piątek, 29 kwietnia 2016

Opinie o Agencie-Gwiazdy - część 2

Przedstawiam kolejną opinię o Agencie-Gwiazdy, przypominając, że każdy może napisać, co sądzi o tej wersji Agenta. Nie ma znaczenia, czy program mu się podoba, czy też nie. Ważne, aby spełnione zostały dwa warunki, o których napisałem w poprzedniej opinii. Autorką dzisiejszej opinii jest Kacha.
*     *     *
Pod jednym z postów przedstawiłam swoją opinię po jednym z odcinków, ale teraz kiedy jestem na świeżo po obejrzeniu pierwszej polskiej edycji Agenta (zawaliłam, bo najpierw przeczytałam blog od deski do deski więc wiedziałam wszystko, zamiast najpierw obejrzeć) zastanawiam się dlaczego spieprzono tak dobry program. Edycje sprzed tych kilkunastu lat kipiały aż od nadmiaru emocji, idealnie dobrana muzyka, prowadzący, który wprowadzał aż czasem nastrój grozy, miejsca gdzie odbywały się zadania - zamki, pałace, wieże no i najważniejsi: uczestnicy. Uczestnicy, którzy byli naturalni i prawdziwi, żadne z ich zachowań nie było sztuczne i grane pod publikę. Ich emocje były prawdziwe, był strach, przerażenie i łzy. Widok Liwii przed skokiem na linie mam do tej pory przed oczyma - zapłakana, mówiąca o córce.
W Agencie - Gwiazdy (notabene, same sławy m.in.: trenerka fittness, uczestniczka programu Żony Hollywood, albo żona wokalisty pewnego zespołu) tego nie ma, nie dość że uczestnicy znają się prywatnie (chociażby ze "ścianek", imprez itd.) czyli wiedzą o sobie prawie wszystko, to odpada element zaskoczenia, gry, przewagi nad innym uczestnikiem, można czytać jak w otwartej księdze. Porównując stawki za zadania (o których wspomniano już wcześniej) można odnieść wrażenie, że prawie cały budżet programu wydano na gażę dla uczestników i oszczędzono na główną wygraną. Program jest wyreżyserowany od a do z. Wypowiedzi uczestników są sztuczne, te przyklejone uśmiechy, wzajemne oskarżenia dotyczące sojuszów robi się już nudne, zwłaszcza gdy ogląda się to samo w każdym odcinku.
Kolejna kwestia to brak jakichkolwiek emocji podczas oglądania. Wystarczyło wpisać w wujka google kto odpadnie, albo śledzić profile "gwiazd" na facebooku, instagramie lub snapchacie. W ten sposób przed premierą wiedziano już kto odpadnie. Czy taka sytuacja miała miejsce w tamtych edycjach? Moment eliminacji to jakieś nieporozumienie. Wystarczy porównać kolację z piórkami z nastrojową muzyką ze sprawdzaniem testu przez p. Rusin, gdzie na ekranie pojawia się tylko kolor czerwony lub zielony. Emocje? Po mojemu żadne. Można wymieniać jeszcze dużo i dużo. Prowadząca mdła i bez wyrazu (panie Meller niech pan wraca ale tylko do starej formuły!), wszędzie immunitety i jokery. Zadanie ze zgadywaniem ile jokerów ma prowadząca w dłoni, podczas gdy "gwiazdy" stoją za nią i komunikują ile akurat jest ich w dłoni, poprzez podniesienie ręki było tak żenujące, że aż śmieszne. Dla zainteresowanych był to odcinek 9. Dobry, pełen niepewności i ciekawości program zastąpiono chłamem na miarę dzisiejszej telewizji. Z każdej strony wyskakują celebryci, bo nie da się tego nazwać gwiazdami. Wszystko robione jest pod nich, w telewizji nie ma już miejsca szarego Kowalskiego. Szkoda, bo Agent miał potencjał, ale jeśli zmienia się coś co było dobre wychodzą efekty takie jak program Agent - Gwiazdy. 

czwartek, 28 kwietnia 2016

To nie koniec Agenta?

Prawdopodobnie za rok wystartuje kolejna edycja Agenta. Taką informację podały dwa dni temu wirtualnemedia.pl. Link do artykułu na końcu tego tekstu. Na początku zaś pytanie: Powód to do radości czy smutku?
Jeśli kolejna edycja miałaby być równie żenująca jak ta, a za jej realizację mieliby się brać ci sami amatorzy, to... lepiej niech nie kręcą kolejnej edycji. Jeśli jednak poszliby po rozum do głowy (a szansa na to moim zdaniem niewielka), to kręcić powinni. A teraz dwa cytaty z tekstu i mój komentarz.
"Na razie nie wiadomo, czy przy kontynuacji „Agenta” stacja ponownie zdecyduje się na formułę z celebrytami." (...) "Jak ustalił portal Wirtualnemedia.pl, rozważany jest też powrót do pierwotnej wersji reality-show, w której o nagrodę rywalizują uczestnicy wyłonieni w castingu."
Prawda, że fajnie brzmi? TVN rozważa.... i moim zdaniem na rozważaniach się skończy. Dlaczego? Cytat z tego artykułu będący wypowiedzią niejakiego Bogusława "Krok do przodu" Czai. Przy okazji wyjaśnia on, po co pojechali celebryci do RPA.
"Dla uczestników programu to była świetna przygoda, dlatego sądzę, że nie będzie problemu z pozyskaniem kolejnych gwiazd."
Skoro Czaja mówi, że nie będzie problemu z pozyskaniem kolejnych gwiazd, znaczy to, że jednak przymierzają się bardziej do lansowania kolejnych celebrytów. Ciekawe, której znanej postaci żonę czy męża tym razem zaproszą?
A wy w ogóle wierzycie w te rozważania? Skoro TVN z widzami i ich opiniami się nie liczył przy poprzedniej edycji, sądzicie, że tym razem będzie inaczej? Jaka jest szansa na Agenta bez celebrytów? 
*     *     *
Link do artykułu - Agent ma wrócić za rok

