czwartek, 16 lipca 2015

Włamanie

   Zadanie, które dziś opiszę, pojawiło się w czwartym odcinku trzeciej edycji. W skrócie - grupa musiała włamać się do wskazanego domu i ukraść ukrytą w sejfie kolię. Zadanie nie było wbrew pozorom łatwe. Otóż co prawda mogli działać do momentu, dopóki ich nie złapią ochroniarze (jeśli w ogóle złapią), ale za każdym razem, gdy na nich padnie światło latarń strażników, z sumy, którą mogli wygrać (12 tysięcy złotych), ubywać miało 2 tysiące.
   Na początku miało miejsce coś, co jest niejako tradycją w "Agencie", a więc podział na grupy. Tym razem należało wskazać obserwatorów (Wojtek, Aneta i Małgorzata), włamywaczy (Przemek, Grażyna i Beta) i "mózgi operacji" (Teresa, Mirek i Rysiek)
   Grupa obserwatorów otrzymała zadanie obserwowania willi i znalezienia dwóch miejsc, którymi można się dostać do środka. Za dnia nie było im jednak wolno do niej wchodzić. Grupa kombinowała na różne sposoby, jak tu nie wzbudzając podejrzeń wykonać pierwsze zadanie. Robili sobie na przykład zdjęcia na tle willi, obserwowali też dom przykryci jakimś kocem czy folią...
   Pierwszym zadaniem grupy włamywaczy była podróż w określone miejsce, by o wskazanej godzinie (17.30) znaleźć człowieka pasującego do opisu (na ławce miał siedzieć mężczyzna z walizką i czytający gazetę) i wymienić z nim walizki (grupa wcześniej jedną otrzymała). Zadanie wykonali bez żadnych problemów (widocznie ów facet wiedział, co ma robić). W walizce znaleźli dyskietkę, na której były informacje, kiedy i gdzie będą znajdować się ochroniarze (było ich czterech).
   Co do grupy mózgów, w jakimś stopniu można uznać, że przygotowywali akcję.
   Wieczorem cała dziewiątka pojechała na miejsce kradzieży. Obserwatorzy początkowo zostali przed bramą, przy samochodzie. Pozostała szóstka weszła na posesję, po pewnym czasie także obserwatorzy próbowali wejść - ale szybko wycofali się. W między czasie światło padło na jednego z uczestników. Grupa mózgów dostała się do centrum monitoringu i stamtąd starała się nadzorować akcję. Jej członkowie informowali włamywaczy, gdzie mają iść, gdzie jest schowany klucz do drzwi i gdzie w środku są strażnicy.
   Włamywacze dotarli do pomieszczenia z kolią, tyle że okazało się, że chronią ją lasery, więc trzeba było zorientować się, jak przejść do kolii omijając je, inaczej bowiem uruchomiliby alarm. Zawodnicy przejęli kolię, ale od razu rozległ się ryk syreny. Wszyscy, którzy znajdowali się w budynku lub na posesji natychmiast rzucili się do ucieczki. Udało im się szybko dotrzeć do aut, wskoczyć i odjechać.
   Zadanie zostało wykonane, rano jednak pojawił się Marcin i oznajmił, że... były dwie kolie, a oni ukradli nie tą co trzeba, tylko podróbkę. Potem jednak dodał, że żartował i że do puli nagród trafia 10 tysięcy złotych (dwa tysiące przepadły ze względu na światło padające w trakcie zadania na jednego z uczestników).
   Zadanie pojawiło się też w innych krajach:
Holandia. Zadanie pojawiło się w czwartym odcinku drugiej edycji. Po kolię weszły dwie osoby i podobnie jak u nas tuż po jej wyjęciu uruchomił się alarm. Różnice - kolia była w muzeum, zaś uczestnicy od momentu, gdy włączył się alarm, mieli pięć minut na ucieczkę. Udało im się opuścić budynek w ciągu trzech minut. Grupa wygrała 5 tysięcy guldenów..
Szwecja - zadanie pojawiło się w 4 odcinku trzeciego sezonu. Grupa je wykonała. Różnica z wersją Polską - uczestnicy dzielili się na cztery grupy (m.in. kierowcy)
Norwegia - zadanie pojawiło się w 4 odcinku trzeciego sezonu. Zostało wykonane, ale ze względu na to, że jeden z uczestników dał się złapać (nie był to agent), uzyskali tylko połowę wygranej.