piątek, 23 stycznia 2015

Przejście przez most

   Jedno z... prostszych do wykonania zadań. Wszak jakiekolwiek problemy mogłyby w nim mieć jedynie osoby z lękiem wysokości (ewentualnie cierpiące na zachwianie równowagi). Zadanie pojawiło się w pierwszym odcinku 6 edycji holenderskiej.
   Na czym polegało zadanie? Najprościej mówiąc na przejściu na drugą stronę rzeki przez stary most kolejowy. Uczestnicy wykonywali go bez żadnych zabezpieczeń, ale mimo to jakoś nie widziałem powodów, dla których mogłoby ono zostać niewykonane. Owszem, dziury między poszczególnymi deskami w moście, ale co z tego - spaść się raczej nie dało. Zresztą zobrazuję to zadanie zdjęciem.
   A jednak, jak widać na zdjęciu, znalazł się ktoś, kto bał się przejść przez most. A może tylko udawał? Mimo wszystko udało się im zadanie wykonać, choć dodać należy, że były reguły, których nie mogli złamać - nie mogli biec, nie mogli iść razem. Musieli przechodzić przez most pojedynczo i dopiero gdy jedna osoba wykonała zadanie, na most mogła wejść następna. Dobrze, że prowadzący nie zabronił im iść na czworaka, bo mógłby być  problem...