środa, 27 kwietnia 2016

Opinie o Agencie-Gwiazdy - część 1

Zapraszam każdego chętnego do wygłoszenia opinii na temat programu Agent-Gwiazdy. Każdy - niezależnie od tego, czy program mu się podoba czy nie, może przesłać swoją opinię na temat Agent-Gwiazdy do opublikowania w formie posta. Są tylko dwa warunki: po pierwsze opinia nie może składać się tylko z 2-3 zdań (ale nie musi być też tak długa, jak ta opublikowana dziś) i musi być w niej informacja zawierająca odpowiedź na pytanie dlaczego program jest dobry/zły, a po drugie przy przesyłaniu opinii na początku należy zaznaczyć, że jest to opinia do opublikowania w formie posta na blogu. Dobrze byłoby też, aby zasugerować, jakim imieniem i nazwiskiem, pseudonimem, itp. podpisać opinię. Opinie można przesyłać poprzez facebooka (pw na profilu Mówimy NIE celebrytom w Agencie) oraz poprzez komentarz na blogu. W drugim przypadku jeśli nie będzie informacji, iż opinia powinna pojawić się w formie posta, zostanie opublikowana jako zwykły komentarz.
A oto pierwsza opinia (nie licząc swego czasu opublikowanej opinii "poza konkursem" Kamila Lipińskiego), której autorem jest Darek Dz. Pojawiła się dziś na profilu facebookowym i za zgodą autora publikuję ją na blogu:
*     *     *
Odpadnięcie Dominiki skłoniło mnie do spisania wreszcie, co myślę o nowej odsłonie Agenta, a jako, że nie mam innego miejsca gdzie mógłbym to umieścić, podzielę się swoimi przemyśleniami z wami.
Kolacja z piórkami, Marcin Meller uderzający nożem o kieliszek – emocje, adrenalina i przede wszystkim sympatyczne postacie. Stary Agent miał klasę. Oglądałem dwa pierwsze sezony polskie, a także pierwszy, drugi i piąty amerykański. Te były inne – bez piórek, z sojuszami i immunitetami, ale też trzymały wysoki poziom. Długo czekałem na kolejną edycję, najciekawszego moim zdaniem formatu telewizyjnego, jaki do tej pory stworzono. No i się doczekałem.
W każdy wtorek o 21.30 cierpię. Producenci popełnili szereg błędów, które wypaczyły format. Program stał się idiotyczną papką dla mas z celebrytami w rolach głównych. Coś pomiędzy „Tańcem z Gwiazdami” a „Twoja twarz brzmi znajomo” (co nota bene jest najdurniejszym programem o jakim słyszałem). Nie ten kierunek. (przypisek autora bloga - jest jeszcze durniejszy program, roboczo nazwany przez mnie "Gwiazdy ruszają ustami", dostępny w internecie, ale może to tylko moja opinia?)
Co mnie najbardziej razi w Agencie Gwiazdy?
1. W kolejnych odcinkach uczestnicy chętnie podkreślają, że Agent to jest gra. A podstawową zasadą każdej gry jest to, że zasad nie zmienia się w trakcie gry. W Agencie Gwiazdy jest inaczej. Powrót Antka, dziwna utrata immunitetu przez Jabłczyńską w ostatnim odcinku, odpadnięcie dwóch uczestników w drugim odcinku (efekt powrotu Antka, ale Sylwia gdy się decydowała go przywrócić nie wiedziała, że przez nią odpadną dwie osoby), ciągłe dzielenie grupy według widzimisię producentów – to wszystko sprawia, że ma się poczucie chaosu, a eliminacja jest jedynie efektem manipulacji producentów.
2. Przez większą część zadań uczestnicy prezentują poziom emocji porównywalny z wyprawą na ryby. Czemu? Dlatego, że w Agencie Gwiazdy widać brak równowagi między zdobywaniem pieniędzy a tropieniem Agenta. Kiedy startowali zwykli ludzie, to zależało im nie tylko na przygodzie i pokazaniu się w telewizji, ale głównie na wygranej. Gwiazdy wygraną mają gdzieś. Oni tych pieniędzy nie potrzebują. Najprawdopodobniej i tak dostają gażę za każdy odcinek, w związku z czym bardziej im zależy na pozostaniu w grze niż na wygrywaniu pieniędzy. Efekt? Cały program ogranicza się już tylko do szukania Agenta, oszukiwania innych i mylenia tropów. Mamy jednego Agenta i trzynaście osób, które Agenta udają.
3. Zresztą producenci z góry założyli, że tu nie będzie chodzić o zadania i pieniądze, co ewidentnie widać po stawkach, jakie uczestnicy mogą wygrywać. Już piętnaście lat temu pieniądze za zadania były dwukrotnie wyższe. Gwiazdy mają wykonywać trudne, męczące i niekiedy ekstremalne zadania za grosze. A część zadań w ogóle nie ma pieniędzy – w każdym odcinku pojawiają się gry o immunitet lub jokera. Zero Emocji! Za pięć stów to też bym pewnie nie wypruwał z siebie flaków.
4. A skoro już jesteśmy przy tym. Jokery potęgują chaos i w jeszcze większym stopniu odciągają uczestników od walki o pieniądze. Nie jestem fanem immunitetów, ale jestem w stanie je przełknąć, gdy są stosowane z umiarem. Jokery to już krok za daleko. Po pierwsze uczestnicy tak ich pragną, że stają się one ważniejsze niż wykonywanie zadań. Po drugie widz już nijak nie może się zorientować, kto jak wypada w głosowaniu. We wcześniejszych edycjach można było się domyślać kto jest Agentem po tym kogo obstawiali uczestnicy odpadający. Tutaj nic nie wiadomo, bo przecież każdy ma po kilka jokerów i może źle obstawiając przechodzić dalej.
5. No i na koniec element krytykowany chyba przez wszystkich, czyli Montażyści nie rozumieją formatu. I co ciekawe chodzi zarówno o montaż wizji i dźwięku. Nie czepiałbym się nawet zadań, bo niektóre miały potencjał, ale trzeba by je lepiej zmontować. Po pierwsze część zadań jest ciężko zrozumieć gdyż samo tłumaczenie zasad przerywane jest wypowiedziami Pseudo Gwiazd. Następnie zamiast prześledzić przebieg gry, zobaczyć emocje za twarzach, zaobserwować prawdziwe, żywe reakcje na wydarzenia – montażyści serwują nam co chwilę setki uczestników. Gdyby ci mieli jeszcze coś ciekawego do powiedzenia... Ale zazwyczaj nie mają, komentują to co już i tak widzimy w zadaniu. No i wypowiedzi przy rozwiązywaniu testu. Jedyne ciekawe setki, tutaj okrojone są do minimum. Producenci boją się, że jak widzowie dowiedzą się kogo typują uczestnicy to się znudzą i przestaną oglądać? Nie rozumiem. A dźwięk? W sumie jakby go nie było. 
Nie będę się już pastwił nad uczestnikami, czy prowadzącą. Właściwie w każdym odcinku da się znaleźć cały szereg niezrozumiałych zmian w stosunku do oryginału. W starych edycjach uczestnicy przez większą część czasu sami musieli podróżować i odnaleźć wskazane miejsca. Gwiazdy są wszędzie wożone busikiem. Takie małe szczegóły sprawiają, że ciężko jest się emocjonalnie zaangażować w Agenta Gwiazdy. Ot kolejna papka do obejrzenia i wyrzucenia z pamięci.
Na koniec chyba jedyny plus produkcji – Dominika Tajner Wiśniewska odpadła z programu i chyba jednak nie jest Agentem. Chyba, bo w tym programie nic nie wiadomo. Zaraz jeszcze powróci tak jak Antek w drugim odcinku... 

