piątek, 31 stycznia 2014

Ścinanie drzewa

   Zadanie było bardzo proste, toteż jego opis będzie dość krótki. Chodziło najzwyczajniej w świecie o to, by ściąć drzewo. Zadanie pojawiło się w 3 edycji polskiego agenta, w odcinku 7. Udział w nim wzięło dwóch uczestników - Wojtek i Mirek. Zadanie było niezwykle męczące i wyczerpujące.
   Pewnie zastanawiacie się, gdzie haczyk? Czy mieli określony czas, czy też coś innego decydowało o powodzeniu zadania. A może przygotowujący zadanie liczyli na to, że uczestnicy tak się zmęczą, że sami zrezygnują z dalszej pracy i możliwości wygrania pieniędzy? Już wyjaśniam. Maksymalną wygraną była kwota 12 tysięcy złotych. Wszystko jednak zależało od tego, w które miejsce przewróci się drzewo. Teren wokół drzewa był bowiem podzielony na 6 stref, każda z nich miała inną wartość (najmniejsza 2 tysiące, największa 12 tys., różnica pomiędzy kolejnymi wynosiła 2 tys.). 
   Uczestnicy niestety ścieli w taki sposób drzewo, że upadło ono na mniej wartościową część terenu. Prowadzący program wycenił zadanie na 4 tysiące, ale po dyskusjach i argumentach Wojtka, który wciąż w ręku trzymał siekierę, ostatecznie podarował 6 tysięcy do pełnej puli. Z tego co kojarzę, chodziło o to, że drzewo upadło mniej lub bardziej na którąś ze stref...
   Zadanie pojawiło się też w edycjach zagranicznych. W Belgii w nieco zmienionej formie zadanie pojawiło się w ósmym odcinku 2 edycji. Wówczas to każdy z uczestników dostał inne zadanie, jeden z nich, Hugo, musiał ściąć drzewo (martwe). Był jednak mały problem. Wokół drzewa stały zaparkowane cztery samochody. Na każdym z nich była napisana kwota (25 tys franków belgijskich., 50 tys., 75 tys. i 100 tys.), Hugo powinien tak ściąć drzewo, by nie upadło ono na żaden samochód. Jeśli bowiem upadnie na któryś z nich, z konta grupy zabrana zostanie kwota, która na owym samochodzie widnieje. Niestety, drzewo ląduje na samochodzie o wartości 75 tys. Tyle więc może stracić grupa. Hugo mógł więc liczyć tylko na to, że inni wykonają lepiej swoje zadania i odrobią stratę...
   W Holandii natomiast zadanie pojawiło się w 8 odcinku 3 edycji. Tu również uczestnicy mogli wygrać lub stracić pieniądze. Pola były warte 5 i 10 tysięcy euro, ale też były dwa inne pola - jedno oznaczało utratę z puli 5 tys., drugie aż 10 tys. Drzewo ścinali dwaj uczestnicy - John i George. Upadło ono ostatecznie na pole o wartości 5 tysięcy euro i tyle też trafiło do puli nagród.

