piątek, 23 maja 2014

Kierowanie samochodem po omacku

   Zastanawiałem się, jak powinienem krótko określić to zadanie, wreszcie postawiłem na nazwę widniejącą w tytule. Z owym wyzwaniem zmierzyć się musieli zawodnicy trzeciej polskiej edycji w odcinku 7.
   Jak wyglądało zadanie? Otóż uczestnicy musieli przejechać samochodem w miejsce, w którym Wojtek i Mirek ścinali drzewo. Nie był to specjalnie długi odcinek, ale... Zadanie wcale nie należało do łatwych. Kierowca, którym był Przemek, nie widział nic przez szybę, bowiem samochód został wcześniej odpowiednio przygotowany - miał pozaklejane szyby i został wyposażony w kamery i monitory. W jaki sposób więc Przemek miał dojechać na wyznaczone miejsce? Ano jak ma jechać, kiedy skręcać, itp. mówili mu Rysiek i Gosia. Obydwoje siedzieli z tyłu (Przemek nie widział monitorów) i śledzili obraz przekazywany im przez kamery zamontowane na samochodzie. Na tej podstawie mówili Przemkowi, czy jedzie prosto, czy nie zjeżdża z drogi, itp.
   Dodatkową trudnością, z jaką musieli zmierzyć się zawodnicy był upał, przez co ciężko było wytrzymać dłuższy czas w samochodzie (widocznie z tyłu, gdzie przebywali Rysiek i Gosia nie było klimy). Podobno nawet z tego powodu chcieli zrezygnować z jego uczestnictwa, ostatecznie jednak nie zrobili tego. W sytuacji, kiedy kierowca jedzie "na słuch" nie może obyć się bez drobnych błędów i powolnej jazdy, udało im się jednak ostatecznie dojechać na wyznaczone miejsce.
   A oto inne kraje, w których pojawiało się to zadanie:
Holandia - Zadanie pojawiło się w ósmym odcinku trzeciej edycji i wyglądało tak samo jak w Polsce. Agent w tym zadaniu nie uczestniczył.  Na dotarcie mieli godzinę, a do wygrania 5 tysięcy euro. W określonym czasie nie udało im się jednak dotrzeć w wyznaczone miejsce. Usłyszeli jednak wówczas, że wciąż mogę wygrać pieniądze, muszą jednak zaparkować samochód w miejscu, gdzie ich zdaniem upadnie ścinane przez dwóch innych uczestników drzewo. Upadło ono jednak metr od zaparkowanego samochodu.
Belgia - zadanie pojawiło się w siódmym odcinku trzeciej edycji. Było dalszym ciągiem zadania, które nazwałem samochodowa układanka. Na całe zadanie (obydwie części) uczestnicy mieli pół godziny (tyle wybrali, o czym szerzej w pierwszej części zadania). Układankę rozwiązali w niespełna dziesięć, na drugą część mieli więc ok. 20 minut. Ich zadaniem było oczywiście dotrzeć do określonego miejsca, ale po drodze mijali tekturowe postacie bohaterów programu, których nie wolno było im przejechać. Każda potrącona osoba oznaczała odjęcie z czasu na wykonanie zadania pięciu minut. Agent był w części "sterowniczej", ale nie sam, więc i ograniczone pole manewru miał, tym bardziej, że za kierownicą siedział ktoś inny. Co ciekawe bodaj dwukrotnie następowała zamiana - kierujący stawali się instruktorami, a potem znów kierowcami (zamieniali się miejscami). Ostatecznie udało im się przejechać całą trasę, ani razu nie uderzając w figurkę i wyrabiając się w określonym czasie (w sunie całe zadanie wykonali w niespełna 20 minut), dzięki czemu zarobili 4 tysiące euro.
Australia - zadanie pojawiło się w drugiej edycji w siódmym odcinku. Osoba kierująca pojazdem nie tylko musiała przejechać określony odcinek drogi w 30 minut, ale zabrać po drodze jednego z uczestników programu i popełnić maksymalnie 4 błędy podczas jazdy (za błąd liczono na przykład zjechanie z drogi lub jazdę nie tą stroną ulicy). Agent był w grupie instruujących. Zadanie nie zostało wykonane ze względu na zbyt dużą liczbę popełnionych błędów.
Niemcy - zadanie pojawiło się w siódmym odcinku drugiej edycji. Różnica z innymi edycjami polegała na tym, że uczestnicy musieli dojechać nie jednym, a dwoma samochodami. Podzielono się na grupy według płci. Kobiety dotarły na czas, mężczyźni spóźnili się, bowiem uczestnik przekazujący instrukcje wcześniej otrzymał propozycję, że jeśli zadanie nie zostanie wykonane, on otrzyma "zielone piórko".