Najlepsze momenty pierwszej edycji Agenta - część 3

Nadszedł czas na zaprezentowanie trzeciej części podsumowania. Części, w której... nie ma zwycięzcy. Prezentuję najzabawniejsze momenty, który utkwiły nam w pamięci z pierwszej edycji "Agenta", a na koniec kilka zdań, co wynika z głosowania.
Moment nr 1 
Śpiewana przez Małgosię piosenka "Szła dzieweczka" podczas skoku na bungee. Ten moment wskazał KarloB1990. W związku z tym, iż ilustracja do tego momentu pojawiła się już we wcześniejszym podsumowaniu, wyjątkowo ten jeden moment nie został przeze mnie zilustrowany. Zdarzenie miało miejsce w drugim odcinku.

Moment nr 2 
Całokształt - występ Jerzego w "Agencie". Helena wskazała, że dla niej zabawny był sposób wypowiadania się finalisty "Agenta", a także niektóre jego zachowania.

Moment nr 3
Rozbicie prawdziwego Rolexa przez Małgosię i Agnieszkę - właśnie tę scenę wskazała Aga. Miała ona miejsce w trzecim odcinku.

Moment nr 4
Romuald podczas skoku na bungee. Ten moment wskazał Kamil Lipiński. Przypomnę, że wówczas Romek oprócz tego, że wydawał wrzaski (jęki), krzyczał też m.in. "Bomba, dzieci, bomba!", "Chcę być ptakiem". Zdarzenie miało miejsce w drugim odcinku.

Moment nr 5
Tu zacytuję pełną wypowiedź uczestniczki głosowania - magdy294: "Skok Jerzego na bungee – zawsze mnie śmieszy rozmowa Jerzego z facetem przypinającym linę, gdy jeden i drugi mówi o czym innym. Poza tym żarliwe wypieranie się bycia Agentem (jakby to była jakaś zbrodnia). Zabawne są też słowa któregoś z uczestników „tego najcięższego daliśmy na początek” i „żyje!!” już po skoku". Zdarzenie miało miejsce w drugim odcinku

Moment nr 6
I znów oddaję głos głosującemu, którym jest Damian Sokołowski: "Według mnie najzabawniejszym momentem była scena w której Iza i Jerzy podczas wykonywania zadania w limuzynie znajdują prezerwatywę.". Sytuacja miała miejsce w odcinku siódmym.

