* * *
Czy po tak krótkim pobycie będzie coś, co zapamięta pani do końca życia?
Najbardziej emocjonalnie przeżyłam swoje odejście z "Agenta" i z tym przeżyciem będę kojarzyć ten program. Zakładałam sobie, że nie chcę odpaść jako pierwsza. Tak się jednak nie stało. Dziś sama nie mogę uwierzyć w to, że brałam udział w reality show. Wydaje mi się, że to był jakiś sen. Zbyt krótki i niespełniony.
Co się czuje, gdy nie można pożegnać się z uczestnikami?
Byłam zbyt krótko w programie, by móc się zaprzyjaźnić. Dlatego natychmiastowe odejście od stołu nie było dla mnie aż tak straszne. Przykre natomiast jest samotne oczekiwanie na samolot. Pozostają mi tylko niezrealizowane marzenia i ogromny niedosyt.
Wierzy pani w przyjaźnie nawiązywane na oczach milionów widzów?
To się zdarza. Ale czy na całe życie... Czas to pewnie zweryfikuje, tyle że bez udziału kamer. Ja się bardzo zakolegowałam z trzema osobami. Mamy ze sobą kontakt telefoniczny i chcemy nadal tę znajomość podtrzymywać. Czy jednak przerodzi się to w prawdziwą przyjaźń - zobaczymy. Poza tym formuła "Agenta" jest psychologiczną łamigłówką. Uczestnicy chcą się zaprzyjaźnić, zwierzać i szczerze rozmawiać, a tymczasem jeden drugiego obserwuje. To nie takie łatwe.
Trudno jest utrzymać tajemnicę i nie wygadać się przed znajomymi, kto jest agentem?
Pracują w mediach, a tam wiedzą, że nie powinni mnie o to pytać przed czasem. Rodzinę interesują tylko moje odczucia związane z pobytem w programie, a nie kim jest agent. Poza tym sami proszą mnie, bym nie zdradzała tajemnicy, bo chcą mieć dobrą zabawę przy jej odgadywaniu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz pojawi się na stronie po zatwierdzeniu przez moderatora