sobota, 8 lipca 2017

"Agent": wersja nieco bardziej alkoholowa - odcinek 1

Zapewne wszyscy lub niemal wszyscy czytelnicy bloga widzieli trzy stare edycje "Agenta" i wiedzą o nich bardzo dużo. Wakacje to dobry czas, by rozpocząć niestały kącik humorystyczny. Na pierwszy ogień pierwszy odcinek pierwszej edycji w wersji innej niż... inne. 
Zanim przejdę do konkretów kilka słów od autora - zdaję sobie sprawę, że każdy z nas może mieć inne poczucie humoru. Jednym wpis może się podobać, a inni mogą go uznać za przeciętny lub słaby. Tekst należy więc czytać z przymrużeniem oka (lub pominąć). Wiele zdarzeń pojawiających się w rymowance (prawdopodobnie) nigdy nie miała miejsca.
*     *     *
Adaś Miśkiewicz - "Agent - wersja nieco bardziej alkoholowa"
(a może było tak...)
Księga I - Moje wina
O roku ów, dwutysięczny roku
Pamiętny, bo wtedy „Agent” wyszedł z mroku
Pierwszy raz w historii z nim się spotkaliśmy
Zapadł nam w pamięci, często wracaliśmy
do starych odcinków, zadań, piórek, zdarzeń,
dwunastki szczęśliwców i.. do własnych marzeń
Wielu było takich, przekonanych święcie,
że daliby radę w zadaniach w „Agencie”.
Wielu o przygodzie z agentem marzyło,
lecz zanim dorosło, programu nie było…
Pozostało jedynie szereg opowiadań
Jak to raz w nieznane ruszyła gromada.
*     *     *
Cytat z piosenki biesiadnej "Kalina, malina"
W Francji na lotnisku jest dwanaście osób
Aby się odnaleźć wymyślili sposób
Po wielkich kopertach, które każdy dostał
Zebrali się razem, nikt sam się nie ostał
Jeden z nich to agent, ma im psuć wciąż szyki…
Aż nagle Jurkowi zginęły kamyki
Nieufni wobec siebie, niczym Jarek z Tuskiem
Jurek znów jak agent, szelki ma francuskie
Przypadek? A może to wiedza tajemna?
Może właśnie Jurek swą misję wypełnia?
Grupa pojechała w wyznaczone miejsce
A tam Marcin Meller powiedział: po pierwsze
Oddajecie wszystkie pieniądze, telefony
Karty kredytowe, czeki oraz bony
Ale byście bardzo się mi nie martwili
Dam wam parę franków, żebyście zrobili
Z nimi to co chcecie, wy zdecydujecie
Czy je zatrzymacie, czy je przepijecie
Ale jeszcze jedno zrobić dziś musicie
Dwie osoby wskażcie i tak to zrobicie
By to byli ludzie o dość dobrym smaku
Aby odróżniali wino od koniaku…
Cytat z piosenki Beaty Kozidrak "Siedzę i myślę"
Jurek mądra głowa, myśli: o wy tchórze
Zaraz coś wam powiem, a potem powtórzę
Zgłaszam siebie i Liwię, czy ktoś protestuje?
Sprzeciwu nie było, Jurek pierś prostuje
Ukontentowany, że się fortel udał
Wiedział wszak od razu, nie zwykł wierzyć w cuda
Zgłosić się samemu nie wiadomo po co
Nikt się nie odważy, zwłaszcza ciemną nocą
Problem rozwiązany, lecz franki zostały
Co też z nimi począć? Zmienić na dolary?
Podzielić po równo? Zatrzymać czy wydać?
Rozgorzała dyskusja i końca nie widać
Wreszcie jednak spać poszli, bo najwyższa pora
Tym bardziej, że wkrótce odwiedzi ich zmora…
*     *     *
Cytat z piosenki biesiadnej "Ballada o Płocku"
Ledwie zasnąć zdążyli, a tu Marcin wpada
Jurek, Liwia, pobudka, natychmiast – powiada
Ubierajcie się prędko, widzimy się na dole
Jurek niezadowolony: kiedy ja spać wolę
Rad nie rad wstał jednak, szybko się uwinął
I za chwilę na dole był z pewną dziewczyną
O imieniu Liwia… Ale co to? Jak to?
Ktoś im oczy zasłonił jakąś czarną szmatą
Wywiózł ich w nieznane, do lochu wprowadził
I położyć się dalej spać – tako im poradził
Ale jak tu spać iść, jak na stole wino?
Trzeba najpierw się napić, zwłaszcza gdy z dziewczyną
Przebywa się w miejscu dosyć tajemniczym
Trudno orzec czy w mieście, czy w kompletnej dziczy
Cytat z piosenki zespołu Wilki "Urke"
Wreszcie jednak posnęli, a rankiem z piwnicy
Zostali poprowadzeni prosto do winnicy
Mieli jedno zadanie, wszystko obserwować