Moment nr 7
Tym razem głos zabiera Julia, która wybrała taki oto moment: "Po Grze w kości z ósmego odcinka, gdy Jerzy próbował przekonać Agnieszkę do ogolenia głowy. „Ładna kobieta, nawet bez włosów, będzie nadal ładna”, „Ale wyglądałabyś przede wszystkim oryginalnie”, „Nienormalne, ale spotykane (kobieta goląca głowę)”, a na pytanie Agnieszki: „Porównujesz mnie z gwiazdą?”, odpowiedź: „No wiesz co? Dla nas jesteś gwiazdą przecież, Miss programu.".

Moment nr 8
Moment, w którym Małgosia strzeliła focha przed jednym z zadań mówiąc "A ja nie chcę zostać, ja chcę iść!" - wskazał Rafał. Miało to miejsce w trzecim odcinku

Moment nr 9
Oddaję głos uczestniczce, którą jest Joanna: "Gdy Danuta i Iza dopasowywały cechy do poszczególnych uczestników i zatrzymały się na wadzie Kuby, Danuta powiedziała: „Że on taki (…) dla idei, jak się nazywa to słowo, takie? Że on jeszcze wierzy w miłość, czyste uczucia…”, a Iza na to: „To jest naiwny po prostu”. Zważając na to, iż Kuba jest w dalszym ciągu w związku ze swoją dziewczyną sprzed piętnastu lat, obecnie żoną, to stwierdzam, że to nie Kuba był naiwny, tylko Danuta i Iza sceptyczne. Scena pojawiła się w odcinku czwartym.

Moment nr 10
Tym razem głos ma Justyna: "Najzabawniejszy to kiedy grupa miała za zadanie odnaleźć Remka na placu patrząc z wieży. Popatrzyli na siebie i uzgodnili, że nie chcą zarobić na tym zadaniu tylko dać Remkowi zielone piórko. Kuba powiedział swój typ opisując wybrane dziecko tak, żeby wiadomo było, że to nie Remek.". Zdarzenie miało miejsce w ósmym odcinku.

Moment nr 11
A oto, jaki moment za najzabawniejszy uznała Dorota: "Chwalenie się przez uczestników swoimi „dokonaniami” po zadaniu z kostką do gry, m.in. ogolonymi nogami (Jurek), chwilę później „wejście” Kuby z włosami przemalowanymi na blond". Sytuacja miała miejsce w odcinku ósmym.

Moment nr 12
A na koniec prezentuję moment, który mnie najmocniej rozbawił, gdy oglądałem po latach pierwszą edycję i który od tamtego momentu jest w moim rankingu najzabawniejszych na pierwszym miejscu. A mianowicie jest to skok Izy na bungee i słynny jej tekst, po którym śmiałem się przed komputerem dobrych kilkadziesiąt sekund. A tekst brzmiał: "K..a mać, babcia na bungee"... Nie tylko sam tekst mnie rozwalił, doszedł jeszcze do tego sposób jego wypowiedzenia, co złożyło się w jedną zabawną całość. Scena miała miejsce w drugim odcinku.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------.
Jako jedyna najzabawniejszego momentu nie wskazała osoba oddająca głos anonimowo
*     *     *
Co wynika z powyższego głosowania? Ano to, że choć nie wskazaliśmy jednego zabawnego momentu, bez problemu można dzięki tej liście wskazać, że dużo zabawnych momentów kojarzy nam się z zadaniem z drugiego odcinka, a więc skokiem na bungee. Słowa Romka, Izy, Małgosi czy Jerzego wielu z nas utkwiły w pamięci. Zabawne momenty towarzyszyły też zadaniu "Gra w kości" - dwa głosy były związane właśnie z tym zadaniem.
Inny wniosek - najwięcej głosów na najzabawniejszy moment wiąże się z osobą Jerzego, który bezpośrednio lub pośrednio pojawia się aż pięciokrotnie na listach. Więcej niż dwa razy pojawia się też Małgosia i Iza. Oczywiście należy pamiętać, że w wielu typach pojawia się wspomnienie związane z kilkoma osobami.
 Ciąg dalszy nastąpi...