piątek, 24 stycznia 2014

Zielone piórko

   Pamiętacie, jak kończył się każdy odcinek Agenta? Uczestnicy zbierali się na kolacji, podczas której otwierali koperty. Każdy, kto pozostawał w programie, wyciągał z niej zielone piórko, osoba, która odpadała - znajdowała w kopercie piórko koloru czerwonego. W finale zaś zielony kolor piórka oznaczał zwycięstwo, czerwony - porażkę, czarny zaś wskazywał, kto był agentem.
   Była też czasami możliwość zapewnienia sobie zielonego piórka, albo też podarowanie tego piórka innej osobie. W pierwszej edycji "Agenta" zielone piórko Izie podarował Remek, sam też otrzymał w jednym z odcinków piórko. Liwia dzięki wykonaniu pewnego zadania dostała piórko, które zagwarantowało jej finał. W drugiej edycji dwukrotnie zielone piórko otrzymał Mirek - za zestrzelenie Doroty i za wykonanie tego, co zlecił mu prowadzący (przekonać wszystkich, by zrobili zadanie, albo by nikt zadania nie wykonał). Także w trzeciej edycji pojawiała się możliwość uzyskania zielonego piórka, chociażby poprzez licytację (osoba, która była w stanie poświęcić najwyższą kwotę z wspólnej puli je otrzymywała).
   Co ciekawe wyciąganie piórek to rzadkość w Agencie. Na pewno pojawiało się jeszcze w edycji norweskiej, być może również szwedzkiej. W wielu innych krajach (USA, Niemcy, Wielka Brytania, Holandia, Australia, Belgia) eliminacja odbywała się przed komputerem. Prowadzący wpisywał po kolei imiona uczestników, a na monitorze pojawiał się albo zielony, albo czerwony kolor. Przyznacie chyba, że jednak z piórkami wyglądało to znacznie fajniej?
   Oczywiście w innych krajach także można było uzyskać zwolnienie z eliminacji. W pierwszej edycji amerykańskiej uczestniczka dostała możliwość otrzymania zwolnienia pod warunkiem, że wykona wszystkie zadania przeznaczone dla innych, co też uczyniła. Inny uczestnik dostał się do finału na podobnej zasadzie co Mirek w drugiej polskiej edycji. W pierwszej edycji brytyjskiej zwolnienie uzyskała zawodniczka na podobnej zasadzie, jak w polskiej pierwszej edycji Remek (to samo zadanie), zaś w Australii w drugiej edycji zwolnienie uczestnikowi udało się uzyskać na podobnej zasadzie jak Mirkowi za pierwszym razem w drugiej edycji (zestrzelenie innych uczestników).
   Oczywiście to tylko przykłady zwolnień, było ich znacznie więcej bodaj w każdej zagranicznej wersji Agenta. I pomyśleć, że w pierwszej edycji polskiej ludzie mieli skrupuły i zastanawiali się, czy powinni w ogóle brać piórko, czy też nie godzi się tego robić...