Zapamiętać, wysłuchać i wina próbować
Liwia w rolę tłumacza ciągle się wcielała
i Jurkowi przewodnika słowa wyjaśniała
Nie wiedzieli jednakże, gdzie jest reszta grupy
Czy też pije, czy może teraz ma czas próby
*     *     *
Marcin Meller, szef nieludzki znowu ich zaskoczył
Macie małe plecaki i niech nikt nie psioczy
Do nich macie spakować najważniejsze rzeczy
Cała reszta nieważna… Ale też i Jerzy
i Liwia torby muszą mieć przepakowane
Wy to musicie zrobić, to wasze zadanie
Zrobili co musieli, a wtedy zarządca
Krzyknął: teraz ja mówię, nikt niech się nie wtrąca
Oto pierwsze poważne zadanie przed wami
Za chwilę polecicie helikopterami
W trzech grupach w różne miejsca zostaniecie wywiezieni
Zadanie musicie wykonać, zanim się dziś ściemni
A nawet szybciej, macie tylko trzy godziny
Aby dotrzeć do pewnej ciemnowłosej dziewczyny
Jurek z Liwią są tam, gdzie wy dojść musicie
Zarobicie pieniądze, jeśli się nie spóźnicie
Cytat z piosenki zespołu Golden Life "Helikopter"
Na trzy grupy szybko jakoś się podzielili
Jednakże przed odlotem jeszcze ustalili
że szukają wpierw siebie, zaginionych potem
Mieli znaleźć się w mieście błyskawicy lotem
Ale tak długo zeszły im spacery
że zostało im tylko minut czterdzieści cztery
by odnaleźć Jurka, Liwię i kryjówkę
Piotr rzekł: I tak nie zdążymy, więc chodźmy na wódkę
Dopiero gdzieś pod wieczór, chwiejącym się krokiem
Dotarli do winnicy, a co dalej – potem…
*     *     *
Cytat z piosenki biesiadnej "Hej sokoły..."
Jurek z Liwią dzień cały pili różne wina
Tyle tego, że nikt by chyba nie wytrzymał
A tu jeszcze zadanie i to nie byle jakie
- Macie cztery butelki, tylko trzy są takie
Z których dzisiaj piliście, jednego nie było
Musicie odgadnąć, gdzie się ono skryło
Nasza dwójka rad nierad za kieliszki chwyta
Próbują, piją, Jurek za serce się chwyta
Chce recytować wiersze, Liwia nie pozwala
- Zobacz Jurku, czy butelka ta nie jest zbyt… mała?
Wnet o zadaniu obydwoje sobie przypomnieli
I znowu kieliszki w swoje dłonie wzięli
Jurek spróbował wina, w przypływie szczerości
Zaczął mówić o winach, rocznikach, starości
Lecz wreszcie triumfalnie, z dość poważną miną
rzekli: oto winowajca, to sikacz nie wino!
Trafili bez pudła, pięć tysięcy w puli
Przez kolejną godzinę już pili do woli
Aż wreszcie Marcin przyszedł i namieszał znowu
- Zaraz test będzie, potem ktoś jedzie do domu
*     *     *
Siedzą nad laptopami, sen ich mocny chwyta
A tu odpowiadać trzeba na szereg pytań
Kto agentem jest i jaki agent ma numer buta
Czy jest łysy czy może na głowie ma koguta
Ile ma lat i z jakiego regionu pochodzi
Co robił i gdzie minionego dnia chodził?
Typów wiele, każdy jest podejrzany
Aż wreszcie kolacja, idą od ściany do ściany
Zmęczeni zasiedli do pierwszej kolacji
Ktoś nie znosi krewetek, ktoś inny pistacji
Siedzą, jedzą i drzemią, Marcin nożyk chwyta
Uderza nim w kieliszek i krzyczy: ej, wy tam
Ważny moment, więc już koniec tego spania
Za chwilę nadejdzie chwila pożegnania
Przed wami są koperty, a w nich kolorowe
Piórka – wszędzie zielone, a w jednym czerwone
Kto tę czerwień odnajdzie, wnet od stołu staje
Wychodzi i żegna się z francuskim krajem
Na te słowa wnet trzeźwość umysłu wróciła
Tylko Liwia wciąż śpi, trochę dziś wypiła
Otwierają koperty, zieleń za zielenią
Wreszcie Wojtek nieśmiało oblał się czerwienią
Cytat z piosenki biesiadno-szkolnej
On jako pierwszy przegrał z agentem starcie
Miał pecha, śpiąca Liwia przebrnęła na farcie
Lepszy czas miała, choć tyle samo błędów
Zaznaczała jak leci z wielkiego rozpędu
Byle szybciej, by można było iść odpocząć
Wojtek starał się wszystko robić wolniej, z głową…
Przegrał z czasem i musiał już do Polski wracać 
Pozostali spać poszli, bo jutro znów praca…

1 komentarz: