piątek, 29 maja 2015

Dariusz - uczestnik drugiej edycji agenta

Darek zdaniem wielu osób był jedną z najbarwniejszych postaci drugiej edycji "Agenta". Dziś kilka słów o nim.
W trakcie programu Darek miał lat 35 i był przedstawiany jako właściciel pubu, który prowadził od sześciu lat. Pub o nazwie Saksofon w Kołobrzegu, a więc w mieście, z którego pochodził Darek, wciąż istnieje, nie wiem jednak kto obecnie jest jego właścicielem.
Jak każdy przed programem deklarował, że mógłby zostać agentem. Po programie stwierdził jednak, że mógłby mieć problem ze sprostaniem tej roli i ostatecznie dobrze się stało, że to nie on owym agentem był. A oto informacje, kiedy i w jakich zadaniach uczestniczył Darek
Corrida - Darek jako piąty udał się na rywalizację z byczkiem. Dość łatwo poradził sobie z zmuszeniem byka do przebiegnięcia pod płachtą. Potem próbował go przewrócić i choć byczek znalazł się na kolanach, nie jestem przekonany, czy aby na pewno ów upadek został zaliczony.
Bankomat - Został jako drugi poproszony przez osoby "szukające PIN" do bankomatu. Następnie wraz z Hanką pobiegli szukać bankomatu. Udało się im dotrzeć do niego, ale pieniędzy nie wyjęli, bo inni nie potrafili ustalić poprawnego numeru PIN. Darek nie ukrywał złości na Mirka, że nie był w stanie zorientować się, że PIN ma cztery cyfry...
Polskie przyjęcie - Został wybrany do dwójki, której zadaniem było zorganizować tzw. polskie przyjęcie. Darek nie ukrywał od początku, że nie podoba mu się, że znalazł się w tej dwójce. Uważał, że grupa nie przemyślała wyboru i że inni znacznie lepiej poradziliby sobie z wykonaniem tego zadania.
Spacer po linie - Jako przedostatni spróbował przejść po linie na drugą stronę. Nie udało mu się, puls skoczył mu zanadto i nie potrafił go opanować.
Opuszczanie się na linie - Darek jako siódmy wykonywał zadanie. Zrobił co do niego należało szybko i bez dłuższego zastanawiania się.
Spotkanie z agentem - Darek był jedną z czterech osób, która zdecydowała się na współpracę z agentem w jednym z zadań.
Dotarcie do załogi balona - Był w grupie z Romkiem, Beatą i Hanką. Jego grupa nie dotarła na czas na miejsce.
Mądrzy, praktyczni i głupi - Hanka umieściła go w grupie "mądrych", tymczasem grupa wskazała go jako "praktycznego". Jego grupa rozwiązała zadania.
Dorożka - Darek jako szósty jadł potrawę (była to jakaś ryba), a następnie dość szybko odnalazł swój przystanek na dorożkę.
Skok na bunjee - Darek uznał, że powinien dać przykład grupie i jako pierwszy oddał skok, nie zastanawiając się zbyt długo nad opuszczeniem mostu. Po skoku, kiedy kołysał się na wahadełku, krzyczał, że wszystkich kocha i że jest pięknie.
Kod semaforowy - Znalazł się w parze z Beatą. Mieli pokazać chorągiewkami słowo "Iglesia". Nie pamiętali jednak m.in. litery "i".
Budowa tratwy - Denerwował się, że część grupy potraktowała zadanie jako zabawę i nie do końca chciała słuchać jego rady, by wziąć dziurawą łódź, załatać ją i wydostać się z wyspy, zarabiając połowę możliwej do zdobycia kwoty.
Scenariusz - Darek jako trzeci pojawił się na rozmowie z Marcinem, spojrzał na okładkę scenariusza, potem przez chwilę zerknął na kolejną stronę. Zauważył jednak ukrytą kamerę i zaprzestał grzebania w zostawionej broszurze.
Opuszczone miasteczko - Darek jako pierwszy został zestrzelony podczas zadania.

sobota, 2 maja 2015

Spacer po belce

   Zadanie, o którym dziś napiszę, pojawiło się w czwartej edycji australijskiej, w odcinku piątym. Oto szczegóły
   Dwadzieścia metrów nad ziemią umocowana została belka o długości 10 metrów. Na jej końcu znajdowały się czerwone koperty (torebki?, portfele?), zaś na jej środku zielone. Prowadzący każdemu uczestnikowi po kolei zadawał pytań (z czterema wariantami odpowiedzi). Jeśli uczestnik udzielił poprawnej odpowiedzi, miał za zadanie przynieść zielone "coś", jeśli zaś błędnej - czerwone. Każdy udany spacer, a więc dostarczenie owego "portfela" oznaczało wygraną 5 tysięcy dolarów australijskich. 
   Pierwszy uczestnik nie potrafił odpowiedź na pytanie, kto zaprojektował biustonosz Madonny znany z jednej tras koncertowych, nie dał rady również przejść wskazanej trasy po belce (nie utrzymał równowagi), nie zarobił więc pieniędzy.
   Drugie pytanie - która ze znanych osobistości pracowała kiedyś jako kasjerka. Uczestniczka udzieliła błędnej odpowiedzi, znów więc czekał dłuższy spacer. Tym razem jednak udało się zdobyć 5 tysięcy. 
   Trzecie pytanie - kto będzie gospodarzem zimowych IO w 2006 roku? Oczywiście uczestnik udzielił błędnej odpowiedzi i - co ciekawe - uznał, że nawet nie będzie próbował wchodzić na belkę.
   Czwarte pytanie - który z wymienionych mostów jest najszerszy. Tradycyjnie uczestnik udzielił złej odpowiedzi, zdołał jednak zdobyć dla grupy 5 tysięcy.
   Piąte pytanie - jaki dystans może przepłynąć słoń bez dotykania dna... Uczestniczka, jakżeby inaczej, udzieliła błędnej odpowiedzi. Jako druga w tym zadaniu zrezygnowała z wejścia na belkę.
   Szóste pytanie - która budowla jest najwyższa? Tym razem, o dziwo, padła prawidłowa odpowiedź, a co ciekawe, udzielił jej agent, który także zarobił dla grupy pieniądze.
   Ostatnie pytanie - który z wymienionych samochodów został uznany za najszybszy? Błędna odpowiedź nie przeszkodziła uczestnikowi zarobić kolejnych pięciu tysięcy.
   Łącznie więc z 35 tysięcy możliwych do zdobycia grupa uzbierała 20 tysięcy. Ale okazało się, że wygrana wcale jeszcze nie jest taka pewna. Otóż prowadzący zaproponował każdemu, kto zarobił pieniądze, by swoje pięć tysięcy wymienił na zielone piórko. Żaden z uczestników ostatecznie jednak nie zdecydował się na taki krok.