Spośród piątki osób uczestniczących w zadaniu grupa musiała wskazać kogoś, kto będzie pełnił rolę Cezara - a więc nie będzie walczył. Jak łatwo się domyślić, wybór padł na kobietę, która w dodatku przez niektórych była podejrzewana o bycie agentem. Pozostała czwórka została odpowiednio ubrana w stroje mające przypominać te, w których walczyli gladiatorzy. W ich zbrojach ukryte były jakieś pojemniki, prawdopodobnie z jakąś farbą lub inną substancją. Jeśli przeciwnik spowodowałby rozwalenie tego pojemniczka, który chyba jakoś zanadto "twardy" nie był, oznaczałoby to eliminację zawodnika z gry. Każdy z uczestników dostał broń imitującą miecz, a także tarczę. Ciekawostka - zadanie wykonywane było w takim miejscu, iż przypadkowi ludzie mogli z zaciekawieniem przyglądać się ich działaniom i zastanawiać się, co się dzieje i o co chodzi...
W ręce jednego z uczestników trafił kask "Brutusa". Ów uczestnik otrzymał propozycję - może otrzymać zielone piórko, ale pod jednym warunkiem: po zakończonej zwycięstwem batalii musiałby "zabić" Cezara. Dylemat podobny, przed jakim został postawiony w polskiej drugiej edycji Mirek. W USA uczestnik, który taką propozycję otrzymał, agentem nie był, nie zdecydował się więc na pozbawienie grupy pieniędzy. W ten sposób 30 tysięcy dolarów trafiło na wspólne konto uczestników.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz pojawi się na stronie po zatwierdzeniu przez moderatora