środa, 20 kwietnia 2016

Papryka

Dziś kilka słów o zadaniu, z którym spotkałem się jedynie w amerykańskiej wersji Agenta. Pojawiło się ono w trzecim odcinku trzeciej edycji.
Na czym polegało zadanie? Gdybym napisał, że każda osoba musiała odpowiadać na pytanie z dziedziny popkultury, można byłoby uznać, że zadanie było nudne. Tyle że był dodatkowy element zadania. Każde pytanie wiązało się z zjedzeniem jednej z ostrych papryczek. Do wyboru było sześć różnych papryczek ponumerowanych od 1 do 6 - jedynka była ostra, szóstka była piekielnie ostra... O tym, którą papryczkę będzie musiał zjeść dany uczestnik decydowała... mysz. A konkretnie jedna (z pięciu) z wskazanych przez uczestnika myszek, która wypuszczona podążała w kierunku "punktów z numerami papryk" - od 1 do 6, kolejność przypadkowa. Który numer wybrała myszka, ten numer papryczki musiał zjeść uczestnik. Co ważne, zjeść papryczkę musiał ten uczestnik, który udzielił błędnej odpowiedzi, w przypadku dobrej odpowiedzi uczestnik mógł zdecydować, czy sam zje papryczkę, czy też wyznaczy inną osobę. Każda zjedzona papryczka warta była 10 tysięcy dolarów. Każda szklanka mleka wypita z powodu pieczenia w ustach oznaczała odjęcie tysiąca dolarów.
Pierwsze trzy pytania to błędne odpowiedzi, uczestnicy musieli więc zjeść ostre papryczki - kolejno nr 6, 4 i 5. Co ciekawe uczestnik, który jako pierwszy zjadł najostrzejszą papryczkę, chwilę później... zjadł jeszcze jedną zupełnie za darmo... Kolejne dwie uczestniczki odpowiedziały prawidłowo na pytania - przypadły im w udziale papryczki nr 3 i 2, obydwie poprosiły jednak "specjalistę od papryczek", a więc pierwszego uczestnika, by ten zjadł za nich owe smakołyki, co też ów dżentelmen zrobił. Po ostrym posiłku musiał jednak wypić szklankę mleka, za zadanie z papryczkami grupa zarobiła więc 49 tysięcy dolarów... Ważna uwaga: nie trzeba było zjeść całej papryczki, ale jeden porządny kęs wystarczał. Trzeba było jednak ugryziony kawałek pogryźć, pokazać na języku, że rzeczywiście znajduje się on w buzi, a potem dopiero połknąć i jeszcze raz szeroko otworzyć usta i wysunąć język, by udowodnić, że papryczki już tam nie ma.
Gdy wydawało się, że zadanie już się skończyło, prowadzący zaproponował możliwość zarobienia dodatkowych 25 tysięcy dolarów. Warunek - wszyscy muszą zjeść jeszcze inny gatunek papryki zaprezentowany przez prowadzącego. Niektórzy jednak z góry zapowiedzieli, że oni tego nie zrobią, pieniądze przeszły więc im koło nosa, a prowadzący skosztował paprykę, która okazała się być jednym z łagodnych gatunków.

wtorek, 12 kwietnia 2016

Najlepsze momenty pierwszej edycji Agenta - część 2

Nadszedł czas na drugą część podsumowania - dziś ogłoszone zostaną wyniki związane z pytaniem numer cztery: "Wskaż najbardziej pamiętne słowa, które padły w pierwszej edycji".
Zanim jednak przejdę do opublikowania listy wypowiedzianych słów i zdań, które nam - fanom Agenta najbardziej utkwiły w pamięci - przypominam, że wciąż, jeśli ktoś jeszcze nie głosował, a chciałby to zrobić, można przesłać odpowiedzi na trzy pozostałe pytania:
2) Który uczestnik pierwszej edycji i dlaczego najbardziej pasował na agenta?
3) Wskaż trzy momenty z agenta, które najbardziej zapadły w pamięć i jeden moment, który był najzabawniejszy.
5) Wskaż ulubionego uczestnika pierwszej edycji.
Odpowiedzi można przesyłać w komentarzu na blogu (nie zostanie on opublikowany) lub przez pw na profilu facebookowym "Mówimy NIE celebrytom w Agencie". Razem z odpowiedziami proszę o przesłanie informacji, pod jakim imieniem lub pseudonimem mają one zostać opublikowane.
*     *     *
Zanim przejdę do podsumowania jeszcze dwa zdania. Oczywiście nie każde podsumowanie "nadaje się" do przedstawienia w podobny graficzny sposób jak pierwsza część, niemniej mam nadzieję, że mimo wszystko to podsumowanie również spodoba się fanom Agenta.
Odpowiedzi na pytanie nr 4 łącznie ze mną udzieliło dwanaście osób (do grona głosujących w międzyczasie dołączyła kolejna osoba, jednak jedna z osób nie udzieliła odpowiedzi). A więc zaczynamy!
Wielu oglądających zapamiętało różne sytuacje, różne słowa zostały uznane za najbardziej pamiętne, nie powinno więc dziwić, że jest wiele kwestii, na które oddano tylko jeden głos. Oto one:
Słowa te wypowiedział Jerzy do Izoldy na początku trzeciego odcinka. Wskazał na nie Kamil Lipiński
Małgosia śpiewała tę piosenkę podczas skoku na bungee (drugi odcinek) i na te śpiewane słowa zagłosowała Helena
Słowa te Izolda wypowiedziała o Agnieszce. Padły prawdopodobnie przed pierwszym głosowaniem (ja je pamiętam z ostatniego, podsumowującego działanie Agenta, odcinka). Właśnie na te słowa wskazał Damian Sokołowski
Słowa te kilkukrotnie wypowiedział Jerzy w dziewiątym odcinku podczas przesłuchiwania prowadzonego przez Liwię. Właśnie te słowa zostały wskazane przez Rafała.
Słowa te wypowiedział Romek po skoku na bungee (drugi odcinek). Właśnie je wskazała Justyna dodając jednocześnie, że w pamięci wyryły jej się też słowa wypowiedziane przez Remka w tym samym odcinku, również po skoku. Powiedział on wówczas: "Izolda? Skoczy. Skoczy, wiem, że zrobi to dla grupy. Mimo że się bardzo boi, to skoczy dla grupy. Nikt się nie wyłamie. Nie wierzę w to. Po tym, co Iza pokazała, Izolda też się zdecyduje na skok." Zza kamery pada pytanie: "A agent"? Na to Remek: "Agent? Agent już skoczył."
Są jednak słowa, które przez wiele osób kojarzone są z pierwszą edycją Agenta i stały się niejako hasłem tej edycji. Na te słowa zagłosowali: Dorota, Joanna, Julia, magda294 i KarloB1990. Na te słowa wpłynął także głos anonimowy oraz głos autora podsumowania, w sumie aż siedem głosów. Po raz pierwszy pojawiły się w drugim odcinku, potem jeszcze kilkukrotnie "wracały". Tych słów dotyczyło nawet pytanie w jednym z późniejszych zadań, na które odpowiadała Agnieszka. Chyba nikt nie będzie zaskoczony. Panie i panowie, oto te słowa:
Słowa te zostały wypowiedziane po raz pierwszy przez Piotra w drugim odcinku podczas skoku na bungee.

