Rozpoczęło się niewinnie - siedmioro uczestników (bez Liwii i Małgosi, które miały do wykonania inne zadanie) musiało udać się na spacer, jakieś 20 km. Biorąc pod uwagę, że był upał, to wcale nie było takie fajne wyzwanie, zwłaszcza dla osób, które nie przepadają za aktywnym wypoczynkiem. Gdy uczestnicy dotarli na miejsce przeznaczenia, otrzymali instrukcje, co mają robić dalej, aby zarobić pieniądze. W skrócie: należało "rozgościć się na polanie" i zadbać o siebie w taki sposób, jakby mieli tam spędzić noc. Konkrety to: rozbicie namiotu, przygotowanie kolacji (wydojenie krowy i kozy - co najmniej litr mleka, złapanie dwóch ryb w strumyku i przygotowanie z nich potrawy, zabicie królika i zrobienie z niego posiłku) i rozpalenie ogniska. Na wykonanie zadania grupa miała trzy godziny, a zarobić można było 15 tysięcy złotych.
Jak łatwo można było się domyślić, największym wyzwaniem było zabicie królika. Dziewczynom nie za bardzo podobał się pomysł, iż mają w ogóle uśmiercać futrzaka, ostatecznie misji podjął się Remek, który w opublikowanej jakiś czas temu rozmowie wspominał, iż wówczas podchodził do wszelkich wyzwań po wojskowemu - jest zadanie, to trzeba je wykonać. Krowę postanowił wydoić Kuba, a do kozy zabrała się Izolda (z pomocą Izy), którym Kuba udzielał instrukcji, jak należy ją doić... Wiadomo, gdy ktoś mieszkał w mieście i nie miał krewnych na wsi, raczej nigdy wcześniej nie miał okazji na pozyskiwanie mleka prosto od krowy, nie z półki sklepowej. Początkowo szło to dość opornie i nawet próby dogadania się Izoldy z kozą w jej języku niewiele wniosły.... Namiotem z kolei zajmował się Jurek, który mocno utyskiwał, że nikt mu nie chce w zadaniu pomóc... Gdzieś tam w pobliżu kręciły się Agnieszka, czasem Iza, ale niewiele z tego dla Jurka wynikało. Dopiero gdy pojawił się Kuba, praca ruszyła z miejsca.
Pozostała już tylko godzina. Grupa wreszcie zaczęła współpracować. Zorganizowano drewno na ognisko i rozpalono ogień. Remek zajął się królikiem, czym wywołał atak histerii Agnieszki. Namiot zaczął wyglądać jak namiot (podczas kolejnych prac przy nim Remek stracił zęba, gdyż jedna z metalowych części odpięła się i uderzyła go w twarz), zwierzęta zostały wydojone, a potrawy nad ogniskiem "dochodziły"...
Zadanie pojawiło się też w innych, zagranicznych edycjach, choć przesadnie popularne nie było.
Zadanie pojawiło się też w czwartym odcinku pierwszej edycji niemieckiej, przy czym chyba w tym kraju nie było królików.


Gdyby dzień wcześniej nie odpadł Piotr, sądzę że on szybko zostałby wyznaczony do królika i równie szybko by się nim zajął.
OdpowiedzUsuń