piątek, 17 stycznia 2014

Wydostanie się z cel

   Dziś zadanie, które nie pojawiło się w polskiej edycji "Agenta". Co prawda przypomina ono nieco zadanie, które pojawiło się w drugiej polskiej edycji, postanowiłem jednak obydwa zadania rozdzielić z prostego powodu - w niektórych edycjach pojawiły się obydwa. Przedstawię je na podstawie wersji belgijskiej.
   Zadanie polegało na uwolnieniu się z cel, do których trafili po "aresztowaniu" przez policję. Do cel trafiło w wersji belgijskiej trzech uczestników, za niezastosowanie się do poleceń w innym zadaniu (o nim innym razem). Do cel trafili Stijn, Shadia i Walter. W jaki sposób mieli się uwolnić z cel? Na ścianie każdej z nich znajdowało się zadanie matematyczne, które musieli rozwiązać. Mieli tylko jedną szansę, zła odpowiedź oznaczała, że dany uczestnik nie wyjdzie z celi. Cała trójka mierzyła się z tymi samymi przykładami.
   Przykłady matematyczne wyglądały tak:
1) Ułamek. W liczniku: Q do potęgi B + (G x K), w mianowniku natomiast: C.
2) Pierwiastek z I + (F x V)
3) (P x D) - (H do potęgi B - J)
   Obok zaś wyjaśnienie znaczenia liter, to znaczy A = 1, B = 2, C = 3, itd.
   Pozostali uczestnicy mogli uratować zadanie. Mogli wytypować, kto nie rozwiąże zagadki matematycznej i za niego zapłacić otrzymanym czekiem na 2 tys. euro. Nie wiedzieli, kto się wydostał, a kto nie, musieliby typować w ciemno. Zdecydowali jednak zatrzymać pieniądze, mogli więc liczyć jedynie na to, że trójka uwięzionych sama uwolni się z celi.
   To nie koniec złych wiadomości. Jeśli ktoś z uwięzionych poda złą odpowiedź, będzie to kosztować grupę 2 tysiące euro. Jeśli źle policzą aż trzy osoby, z puli nagród mogą stracić nawet 6 tysięcy.
   Prawidłowe odpowiedzi na zadania brzmiały: 122, 135 i 10 (nieskromnie powiem, że za pierwszym razem, nie znając odpowiedzi, dokonałem poprawnych wyliczeń). Zawodnikom poszło jednak znacznie gorzej. Walter podał liczby 24, 146, 77, Stijn 111, 108, 26, zaś Shadia 51, 76 i 10. Grupa przez trzech uczestników straciła więc 6 tysięcy z ogólnej puli nagród.
   Nie jestem przekonany, ale uczestnicy prawdopodobnie nie mieli limitu czasowego, jeśli chodzi o rozwiązanie zadania. Kto by jednak chciał spędzić noc w celi? Zadanie pojawiło się w 3 edycji belgijskiej w odcinku 3. A jak było w innych edycjach?
   Wielka Brytania. W czwartym odcinku drugiej edycji z tego samego powodu co w Belgii do cel trafiło czterech uczestników. Mieli również na podobnej zasadzie rozwiązać zadanie matematyczne:
1) (H x H x C) + I
2) (Q x I) - K
3) (Pierwiastek z Y x M) - N
   Tu też bez problemu udało mi się rozwiązać zadania. Prawidłowe odpowiedzi to: 201, 142 i 51. Uczestnicy mieli z nim większy problem. Tylko dwie osoby podały prawidłową odpowiedź. Różnica z belgijską edycją polegała jednak na tym, że w brytyjskiej wersji pozostała trójka otrzymała czek i każdy, który zrezygnował ze swojego (wartość tysiąc funtów), mógł uwolnić jednego uczestnika. Z czeków zrezygnowali wszyscy, dzięki czemu aż trzy osoby mogły nie wykonać zadania. Dzięki ich poświęceniu zadanie zostało wykonane, a do puli nagród wpłynęło 10 tysięcy funtów.
   USA. Zadanie pojawiło się w piątej edycji, w odcinku 9. Aby uwolnić się z cel uczestnicy nie musieli rozwiązywać zadań matematycznych, ale przekształcić słowo "cell" w "mole". W jaki sposób? Tworząc nowe słowa, dzięki zmianie liter w poprzednim. Nowe słowo mogło mieć jednak tylko jedną literę inną niż poprzednie, litery zaś pozostawały w tej samej kolejności. Przykład: cell - cull - mull - mule - mole.
   W pomieszczeniach zostały zamknięte wszystkie cztery osoby. Pierwsza, której udało się rozwiązać słowny rebus wychodziła i mogła zadecydować o tym, czy chce otrzymać pewne miejsce w finale (u nas zwałoby się to zielone piórko). Jeśli tak, musi strzelać do pozostałych zawodników, którzy rozwiążą ową zagadkę, a wówczas nie będzie musiała obawiać się, że odpadnie w danym odcinku. Oznaczało by to jednak, że grupa nic nie wygra, bowiem aby cokolwiek zarobić, trzeba było wyjść z celi i dotrzeć na wskazane miejsce, nie dając się po drodze trafić. Każdy uczestnik, który spełnił te wymagania, zarabiał 15 tys. dolarów do puli nagród. Ważna uwaga - strzelec nie musiał zestrzelić wszystkich, musiał jednak trafić tego, który został "wytypowany" jako osoba, która powinna dostać zwolnienie. Oczywiście nikt nie wiedział, kto tą osobą jest.
   Pierwszy zawodnik - Mark zdecydował się zagrać o zwolnienie. Udało mu się zestrzelić jedynie dwóch zawodników, Paul przebiegł określony odcinek w hali i zdobył dla grupy 15 tys. Mark uzyskał jednak zwolnienie, bowiem zestrzelił Craiga, a właśnie jego musiał zestrzelić.