Jakość ostatniego obrazka pozostawia sporo do życzenia, ale mam nadzieję, że te niedoskonałości wybaczycie. W ramach uzupełnienia dodam, że Aga nie wytypowała jako jedyna żadnych słów, ze względu na to, że żadne najprawdopodobniej nie wyryły jej się zbyt mocno w pamięci.

piątek, 8 kwietnia 2016

Najlepsze momenty pierwszej edycji Agenta - część 1

Nadszedł moment na ogłoszenie wyników głosowania. Dziś przedstawię wyniki głosowania na najfajniejsze i najciekawsze zadania, jakie pojawiły się w pierwszej edycji Agenta.
Najpierw jednak słowo wstępu. Jeśli ktoś jeszcze nie brał udziału w głosowaniu, a chciałby odpowiedzieć na pytania, wciąż może to zrobić, pomijając oczywiście pytanie, którego wyniki głosowania już zostały opublikowane. Znaleźć je można dwa posty wstecz.
W głosowaniu - łącznie ze mną - udział wzięło dwanaście osób. Jedna osoba podała wyniki bez uzasadnienia i bez podania nicka lub imienia, w związku z tym, choć głosy liczą się do klasyfikacji ogólnej, odpowiedź nie może zostać opublikowana. Klasyfikację zaczynamy od końca. Łącznie głosy oddano na 13 zadań, a wśród tych, które nie otrzymały ani jednego głosu są m.in. rozbijanie zegarka, test winny, czy też antykwariat.... Oto wyniki:
5. miejsce (po 1 punkcie)
Dobra pamięć (zadanie pojawiło się jako pierwsze w szóstym odcinku)
Julia: Zadanie sprawdzające spostrzegawczość i dobrą pamięć, czyli cechy, które w „Agencie” były praktycznie najważniejsze, bo niezbędne do wykrycia Agenta i utrzymania się w programie. W szczególności jednak spodobała mi się tam rola Kuby, która nie była łatwa, ale bardzo urozmaiciła quiz i koniec końców przyspieszyła bicie serca w tym, bądź co bądź statecznym zadaniu.

Zadanie golfowe (zadanie pojawiło się na początku drugiego odcinka)
Rafał: Kiedy zbliżali się do końca uderzeń, było wielkie podekscytowanie, czy im się uda, jak już tracili pieniądze, było dużo śmiechu i niedowierzania, że nie potrafią tego skończyć.
Walka z mistrzami (zadanie pojawiło się w drugiej części ósmego odcinka)
Damian Sokołowski: Fajna formuła, zróżnicowane konkurencje i niepewność. Do końca nie wiadomo czy walczy się z mistrzem


Wady i zalety (zadanie pojawiło się w drugiej części piątego odcinka)
Aga: Pozwoliło to widzowi poznać opinie na temat uczestników z innej perspektywy.






4 miejsce (po 2 punkty)
Przesłuchanie (zadanie pojawiło się w środkowej części dziewiątego odcinka)
Kamil Lipiński: Intrygująca gierka psychologiczna. Zarówno przesłuchujący, jak i przesłuchiwany może manipulować.
Rafał: Czy Liwii uda się sprawić, by reszta puściła parę z gęby? Bardzo emocjonujące zadanie.


Szkoła przetrwania (zadanie pojawiło się w początkowej części 4 odcinka)
Joanna: Zadanie wymagało wykazania się umiejętnościami, których nie posiadają na ogół osoby żyjące w miastach i na tym właśnie polegała jego trudność. Sytuacja survivalowa zmuszała uczestników do zorganizowania grupy, podziału zadań i konsekwentnego realizowania planów, mimo oczywistego braku kompetencji w wykonywaniu większości czynności. Plus wiele bardzo dobrych sposobności dla agenta, by „się wykazał”.
Julia: "Zasadniczo podobało mi się to, że „Agent” nie jest programem w stylu „Wyprawy Robinson”, gdzie główną rozrywką widzów jest oglądanie survivalu zawodników, niemniej jednak uważam to jedno pojedyncze zadanie za bardzo fajny akcent sztuki przetrwania. Podobała mi się złożoność tego zadania, podczas gdy kolejne elementy „do odhaczenia na liście” były ze sobą związane i stanowiły uniwersalną całość. Rozbawiło mnie, gdy podczas zadania przy uczestnikach pojawiały się podpisy sugerujące ich „niekompetencję”, np. Jerzy – wielbiciel Internetu; Izolda – z zawodu sekretarka."