środa, 7 stycznia 2015

Mirosław Pasek - agent drugiej edycji

   Pamiętacie agenta z drugiej edycji - Mirosława Paska? Dziś postanowiłem napisać, jak wyglądała jego działalność w drugiej edycji agenta. W końcu to do niego należało przeszkadzanie grupie. Oto wszystkie zadania, w których wziął udział Mirek.
   1) W zadaniu z bykami Mirek wkroczył na arenę jako dziewiąty. Nie wypadało mu nie wykonać zadania, dodatkowo posadził byka na ziemi, co akurat w tym momencie zagwarantowało wykonanie zadania. - Jako agent nie mogłem się dzisiaj zdemaskować. Niewykonanie zadania spowodowałoby natychmiastowe wykrycie mojej osoby - mogliśmy usłyszeć od Mirka, który opowiadał o swojej działalności.
   2) W zadaniu z bankomatem Mirek został wskazany przez grupę jako jedna z dwóch osób, która miała za zadanie odpowiadać na pytania, które miały pomóc zlokalizować bankomat, a także rozwiązać zadanie w celu odnalezienia kodu pin. Zadanie zepsuł koncertowo, w końcu nikt nie był w stanie sprawdzić, czy Mirek rzeczywiście czegoś nie pamiętał, a poza tym doskonale wiedział, że kody PIN są czterocyfrowe, a mimo to dyktował innym uczestnikom liczbę dziewięciocyfrową...
   3) W zadaniu, w którym zaginął Bartek był w grupie z Hanką i Basią, która poszukiwała zaginionego płynąć łódką. Jego grupa jako pierwsza odnalazła Bartka. - Nie było trudno zrobić zamętu. Wystarczyło wyłączyć walkie-talkie i udawać, że się nawołuje resztę grupy.... Nie poinformowałem grupę z Romkiem, że pojechali w złą stronę, chociaż od samego początku o tym wiedziałem - mówił Mirek.
   4) Mirek jako piąty zmierzył się z zadaniem przejścia po linie nad przepaścią. - Musiałem przejść poprawnie przez linę, aby odsunąć od siebie podejrzenia - powiedział później Mirek, który zadbał o to, aby pulsometr u niego na ręku nie działał prawidłowo i nie mógł wyczuć podwyższonego pulsu.
   5) Jako przedostatni Mirek zszedł po linie i w zasadzie bez zatrzymywania się odpiął się od niej i wskoczył do wody. Brak wykonania zadania w sytuacji, kiedy zrobili to najbardziej strachliwi, a więc Asia i Bartek byłoby zbyt podejrzane
   6) Mirek znalazł się w grupie z Jolą, Asią i Wojtkiem w zadaniu, w którym grupa miała dotrzeć w określonym czasie do balonu po jego wylądowaniu. Mirek był kierowcą samochodu. Jak powiedział później, zadanie schrzaniło się samo, bo skręcili nie w tę drogę co powinni.
   7) Hanka przydzieliła Mirka do grupy głupich, pozostali prawidłowo to wytypowali. Agent nie miał więc w późniejszym zadaniu pola do popisu, bowiem ta akurat grupa dzień spędziła na relaksie
   8) W zadaniu z dorożką Mirek najpierw zjadł paellę i nie trafił na przystanek, który był niemal w miejscu, w którym spożywali posiłki, a potem wypił manzanillę i trafił na przystanek na czas. - Schowałem się w knajpce, gdzie miałem zamiar poczekać, aż minie odpowiedni czas. Niestety nadszedł czas sjesty i zostałem z niej wyproszony. Kiedy wyszedłem, zauważył mnie Wojtek i chcąc uniknąć zdemaskowania musiałem do reszty dołączyć - opowiadał później agent
   9) Mirek jako ostatni skoczył na bunjee, mająca skakać po nim Aśka nie wykonała skoku. - To że Asia tak panikuje, może nieco uspokoić agenta, który aby się nie zdemaskować, zdecyduje się skoczyć - powiedział później Mirek. Wiedział co mówi. W tym zadaniu Mirek miał udawać lekko chorego (rzekome kłopoty żołądkowe), a czy skoczy, czy też nie, miał decydować kolor koszulki jednego z realizatorów (biały - ma skoczyć, czarny - ma nie skakać). Nie udało się jednak, z powodu Asi, zepsuć zadania.
   10) W zadaniu z kodem semaforowym razem z Asią miał za zadanie odczytać to, co inni im pokazywali za pomocą chorągiewek. O pomyłki wcale więc nie było trudno, biorąc pod uwagę, że wszyscy mieli pięć minut na nauczenie się tych kodów.
   11) Mirek nie musiał się wysilać w zadaniu z budową tratwy, w zasadzie całą pracę za niego wykonali Bartek i Romek, którzy niezbyt poważnie podeszli do wykonania zadania. - Nie było trudne położenie tego zadania. Pomogła pogoda i fakt, że połowa uczestników dobrze się przy nim bawiła - opowiadał Mirek
   12) Jako szósty był poproszony na niby-rozmowę i bez żadnych skrupułów zerknął do pozostawionego niby przypadkiem scenariusza. - Dostałem polecenie, abym przejrzał zostawiony scenariusz i opowiedział później o tym reszcie grupy - powiedział później Mirek
   13) Był osobą uwięzioną w opuszczonym miasteczku, którą grupa miała uwolnić. Dostał jednak propozycję, że jeśli sam dotrze do mety - otrzyma zielone piórko. - Nie życzyłbym nikomu innemu takiego kaca moralnego jaki miałem po tym zadaniu. Dostałem polecenie, że mam do kogoś strzelić. Nie znałem siły uderzenia wystrzału, więc wybrałem plecak, by nie zrobić nikomu krzywdy. To nie była moja decyzja i nie ja tak chciałem - mówił Mirek.
   14) Był w trójce z Aśką i Hanką w zadaniu z paralotnią. Nie poleciał, bo Romek zdążył przybiec i powiedzieć, że z ich grupy powinna lecieć tylko jedna osoba, zresztą i tak wcześniej owa trójka podjęła decyzję, że leci tylko jedna osoba, a więc zadanie i tak zostałoby wykonane.
   15) W zadaniu polegającym na pilnowaniu kuli i walce z najeźdźcami wypełnił rolę agenta. - Zauważyłem, że Roman zaryglował drzwi, które mogły doprowadzić najeźdźców do środka. Byliśmy dobrze ustawieni i były małe szanse wejścia normalną drogą - przez dach lub bramę. Dlatego też zaraz po zaryglowaniu w momencie nieuwagi grupy wszedłem tam i otworzyłem te drzwi z powrotem - tłumaczył Mirek
   16) W sztafecie Romek wyznaczył Mirka do jazdy na nartorolkach. Mirek otrzymał od Bartka jedynie pięć z jedenastu cyfr i dokładnie te same cyfry przekazał Dorocie. - Na szczęście Hania ułatwiła mi zadanie i nie musiałem kombinować. Miałem zamiar raczej zapamiętać cyfry, ale przestawić może dwie, a dodatkowo miałem zamiar opóźnić swój bieg - opowiadał Mirek.
   17) W zadaniu z zamkniętymi pokojami Mirek trafił do pokoju z rowerami, filmem "Psychoza" i kodem na zasłonie od kabiny prysznicowej. Wydostał się z pomieszczenia jako drugi.
   18) Nie zdołał zepsuć zadania polegającego na złapaniu spadającej kuli. - Zadanie nie wyszło mi z powodów technicznych. Nawaliła grawitacja i kula spadła o dwie sekundy za późno. Mimo że starałem się ją upuścić, Hania zdążyła już dojść i ją przechwycić
   19) Został wskazany jako osoba najbardziej lubiana. Miał za zadanie przekonać wszystkich, by wykonali swoje zadania, żeby on otrzymał zielone piórko i jednocześnie grupa zarobiła pieniądze. - Dawało mi to zielone piórko, a więc wzbudzało pewną wątpliwość, czy jestem agentem - wyjaśnił Mirek.
   20) W ostatnim zadaniu Mirek pełnił rolę ślepego, którego zadaniem było dzięki wskazówkom pozostałych odnaleźć kilka kluczy, uwolnić pozostałych uczestników i wyjść z zamku. Nie miał za bardzo pola do popisu, bo był wciąż pod baczną obserwacją Bartka, który podobno w tym zadaniu robił sobie żarty i kierował Mirka na przykład na mur czy w krzaki. O mały włos, a Mirek spadłby przez to z wysokości.
   Prawidłowo agenta przynajmniej przez pewien czas udało się zidentyfikować trzem osobom. Bartek na Mirka stawiał od pierwszego do ostatniego odcinka. Większej pewności nabrał w drugim odcinku, kiedy to zauważył, że Mirek nie nacisnął w walkie-talkie przycisku, gdy wzywał helikopter (bez tego nie da się porozumieć), pewność zaś miał, jak sam przyznał, po zadaniu, w którym Mirek strzelił w plecy Dorocie. Jego zdaniem takie zachowanie nie pasowało do Mirka jako człowieka, więc domyślił się, że wynikło ono ze scenariusza. Hanka na Mirka stawiała między 5 a 9 odcinkiem, w ostatniej chwili w finale zmieniła jednak swój typ. Za to Roman na Mirka stawiał między 4 a 7 odcinkiem, w ósmym swój typ zmienił i przez dwa kolejne odcinki typował już kogoś innego (aż do eliminacji w dziewiątym odcinku).