sobota, 11 stycznia 2014

Bilety na dorożkę

   Pamiętacie zadanie z drugiej edycji agenta? Meller zapowiadał je tak: "Macie dwie godziny na to, żeby wszyscy znaleźli się w dorożce jeżdżącej po mieście. Dorożka staje na licznych przystankach, na tych przystankach macie do dorożki wejść. Żeby wejść do dorożki, każdy z was musi mieć bilet. Na bilecie będzie adres przystanku. Żeby dostać bilet, każdy z was musi zjeść hiszpańską potrawę. Żeby zjeść hiszpańską potrawę, musicie najpierw odpowiedzieć na pytanie. Na każdym bilecie napisana jest godzina odjazdu dorożki, a wszyscy musicie się w niej znaleźć, żeby zadanie zostało zaliczone. Następna osoba może iść do baru dopiero wtedy, kiedy poprzednik zje potrawę, weźmie bilet i odejdzie od stołu." Do wygrania było 10 tys. złotych, a zadanie pojawiło się w czwartym odcinku drugiej edycji.
   W zadaniu brało udział siedmiu zawodników, dwa bilety były na zapas, gdyby komuś nie udało się na czas dotrzeć na przystanek. Rywalizowali: Dorota, Romek, Darek, Mirek, Aśka, Wojtek i Beata. Pytaniami-zagadkami, z którymi mieli się zmierzyć, były pytania o nazwy potraw, które mieli zjeść.
   Pierwsze: "Hiszpański deser przypominający konsystencją budyń lub pudding". Chodziło o potrawę o nazwie flan. Szybko odgadli nazwę, Aśka poprosiła o tę potrawę, sprawnie ją zjadła i pobiegła szukać przystanku. Zdążyła na pierwszy przystanek.
   Drugie: "Tradycyjne danie hiszpańskie, którego podstawowym składnikiem są ryż i szafran." Również bez problemu domyślili się, że chodzi o potrawę o nazwie paella. Mirek dostał sporą porcję, zjadł ją i popędził szukać przystanku. Okazało się, że jest on bardzo blisko, Mirek pobiegł jednak w zupełnie inną stronę, a gdy zorientował się, że popełnił błąd, wrócił na miejsce. Nie znalazł przystanku, bo... jako agent nie chciał go znaleźć. Wiedział od początku, że przystanek jest na miejscu, udawał jedynie, że był niezorientowany.
   Trzecie: "Ten jadalny skorupiak wyglądem do złudzenia przypomina krewetkę, jest jednak dużo większy". Nie znali odpowiedzi, pobiegli do innej restauracji zapytać o nazwę, dowiedzieli się, że chodzi o langustę. Zjeść ją postanowił Romek, szybko się uporał i pobiegł szukać przystanku. Nie znalazł na czas, ale jak przyznał w wypowiedzi, postanowił nieco zmylić grupę, by inni pomyśleli, że jest agentem i przez to nie dobiegł na czas.
   Czwarte: "Hiszpański chłodnik, którego głównym składnikiem są pomidory". Znów skorzystali z pomocy w innej restauracji. Chodziło o gazpacho. Niezbyt duża porcja w szklance przypadła w udziale Dorocie, która obawiała się, że przez nią zawalą zadanie, bo ona za potrawami hiszpańskimi nie przepada. Dała radę opróżnić szklankę i ruszyła na poszukiwanie przystanku. Musiała zdążuć, bowiem wykorzystali już dwa zapasowe bilety. Zdążyła niemal w ostatniej chwili.
   Piąte: "Popularna hiszpańska wędlina, zrobiona z surowej, podsuszonej szynki, a następnie wędzi się ją ok. 2 lat..." To fragment opisu. Znów pomogli znajomi kelnerzy. Chodziło o "jamon". Za jedzenie zabrał się Wojtek, a następnie ruszył na poszukiwanie przystanku. Jemu również udało się dotrzeć niemal w ostatniej chwili.
   Szóste: "Która z wymienionych ryb jest najmniejsza (niestety, nie udało mi się zrozumieć nazw ryb)". Beata po raz kolejny pobiegła po pomoc w tradycyjne już miejsce. Wspomnianą rybę zjadł Darek, szybko odnalazł przystanek i czekał na dorożkę.