3 miejsce (po 3 punkty)
Polowanie (zadanie pojawiło się w drugiej części czwartego odcinka)
KarloB1990: Za to, że dawało uczucie obławy i niewykonalności (helikopter? serio? schować się przed nim i uciec? GENIALNE :D)
Na to zadanie wpłynął też głos anonimowy oraz głos od Agi - bez dokładniejszego uzasadnienia.


Test na orientację (zadanie pojawiło się na początku 5 odcinka)
Damian Sokołowski: Zadanie typowe dla tego programu. Krzyżówka muzyczna, puzzle, szukanie nowych wskazówek i kojarzenie faktów. Świetna zabawa i wielkie pole do popisu dla agenta.
magda294: Według mnie jedno z ciekawszych zadań wykonywanych w grupach, sprawdzające spostrzegawczość i orientację w terenie, poza tym miła niespodzianka na końcu (i dla uczestników, i dla widzów), czyli spotkanie ze Stanisławem Mikulskim. Widać w tym zadaniu zaangażowanie ze strony wszystkich zawodników, także Agenta.
Na to zadanie wpłynął także głos anonimowy bez uzasadnienia.
Mount Ventoux (zadanie pojawiło się w drugiej części odcinka 7)
Damian Sokołowski: Ze względu na miejsce w którym zadanie się odbywało. Legendarna góra wiatrów Mont Ventoux jest koszmarem, ale i marzeniem wielu kolarzy i zwykłych ludzi.
KarloB1990: Jak ja im kibicowałem, by wjechali na tę górę i zdążyli; a jak było, że zabrakło ok. 10 minut to się załamałem, tak blisko 
ŁS: Sam lubię i dużo jeżdżę latem na rowerze. Oglądając ich wysiłek zastanawiałem się (i nadal zastanawiam), jaką ja dałbym radę przejechać odległość. Trochę szkoda, że nie udało im się zadania wykonać w wyznaczonym czasie. Tyle wysiłku, a pieniędzy brak...

2 miejsce (po cztery punkty) 
Sztafeta (zadanie pojawiło się w drugiej części szóstego odcinka) 
magda294: Chyba pierwsze zadanie, które niektórzy gracze postanowili zepsuć, by zmylić tropy. Kuba, który sam się przyznał, że specjalnie nie zapamiętał numeru, by skierować na siebie podejrzenia. Później Jerzy i słynna scena upadku z wyczerpania po jeździe rowerem (w programie twierdził, że nie miał już sił i zasłabł, czytałam jednak w jakimś artykule, że postanowił wykorzystać zaistniałą sytuację z brakiem numeru i tylko udawał omdlenie). Ogólnie interesujące zadanie z nutą dramatyzmu.
Rafał: Świetne połączenie zadania fizycznego z wykorzystaniem umiejętności zapamiętywania cyfr.
Joanna: Sam pomysł na zadanie był, według mnie, bardzo udany, dlatego, że prawie wszyscy wykonywali je indywidualnie (z wyjątkiem Liwii i Remka), w dodatku z dala od obserwacji (idealne warunki dla działalności agenta), a jednak ze sobą współpracowali, bo dążyli do wspólnej mety. Ciąg liczb jako pałeczka wydał mi się niezwykle oryginalny i stanowił ważny element utrudnienia. 
Głos na to zadanie bez uzasadnienia oddała również Helena.
Labirynt (zadanie pojawiło się w środkowej części odcinka 3)
Kamil Lipiński: Ta niewiedza co cię czeka za każdym zakrętem oraz czy twój nawigator nie jest czasem Agentem...
Julia: Zadanie pomysłowe, łączące sprawność fizyczną i umysłową, wymagające ścisłej współpracy i umiejętności chłodnego myślenia. Dodatkowo wykonywane w nocy, co ma też swoje znaczenie w atmosferze wykonywania zadania. Szalenie stresogenne; pamiętam, że pierwszy raz oglądając, przeżywałam z wypiekami na twarzy. Nic dodać, nic ująć. Moje ulubione zadanie z pierwszej edycji;-)
Justyna: Każdy mógł patrzeć na ręce nawigującemu
Na to zadanie wpłynął także anonimowy głos bez uzasadnienia.
Gra w kości (zadanie pojawiło się w pierwszej części ósmego odcinka)
Aga: Moje ulubione zadanie: - świetnie stworzony klimat przez muzykę, lektora, obraz. Po prostu świetnie zrobione. I ten los...kostka...zadanie. Idealne do stworzonego klimatu były zadania... ogól głowę...zrób tatuaż...zrób kolczyk w nosie...
Helena. Zastanawiało mnie, jak wiele są w stanie zrobić uczestnicy, by zarobić pieniądze.
magda294: Lubię to zadanie ze względu na jego specyficzny klimat (Pałac Papieży, charakterystyczna muzyka), a także za ciekawe wyzwania, z jakimi musieli zmierzyć się zawodnicy (szczególnie depilacja Jerzego ;)).
ŁS: Moje ulubione zadanie. Znakomicie dobrana do zadania muzyka - melodia od tamtego momentu już chyba zawsze będzie mi się kojarzyć z Agentem i tym zadaniem. Ślepy los wybiera, co dany uczestnik ma zrobić. Zastanawia mnie tylko, czy gdyby Agnieszka nie była agentem, zdecydowałaby się ogolić głowę...
1 miejsce (pięć punktów)
Tylko jedno zadanie dostało pięć głosów i okazało się zwycięzcą. A jest to:
Skok na bungee (zadanie pojawiło się w drugiej części drugiego odcinka)
KarloB1990: Sam chciałbym kiedyś skoczyć, a widząc, że uczestnicy mieli taką okazję, to zarówno chłopaczka, jak i dorosłego faceta wprawia w zazdrość i podziw.
Kamil Lipiński: Moment niezapomniany dla zawodników plus fajne emocje z tego realizatorzy wyciągnęli.
Helena: Sama chętnie zmierzyłabym się z tym zadaniem.
Joanna: Najbardziej ekstremalne zadanie ze wszystkich. Wymagało tylko i aż jednego epickiego kroku naprzód :-) Sama szczerze marzę, by zrobić coś podobnego. Takich przeżyć nie da się zapomnieć.
ŁS: Wielu z nas oglądając to zadanie zapewne zastanawiało się, czy samemu zdecydowałby lub zdecydowałaby się na skok. Niby siedząc przed TV lub komputerem wydaje się, że tak, ale co innego stanąć na barierce. Kto wie, czy nie przyszedłby moment zawahania... Plus dla realizatorów, że tak doskonale potrafili pokazać emocje, kolejny plus - niezapomniane teksty mówione przez uczestników.

