniu w grze niż na wygrywaniu pieniędzy. Efekt? Cały program ogranicza się już tylko do szukania Agenta, oszukiwania innych i mylenia tropów. Mamy jednego Agenta i trzynaście osób, które Agenta udają.
3. Zresztą producenci z góry założyli, że tu nie będzie chodzić o zadania i pieniądze, co ewidentnie widać po stawkach, jakie uczestnicy mogą wygrywać. Już piętnaście lat temu pieniądze za zadania były dwukrotnie wyższe. Gwiazdy mają wykonywać trudne, męczące i niekiedy ekstremalne zadania za grosze. A część zadań w ogóle nie ma pieniędzy – w każdym odcinku pojawiają się gry o immunitet lub jokera. Zero Emocji! Za pięć stów to też bym pewnie nie wypruwał z siebie flaków.
4. A skoro już jesteśmy przy tym. Jokery potęgują chaos i w jeszcze większym stopniu odciągają uczestników od walki o pieniądze. Nie jestem fanem immunitetów, ale jestem w stanie je przełknąć, gdy są stosowane z umiarem. Jokery to już krok za daleko. Po pierwsze uczestnicy tak ich pragną, że stają się one ważniejsze niż wykonywanie zadań. Po drugie widz już nijak nie może się zorientować, kto jak wypada w głosowaniu. We wcześniejszych edycjach można było się domyślać kto jest Agentem po tym kogo obstawiali uczestnicy odpadający. Tutaj nic nie wiadomo, bo przecież każdy ma po kilka jokerów i może źle obstawiając przechodzić dalej.
5. No i na koniec element krytykowany chyba przez wszystkich, czyli Montażyści nie rozumieją formatu. I co ciekawe chodzi zarówno o montaż wizji i dźwięku. Nie czepiałbym się nawet zadań, bo niektóre miały potencjał, ale trzeba by je lepiej zmontować. Po pierwsze część zadań jest ciężko zrozumieć gdyż samo tłumaczenie zasad przerywane jest wypowiedziami Pseudo Gwiazd. Następnie zamiast prześledzić przebieg gry, zobaczyć emocje za twarzach, zaobserwować prawdziwe, żywe reakcje na wydarzenia – montażyści serwują nam co chwilę setki uczestników. Gdyby ci mieli jeszcze coś ciekawego do powiedzenia... Ale zazwyczaj nie mają, komentują to co już i tak widzimy w zadaniu. No i wypowiedzi przy rozwiązywaniu testu. Jedyne ciekawe setki, tutaj okrojone są do minimum. Producenci boją się, że jak widzowie dowiedzą się kogo typują uczestnicy to się znudzą i przestaną oglądać? Nie rozumiem. A dźwięk? W sumie jakby go nie było. 
Nie będę się już pastwił nad uczestnikami, czy prowadzącą. Właściwie w każdym odcinku da się znaleźć cały szereg niezrozumiałych zmian w stosunku do oryginału. W starych edycjach uczestnicy przez większą część czasu sami musieli podróżować i odnaleźć wskazane miejsca. Gwiazdy są wszędzie wożone busikiem. Takie małe szczegóły sprawiają, że ciężko jest się emocjonalnie zaangażować w Agenta Gwiazdy. Ot kolejna papka do obejrzenia i wyrzucenia z pamięci.
Na koniec chyba jedyny plus produkcji – Dominika Tajner Wiśniewska odpadła z programu i chyba jednak nie jest Agentem. Chyba, bo w tym programie nic nie wiadomo. Zaraz jeszcze powróci tak jak Antek w drugim odcinku...