   Siódme: "Które z wymienionych win jest produkowane w mieście, w którym przebywają, a więc Sanlucar de Barrameda". Beata po raz kolejny pobiegła do ulubionego kelnera. Chodziło o wino manzanilla. Wino wypił Mirek i ruszył po raz drugi na poszukiwanie przystanku. Tym razem zdążył.
   Ósme: "Jak nazywa się hiszpańskie suche pieczywo podawane do stołu razem z przystawkami? Jego kształt przypomina krótki, gruby paluszek". Chodziło najprawdopodobniej o pitufos. Beata myśląc że jest ostatnia zjadła owo pieczywo i ruszyła na poszukiwanie przystanku.
   Dziewiąte: "Poproś kelnera o rachunek, musisz to powiedzieć w języku hiszpańskim." Przy pomocy tubylców Romek ustalił, jak poprosić o rachunek. "la cuenta". Romek wziął rachunek i ruszył na poszukiwanie przystanku. Udało mu się go szybko znaleźć, jako ostatni znalazł się w dorożce i dzięki temu udało się im wykonać zadanie. Wtedy jednak Marcin Meller, prowadzący program powiedział, że to, czy pieniądze trafią na ich konto będzie zależało od Bartka i Hanki, którzy w tym samym czasie uczyli się tańczyć flamenco. Zadanie było bowiem powiązane...
   Zadanie z dorożką pojawiało się też w wielu zagranicznych edycjach, nieco jednak różniło się od tego, które obserwowaliśmy w polskiej edycji...
   USA: Zadanie z dorożką pojawiło się w 6 odcinku pierwszej edycji. Udział brało sześć osób. Tyle że aby znaleźć bilet na dorożkę, uczestnicy musieli odpowiadać na pytania dotyczące książek (zadanie odbywało się w księgarni lub bibliotece, nie restauracji). Jakie były pytania? Oto przykłady: Anthony Hopkins i Jodie Foster grali główne role w filmie opartej na motywach tej książki.  (Milczenie owiec); Znajdź książkę, w której głównym bohaterem jest naukowiec i jego alter ego (Doktor Jekyll i Mr Hyde), itp. Tytuły książek były oczywiście po hiszpańsku, potrzebowali więc słownika, by znaleźć odpowiednią książkę. Ostatecznie udało im się wykonać zadanie, dzięki czemu wygrali aż 60 tysięcy dolarów.
   Belgia: Zadanie z dorożką pojawiło się w 2 edycji, w trzecim odcinku. Do wygrania było 150 tysięcy franków belgijskich. Zasady podobnie jak w USA, bilety znajdowały się w książkach. Udział wzięło sześciu uczestników, pytań zaś było wyjątkowo aż dziesięć. Mimo to nie udało się zadania wykonać. Ostatni uczestnik nie potrafił znaleźć biletu w książce "Ojciec chrzestny". Nie znał autora, ani hiszpańskiego tytułu.
   Niemcy: Zadanie pojawiło się w trzecim odcinku drugiej edycji. Udział w zadaniu brało sześciu uczestników, którzy odpowiadali na pytania (łącznie przygotowanych pytań - 8), by uzyskać bilet. W tym wypadku nie był to jednak bilet na dorożkę, a zabytkowy samochód. W niemieckiej edycji nie dotyczyły jednak one książek, a wiedzy w większości związanej z Kolumbem, bowiem zadanie odbywało się w muzeum Kolumba. Przykładowe pytania to: Kiedy Kolumb odkrył Amerykę? Kto jest kompozytorem usłyszanej piosenki? Do wygrania było 5 tysięcy marek niemieckich, zadania nie udało się jednak wykonać.
   Holandia. Podobnie jak w Niemczech uczestnicy wsiadali do zabytkowego samochodu. Aby zadanie zostało wykonane, musiało się w nim znaleźć pięciu uczestników. Bilety można było zdobyć za odpowiedź na pytania. Rzecz działa się w bibliotece, a więc pytania były podobne do tych z wersji amerykańskiej czy belgijskiej. Do wygrania 7,5 tysiąca guldenów. Zadanie udało się wykonać.
   Zadanie pojawiło się również w edycji katalońskiej (3 odcinek jedynej edycji, biblioteka i dorożka, wykonane), a także portugalskiej (3 odcinek pierwszej edycji). Zadanie mogło również pojawić się w drugiej edycji szwedzkiej i norweskiej, nie mam jednak żadnych dokładnych danych na ten temat.