środa, 6 kwietnia 2016

Słów kilka o Agencie-Gwiazdy i kilka innych informacji

Dziś krytyki tylko trochę, a trochę informacji.
Najpierw cztery kolejne spostrzeżenia odnośnie "Agenta-Gwiazdy. Cztery, o których jeszcze nie pisałem, a które nasunęły mi się po tym, gdy zdecydowałem się obejrzeć wczorajszy odcinek.
1) Jokery - nie wiem, jak dokładnie działają, może ktoś ma większą wiedzę? Jeśli działają na zasadzie, że każdy joker eliminuje jeden błąd, to wszystko w porządku (zakładając, że celebryta nie dowiaduje się, gdzie ten błąd był). Jeśli jednak działają na zasadzie, ze za każdego jokera dany celebryta dostaje prawidłową odpowiedź na jakieś pytanie, to... byłoby to jedno wielkie nieporozumienie. No bo wtedy nie trzeba "tropić". Wystarczy kilka jokerów i na podstawie odpowiedzi można prawidłowo wytypować agenta.... Mam jednakowoż nadzieję, że pierwsza opcja jest prawdziwa. Liczę, że uważnie śledzący celebryckiego Agenta podpowiedzą w komentarzach, czy była dokładna informacja na ten temat.
2) A dziś odpadnie osoba nr... trzy - Wcale bym się nie zdziwił, gdyby to było regułą. Sprawdziłem trzy odcinki i... za każdym razem czerwony monitor ukazywał się osobie, którą jako trzecią sprawdzała Rusin. Emocje, nie ma co.... :)
3) Najważniejszy element poza wypowiedziami? Spiski, teorie i cwaniactwo - w TVN uznali, że nic tak nie przyciągnie widza jak celebryci, ich gadanie oraz tzw. spiski, "konszachty", teorie i pokazywanie, kto jest bardziej cwany. Pamiętacie "Ekspedycję", która niespecjalnie się u nas przyjęła? Obejrzałem i nie byłem zachwycony właśnie ze względu na to, że tworzyły się grupy, grupki i eliminowane były osoby, które w grupkach nie są.... W "Agencie" tego nie było, a przynajmniej nie było to pokazywane. Teraz jest i jako żywo przypomina mi "Ekspedycję". Niestety, nie jest to element przyciągający do programu....
4) A w finale będzie... Tamara - to moja teoria. Skoro na swoim blogu Tamara szczegółowo relacjonuje wydarzenia z kolejnych odcinków Agenta-gwiazdy, jasne jest, że dojdzie daleko. Sądzę, że nawet do finału. Gdyby miała odpaść po trzech czy pięciu odcinkach, co nie nastąpiło, w ogóle nie zaczynałaby o programie wpisów, co najwyżej dałaby jakiś jeden lub dwa ogólnikowe....
*     *     *
Wiem, że wiele osób tu zaglądających śledzi regularnie "Agenta-gwiazdy". Jeśli ktoś chciałby pisać dłuższe komentarze (które będą publikowane jako posty) na bloga odnośnie każdego odcinka, proszę o info. Mile widziany komentarz o ostatnich trzech odcinkach.
*     *     *
Odnośnie głosowania na najlepsze momenty pierwszej edycji - wyniki opublikuję w pięciu częściach. Pierwsza niemal na pewno jutro. Zagłosowało w sumie razem ze mną chyba 11 osób. Mimo opublikowania odpowiedzi wciąż - jeśli ktoś będzie chciał - będzie można udzielić odpowiedzi na pytania, których podsumowanie nie zostało jeszcze opublikowane. Dziękuję wszystkim, którzy postanowili zabawić się w wybór najlepszych momentów pierwszej edycji.
*     *     *
Wciąż pojawiają się pytania odnośnie "wywiadu z Mirkiem". Niestety wciąż nic nowego nie mogę napisać, bo... nic nie wiem. To znaczy Mirek mimo informacji-deklaracji przesłanej przed niespełna miesiącem nie przesłał odpowiedzi, nie przesłał też informacji, kiedy mogę spodziewać się tychże. Nie napisał też, że wycofuje się z udzielania odpowiedzi, dlatego też mam nadzieję, że prześle je wcześniej czy później.