czwartek, 1 czerwca 2017

Agent Gwiazdy 2 - opinia druga

Autorką drugiej opinii, którą możecie przeczytać poniżej, jest agentomaniaczka. W najbliższym czasie wrzucę jeszcze własną ocenę całości, z wyszczególnieniem poszczególnych elementów i porównaniem do poprzedniej edycji. Będzie to ostatni wpis dotyczący tego tematu, zamykający tegoroczną gwiazdorską edycję.
Jak dla mnie, druga gwiazdorska edycja znacznie przerosła poziom swojego poprzednika. A mowa tu przede wszystkim o zadaniach, które bądź co bądź, są przecież „kręgosłupem” tego programu. W pierwszej edycji gwiazdorskiej, tak jak już pisał autor bloga, za dużo było zadań na bieganie i takich, które rozgrywały się na wysokościach, brakowało za to wszystkich innych. W tej edycji panowała znacznie większa różnorodność, zdecydowanie ciekawiej się takie wyzwania oglądało. Poza tym, odniosłam wrażenie już od pierwszego odcinka, że tym zawodnikom bardziej zależy na pieniądzach, niż tym poprzednim. Tak, wiem, że ci też zapewne dostawali wysokie gaże za sam udział, niemniej jednak obserwując ich zaangażowanie (choćby podczas słynnej przeprawy na pontonach), to nie widać tego od razu. Po trzecie, chociaż dokładnie nie liczyłam, po obejrzeniu wszystkich odcinków odniosłam wrażenie, że immunitetów i jokerów nie było aż tak dużo, jak w pierwszej edycji. To też jak najbardziej na plus.
A teraz minusy, bo zawsze przecież jakieś są. Oczywiście znowu montaż. Np. gdy oglądałam zadanie z paintballem, rurą i zapadniami, to pomysł na to zadanie mi się spodobał, realizacja już nie za bardzo. Później trafiłam na belgijską wersję tego samego zadania i…oglądałam je z wypiekami na twarzy. Tyle może sprawić (lub zepsuć) montaż. Po drugie – znowu za dużo gadania. Najbardziej irytujące było to gadanie na początku odcinka, gdy każdy uczestnik musiał walnąć sobie jakiś frazes. I tak za każdym razem. Litości, ile można… Po trzecie, sojusze. Choć mniej eksponowane niż poprzednio, wciąż traktowane jak coś absolutnie nieodzownego. A ja wcale nie zgadzam się z taką wizją gry. Co innego zasięgać u kogoś informacji, a co innego z premedytacją dzielić grupę na „swoich” i „tamtych”. Całe szczęście, że w tej edycji nie znalazła się druga Tamara.
Ogólnie jednak, myślę, że bilans jest dodatni, program się poprawia, więc zapewne skuszę się na kolejną edycję.

6 komentarzy:

  1. zgadzam się, parę kwestii poprawiono, a słowo "sojusz" nie padało tak często jak w poprzedniej edycji

    OdpowiedzUsuń
  2. Obawiam się, że nadmiaru wypowiedzi uczestników już nie zredukują, bo w innych, współczesnych, zagranicznych edycjach, też ten problem występuje i chyba nikt nie postrzega tego jako problem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Swoją drogą jeśli mowa o pieniądzach, to fajnie by było gdyby tytułowy agent dostawał całą kasę której nie wygrają uczestnicy. Bo tak to mam wrażenie że rola agenta jest przeceniana, i tak połowa osób próbuje kierować na siebie podejrzenia psując zadania. Na dobrą sprawę agent nie musiałby robić i nie zauważylibyśmy różnicy. Gdyby agent dostawał oficjalnie kasę za "uwalone" zadania to by gryzł trawę byle tylko utrudniać życie uczestnikom. A tak to Odetka tu coś zadziałała, tam coś zadziałała, że nawet w Finale nie mieli zbytnio co pokazać jako dowód na jej działalność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w sumie to nie wiemy, może funkcjonuje taka zasada...

      Usuń
    2. ponoć za agenturę jest 20.000 zł (oczywiście plus gaża)

      Usuń
  4. W dawnym "Agencie" tytułowy agent miał chyba umowę-zlecenie. Ale nie jestem tego pewien, może autor bloga coś wie na ten temat.

    OdpowiedzUsuń