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Bartosz Arłukowicz - zwycięzca drugiej edycji

   Dla tych, którzy nie oglądali drugiej edycji "Agenta" i nie wiedzą, kto okazał się zwycięzcą tej edycji, może wydać się dziwne, że obecny minister zdrowia brał udział w 2001 roku w reality show. A jednak. Bartka nie zapamiętałem jednak jako sympatycznego uczestnika, raczej jako wielkiego cwaniaka, trochę krętacza, czyli... dobry materiał na polityka.
   Bartosz Arłukowicz urodził się 30 grudnia 1971 roku w Resku, małym miasteczku w województwie zachodniopomorskim. Podczas realizacji drugiej edycji Agenta miał więc 29 lat. Mieszkał najpierw w Radowie Małym (mała miejscowość zamieszkiwana przez nieco ponad tysiąc osób), potem w Darłowie, gdzie chodził do szkoły podstawowej, a potem Liceum Ogólnokształcącego. Później przeniósł się do Szczecina, gdzie studiował na Wydziale Lekarskim Pomorskiej Akademii Medycznej, uzyskał specjalizację II stopnia z pediatrii (2007r.). Na Uniwersytecie Szczecińskim uzyskał dyplom Masters of Business Administration (2008r.). Właśnie Szczecin reprezentował w "Agencie".
   Na studiach medycznych poznał przyszłą żonę - Edytę, która wybrała jako specjalizację stomatologię. Odbył staż w szczecińskim Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym nr 2. W latach 1997-2001 pracował jako lekarz w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego. W latach 1997-2011 praktykował w Klinice Pediatrii, Hematologii i Onkologii Dziecięcej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego, a także prywatnym własnym gabinecie. Co ciekawe, podobno początkowo miał zostać nie pediatrą, a ginekologiem...
   Po latach wspominając "Agenta" powiedział, że zgłoszenie wysłał z nudów, chciał też przełamać własne słabości - lęk wysokości. Podobno gdy się pojawił, powiedział, że przyjechał, by wygrać. I zrobił to. W trakcie programu starał się wprowadzać w błąd pozostałych uczestników. Nawet w finale mrugnął do Hanki, tak jakby chciał jej dać znać, że to on jest agentem. Fortel się udał, Hanka dała się nabrać, a Bartek wygrał program. Wyrzuty sumienia? Gdyby miał coś takiego, na pewno później nie zostałby politykiem...
   Triumf w programie i rozpoznawalność wykorzystał, by zająć się polityką. Był radnym miasta Szczecin, a od 2007 roku jest posłem na Sejm RP. Najpierw był posłem SLD, krytykował jeszcze w 2010 roku PO, nie przeszkodziło mu to jednak niedługo potem zostać jej członkiem, a potem, od 18 listopada 2011 roku ministrem zdrowia. Tak to można politykom wierzyć, gdy mówią, że inna partia jest zła...
   W internecie aż roi się od tekstów o Arłukowiczu-polityku. Wszędzie jest wzmianka, że brał udział w "Agencie". Można znaleźć teksty pochwalne, neutralne i krytyczne. W tych ostatnich brylują oczywiście media popierające jedną z partii. W "Naszym dzienniku" pojawił się tekst Krzysztofa Losza zatytułowany "Od "agenta" do ministra". W tym tekście autor raczył napisać, że "Agent" to program niskich lotów... No cóż, widocznie redaktor nie za bardzo lubi programy, podczas których trzeba myśleć i analizować, a przynajmniej jest to wskazane. Lepsze wg niego są zapewne takie, w których ktoś mówi, co należy myśleć i nie analizować tego, tylko przyjąć to za prawdę objawioną....