piątek, 16 maja 2014

Podwodna układanka

   Zadanie, które dziś opiszę, nie pojawiło się w polskiej edycji "Agenta". Pojawiło się za to w Australii i Holandii. Oto obydwie wersje.
   Australia. Zadanie pojawiło się w 3 odcinku 4 edycji. Do wygrania było 5 tysięcy dolarów australijskich. Uczestnicy zostali podzieleni na dwie grupy (według płci). Zadaniem mężczyzn było zanurkować w morzu, odnaleźć obrania, które znajdowały się w morzu w podpisanych imiennie siatkach i pod wodą założyć znalezione ubrania. Oczywiście na głowie mieli założony odpowiedni kask doprowadzający tlen.
   W tym samym czasie dziewczyny miały za zadanie ułożyć puzzle składające się z 12 dużych kawałków. Kawałki były przyczepione na linach do boj i umieszczone w wodzie, a więc dziewczęta musiały nurkować, by kolejne kawałki wyłowić. Żeby było trudniej, pod wodą znajdowało się nie 12 kawałków, które wystarczyłoby ułożyć, ale 24. Dwanaście, co oczywiste, nie pasowało do układanki, a za każdy wyciągnięty z wody element, który do układanki nie będzie pasował grupa była karana odjęciem minuty z czasu przeznaczonego na wykonanie zadania. Łączny czas mężczyzn i kobiet, w jakim wykonają swoje zadania nie mógł przekroczyć 40 minut.
   Dziewczęta początkowo miały problem z komunikacją. To znaczy osoba odpowiadająca za układanie powinna mniej więcej informować, jakiego kawałka należy szukać, by pasował do układanki (miał być obraz przedstawiający uczestników), tymczasem takich informacji początkowo zabrakło. Stąd też, mimo że udało im się ułożyć puzzle w osiem minut, otrzymały karę aż sześciu minut za to, że wyciągnęły sześć niepasujących kawałków.
   Faceci musieli więc ubrać się w 26 minut, by zadanie zostało zaliczone. Okazało się, że kompletne ubranie się pod wodą wcale nie jest takie łatwe (zresztą czy łatwo jest na siebie założyć mokre spodnie? Zajęło im to aż 25 minut, w sumie jednak udało im się zmieścić w wyznaczonym czasie, dzięki czemu grupa zarobiła pieniądze. Agent nie miał zanadto możliwości, by się wykazać.
   Holandia. Mimo że zadanie, które pojawiło się w pierwszej edycji holenderskiej (pierwszy odcinek) różniło się od zadania australijskiego, postanowiłem wrzucić obydwa do "jednego wora". W tym wypadku grupa nie była dzielona według płci. W zadaniu startowało pięć osób (połowa grupy), a ich zadaniem było wyłowić z wody kartki z poszczególnymi słowami, a następnie utworzyć z wyłowionych słów zdanie. Kartki były umieszczone na głębokości 10 metrów, a ze słowami było bodaj pięć. Udało im się wyłowić wszystkie dość sprawnie, ułożyli zdanie i wygrali 7,5 tysiąca euro. W tym zadaniu uczestniczył agent, ale że to było jego pierwsze zadanie, zapewne nawet zanadto nie starał się przeszkadzać, ale pomagać też za bardzo nie pomagał. W Holandii natomiast druga część grupy w tym czasie nie musiała nurkować i ubierać się pod wodą. Co w tym czasie robili - o tym innym razem.

sobota, 10 maja 2014

Spacer po linie z pulsometrem

   Zanim napiszę o zadaniu, słowo wstępu. Zadanie pojawiło się w drugiej edycji, w odcinku drugim "Agenta". W jednym z tych odcinków, których nie było i nadal nie ma w internecie.
   Na czym polegało zadanie? Uczestnicy pojechali w rejon gór, zatrzymali się nad przepaścią (nie wiem czy to jakiś wąwóz czy inny kanion), nad którą znajdowała się zawieszona lina, a właściwie dwie liny. Zadaniem uczestników było przejście po linie na drugą stronę. Oczywiście wszystko odbywało się z asekuracją, nie groził upadek w przepaść. Po jednej linie uczestnicy szli, drugiej się trzymali. Żeby zaliczyć zadanie i zarobić pieniądze na drugą stronę przejść musieli wszyscy, w dodatku musieli wykonać zadanie w półtorej godziny. Był jednak pewien haczyk. Otóż każdy przed wejściem na linę miał zakładany pulsometr. W momencie gdy puls przekroczył wyznaczoną wartość (nie mogła przekroczyć 125 uderzeń na minutę), uczestnik musiał zatrzymać się i starać uspokoić. Mógł kontynuować zadanie dopiero, gdy uda mu się "zbić" puls poniżej wyznaczonej przez prowadzącego granicy.
   Jako pierwszy ruszył Wojtek, przejście zajęło mu jednak aż 20 minut, bowiem w połowie drogi puls mocno mu przyśpieszył i przez kolejnych dziesięć minut Wojtek nie potrafił go opanować. Druga była Beata, która w bodaj trzy minuty, bez konieczności zatrzymywania przeszła na drugą stronę. Trzecia ruszyła Dorota, która, podobnie jak Wojtek musiała zatrzymać się ze względu na zbyt wysoki puls. Po kilku próbach uspokojenia pulsu poddała się i wróciła na start, by inni mogli spróbować sił. Za to Hance udało się dość sprawnie przejść na drugą stronę. Podobnie Mirkowi, który ani razu nie zatrzymywał się na linie.
   Jako szósta próbę podjęła Barbara, której jednak nie udało się utrzymać pulsu na odpowiednio niskim poziomie. Po dziesięciu minutach poddała się i zeszła z liny. W tym momencie mieli już tylko 40 minut na wykonanie zadania, a tylko cztery osoby zdążyły przejść na drugą stronę. Wciąż zaś jeszcze nie próbowały na linę wejść dwie najbardziej bojące się osoby - Aśka i mający lęk wysokości Bartek.
   Jola jako kolejna podjęła próbę, wróciła jednak na start. Podobnie Aśka. Spróbował więc Romek i jemu udało się dość szybko przejść na drugą stronę. Potem drugą próbę podjęła Jola, znów jednak musiała się zatrzymać. Mirek postanowił rozmawiając z nią spróbować ją uspokoić, co się udało i ostatecznie Jola jako szósta przeszła na drugą stronę. Próbę podjął Darek, była jednak ona nieudana. Ponownie próbowała Dorota, znów nieskutecznie. Kolejne próby znów nie przyniosły sukcesu,. aż w końcu czas upłynął i zadanie nie zostało wykonane.
   Ciekawostką jest, że jedyną osobą, która nie weszła na linę i nie próbowała przejść był Bartek, co mogło sugerować, że to on jest agentem.
   Zadanie pojawiało się w niemal każdej wersji "Agenta". Oto szczegóły:
   Wielka Brytania - zadanie pojawiło się w drugiej edycji, w odcinku 1. Uczestnicy mieli znacznie mniej czasu niż w Polsce - ledwie godzinę, ale startowało 10 osób, podczas gdy w Polsce 11. Była też dodatkowa zasada - jeśli ktoś wszedł na linę, puls mu za bardzo skoczy i z tego powodu grupa uzna, że ów uczestnik nie da rady zaliczyć zadania, mógł on zejść z liny, ale grupa otrzymywała karę - z czasu przeznaczonego na wykonanie zadania zabierano 10 minut. Uznawano wówczas, że ów nieszczęśnik "zaliczył" zadanie. Już pierwszy uczestnik miał problemy z przejściem, po naradzie grupa poświęciła więc czas, by ów gostek zszedł z liny i by inni mogli spróbować przejść na drugą stronę. Potem jeszcze dwa razy zdarzyła się taka sama sytuacja z innymi uczestnikami. Łącznie wszyscy znaleźli się po drugiej stronie w 63 minut i 53 sekund, a więc o niespełna 4 minuty przekroczyli wyznaczony czas. Nie zarobili więc 10 tysięcy funtów, a taka właśnie była wygrana w tym zadaniu. Co do agenta - szedł jako trzeci od końca. Jako że zawodowo zajmował się fitnessem, nie wypadało mu nie zaliczyć zadania, więc dość pewnie przeszedł po linie.
   Holandia - zadanie pojawiło się w 3 edycji w odcinku 4. Z tym, że nie wszyscy, którzy pozostali na placu boju wzięli w nim udział. Przed zadaniem wybrane zostały dwie osoby, które nie brały udziału w zadaniu. Przyglądając się innym uczestnikom wspomniana dwójka musiała przewidzieć, czy pozostała szóstka da radę zadanie wykonać (miała na to godzinę), a jeśli nie, to ile osób w ciągu godziny ich zdaniem zdąży przejść na drugą stronę. Za wytypowanie poprawnej liczby przewidziany był bonus - dodatkowe 4 tysiące euro do puli nagród. po wielu perturbacjach udało im się wykonać zadanie, wszyscy przeszli na drugą stronę i zarobili 6 tysięcy euro. Bonusu nie udało się zdobyć, bowiem dwójka, która nie uczestniczyła w zadaniu uznała, że w ciągu godziny przejść na drugą stronę zdoła ledwie 5 uczestników. Agent szedł jako drugi i stracił nieco czasu ze względu na zbyt wysoki puls.
   Belgia - zadanie odbywało się gdzieś w okolicy jakiegoś mostu. Pojawiło się w pierwszym odcinku trzeciej edycji. Czas na wykonanie - półtorej godziny, przejść musieli wszyscy. Podobnie jak w Wielkiej Brytanii można było kogoś "przepchnąć" niezależnie od tego, co wskazywał pulsometr. Każda osoba, która w taki sposób zaliczała zadanie oznaczała jednak stratę 15 minut. Już pierwszy uczestnik miał problem z przejściem, więc zdecydowano, że powinien on przejść w zamian za utratę czasu na wykonanie zadania. Kolejni uczestnicy, w tym agent, który szedł jako trzeci od końca, poradzili sobie dość sprawnie z zadaniem. Ostatni z uczestników obawiał się wejścia na linę, ale zanim podjął próbę, już było wiadomo, że zadanie zostanie wykonane, bo zostało im jeszcze ok. 20 minut, w razie co mogli więc zapłacić "karę". Dzięki temu zadaniu zarobili do puli nagród 5 tysięcy euro.
   Australia - zadanie pojawiło się w drugim odcinku czwartej edycji. Zasady dokładnie takie same jak w Wielkiej Brytanii. Do wygrania było 10 tysięcy dolarów australijskich. Pierwszym i jedynym uczestnikiem, za którego grupa zdecydowała się "oddać" 10 minut był... agent. Zadania nie udało się jednak wykonać, bowiem ostatnia osoba nie była w stanie przejść na drugą stronę w niespełna 10 minut.
   USA - zadanie pojawiło się w pierwszym odcinku 2 edycji. Lina rozwieszona była między wysokimi drzewami. Z czternastu osób, które uczestniczyły w programie, do wykonania tego zadanie wyznaczone były cztery - bez agenta. Trzy pierwsze osoby miały za zadanie przejść po dość nisko zawieszonej linie, ostatnia oprócz tej liny musiała także pokonać drugą, zawieszoną znacznie wyżej. Czas na wykonanie zadania - godzina. Udało im się zadanie wykonać, zarobili za nie 20 tysięcy dolarów.
   Zadanie pojawiło się również w drugim odcinku 2 edycji norweskiej (zostało wykonane) oraz w pierwszej edycji niemieckiej.

sobota, 3 maja 2014

Muzyka z Agenta

   Programowi "Agent" towarzyszyło mnóstwo melodii, pochodzących z różnych muzycznych utworów. Cóż to za melodie? Dziś napiszę o kilku z nich.
   Nie licząc melodii, które towarzyszyły każdemu odcinkowi programu, mnie najbardziej w pamięć zapadła melodia z ósmego odcinka pierwszej serii. Towarzyszyła ona losowaniu przy zadaniu, w którym o tym, co kto ma zrobić decydował rzut kostką. Była to piosenka Lost soul.
   Pamiętacie muzykę, która towarzyszyła programowi w momencie, gdy miała nastąpić reklama i pokazywano urywki tego, co będzie po przerwie, albo gdy na początku pokazywano kilka urywków z odcinka? Towarzyszyła temu szybka muzyka. Był to utwór No rest, z tym, że jego druga część, a więc tak od ok. 1.07...
   Kolejny utwór, który był wykorzystany w momencie, gdy uczestnicy przychodzili na kolację, to Father to son. Natomiast przy fragmencie utworu Dreamchild uczestnicy rozwiązywali testy. Melodia Gentle passion towarzyszyła uczestnikom, gdy udawało im się wygrać pieniądze, lub też w jakiejś podniosłej chwili. Z kolei melodia Lonesome street towarzyszyła końcówce programu, a więc momentowi, gdy zawodnik, który otrzymał czerwone piórko, miał odjeżdżać po kolacji.
   W trzech edycjach programu pojawiło się oczywiście wiele innych melodii. Część z nich można znaleźć na youtube. Wystarczy wpisać Agent soundtrack, a wówczas wyświetli się kilka melodii znanych z agenta.