   Wracając do "Agenta". Bartek był jedyną postacią, która od początku do końca poprawnie typowała "Agenta". Jedyny chyba we wszystkich trzech edycjach. Wywnioskował to już po dwóch dniach, a potwierdził w trakcie wykonywania jednego z zadań, kiedy to zauważył, że Mirek jedynie udawał, że próbuje skontaktować się z ludźmi z helikoptera, nie wciskał przycisku w walkie-talkie niezbędnego do tego, by się z kimś skontaktować. Mnóstwo osób natomiast typowała Bartka. Były to: Barbara, Dorota (w jednym z odcinków), Joanna, agent Mirek, Roman (2 odcinki) i Hanna (finał).
   Jak wyglądał udział Bartka w zadaniach? Oto spis: 
Jako piąty "walczył" z bykiem.
Był porwany i uwięziony, a inni mieli go odnaleźć (właśnie dlatego on, że miał najwięcej poprawnych odpowiedzi po pierwszych dwóch dniach)
Nawet nie spróbował wejść na linę podczas zadania z przejściem nad przepaścią (inna sprawa, że i tak zadanie nie zostało wykonane)
Jako pierwszy schodził z dźwigu po linie
Leciał z Dorotą balonem
Znalazł się w grupie głupich (wyboru dokonała Hanka)
Tańczył z Hanką flamenco
Jako trzeci skakał na bunjee (wahadełko), choć w skoku pomogła mu Dorota, spychając go z mostu
W duecie z Hanką próbował przekazać słowo za pomocą kodu Semaforowego (nieporadnie)
Olewczo podszedł też do innego zadania - wydostania się z wyspy
Jako ostatni, w drodze powrotnej, dał się zastrzelić snajperowi podczas uwalniania Mirka
Jako jedyny nie mógł spotkać się z bliską osobą (żona), ponieważ Hanka wybrała złe zdjęcie jego żony. Nie chciał też (tak twierdził wcześniej), by grupa płaciła za to, by mógł się z żoną spotkać.
Jako lekarz sprawdzał, przejeżdżając obok wypadku, czy starszy człowiek nie potrzebuje pomocy (nie należało to do zadań programu)
Jako trzeci startował na paralotni i miał problemy z lądowaniem
Przygotowywał pułapki na najeźdźców podczas obrony posesji, a następnie pilnował dziedzińca, do momentu, gdy wezwał go Romek.
W sztafecie miał za zadanie przejść lub przebiec określony odcinek drogi
Znajdował się w pokoju bez świateł w zadaniu, w którym mieli się z pokojów wydostać.
Jak wszyscy uczestniczył w zadaniu złapania kuli, ale nie musiał się wysilać.
"Zrobił" sobie kolczyk w nosie
Był "niemym" w finałowym zadaniu - widział, co ma Mirek przed sobą i musiał na migi przekazać Hance, co Mirek powinien dalej zrobić.

piątek, 3 stycznia 2014

Agent - wstęp

   Zgodnie z zapowiedzią uruchamiam bloga poświęconego programowi Agent.
    Na początek kilka słów wstępu. Będę w tym miejscu publikował informacje o zadaniach, z jakimi mierzyli się uczestnicy nie tylko polskich edycji, a także informacje okołoprogramowe - o uczestnikach, "agentach", innych wersjach, ciekawostkach, itp. Ważne - nie będą to publikacje regularne, będę to robił w wolnej chwili.
   Na wstępie jednak mała prośba. Ponieważ nie udało mi się dotrzeć do wszystkich edycji zagranicznych, jeśli ktoś wie, gdzie można uzyskać informacje o wymienionych powyżej edycjach w poszczególnych krajach, proszę o kontakt. Chodzi o: 
1) Niemcy - 1 edycja (zadania)
2) Izrael - odcinki 7 i 8
3) Nowa Zelandia - 1 edycja
4) Norwegia - 1 i 2 edycja
5) Portugalia (odcinki do obejrzenia)
6) Hiszpania (wszystko)
7) Szwecja (1 i 2 edycja)
   W oczekiwaniu na to, że program może kiedyś powróci, zapraszam miłośników Agenta do śledzenia bloga.