Crest
Uczestnicy programu spotkali się z prowadzącym gdzieś w plenerze blisko drogi. W tle widzimy drzewa, a wszyscy stoją na trawie.
Liwia: Gosia, mówisz najlepiej z nas po francusku...
Padają też inne zdania, które niekoniecznie łatwo wyłapać. Ostatecznie stanęło na tym, że w tej dwójce znalazły się Liwia i Gosia. Druga z wymienionych wyglądała na mocno niezadowoloną z tej decyzji.
Marcin Meller: Więc dwójka złotych rączek zostaje, a reszta proszę za mną. Idziemy, chodźcie.
Wszyscy poza Liwią i Gosią poszli za Marcinem.
Lektor: Małgosia zaczyna żałować, że mówi po francusku.
Małgosia (ze spuszczoną głową): I znowu nie jestem w grupie...
Tymczasem pozostała siódemka wędruje drogą. W tle słyszymy głos lektora.
Lektor: Są tu już razem od tygodnia. Bardzo dobrze się poznali. Wydaje im się, że wiedzą, na co ich stać, kto jest słaby, a kto silny. Ale dzisiaj przed nimi szkoła przetrwania. Najpierw muszą pieszo przejść ponad 20 kilometrów w trzydziestostopniowym upale.
W tym czasie widzimy idących uczestników, a w trakcie wypowiedzi lektora pojawia się też mapa informująca, że grupa zmierzać będzie z Crest do Ombleze.
Moulin de la Pipe
Lektor: Tymczasem Liwia i Małgosia pojechały do małej restauracji, gdzie z obrzydzenie zaczynają się domyślać swojego zadania.
Małgosia: Jaka galareta. Żebym ja wiedziała, co ja kroję w ogóle, co to za zwierzę było...
Liwia: Lepiej, żebyś nie wiedziała.
Małgosia: ...co to było za zwierzę, albo móżdżek czego...?
Lektor: Wiedzą już, że razem z francuskim kucharzem muszą przygotować potrawy z najdziwniejszych części zwierząt: móżdżków, grasicy, języków....
Na patelnię nastawioną na ogniu trafiają pokrojone przez dziewczyny plastry.
Ombleze
Siedmioosobowa grupa po długim marszu dotarła do miejsca, gdzie miała wykonywać swoje zadanie.
Lektor: Tymczasem reszta grupy po wielogodzinnym marszu dotarła w piękne i trudno dostępne miejsce. Przypuszczają już, że będą musieli spędzić tu noc, ale nie domyślają się, co tak naprawdę ich tu czeka.
W dość urokliwym miejscu uczestnicy programu znaleźli śpiwory, co sugerowało, że czeka ich noc w plenerze.
Iza: Ale słuchajcie, mamy mężczyzn, będą nas dodatkowo grzać. Nie ma problemu.
Agnieszka: Ale ile jest tych śpiworów?
Na miejscu pojawił się Marcin Meller, a jego przybycie zazwyczaj zwiastowało albo to, że grupę czeka zadanie, albo iż uczestnicy usłyszą, czy udało się im zarobić pieniądze.
Marcin Meller: Jak spacer?
Agnieszka: Długi, wyczerpujący
Iza: Gorąco
Ktoś w tle rzucił też "ciepło". Była to prawdopodobnie Danuta. Wszyscy zgromadzili się w pobliżu prowadzącego, by usłyszeć to, co miał im do przekazania.
Uczestnikom, zwłaszcza Izoldzie i Agnieszce, nie spodobała się część z królikiem, już w trakcie monologu Marcina nieśmiało druga z wymienionych protestowała.
Lektor podsumowujący wyzwanie: Zawodnicy muszą w ciągu trzech godzin przygotować obozowisko dla siebie, rozbić namiot, rozpalić ognisko, wydoić litr mleka od krowy i kozy, złapać królika, złowić ryby i przygotować z nich kolację.
Od początku było wiadomo, że z jedną częścią wyzwania będzie sobie najtrudniej poradzić, Kuba, który po odejściu Piotra, przejął funkcję lidera grupy, postanowił więc jak najszybciej rozstrzygnąć, kto się zajmie jego wykonaniem.
Kuba: Kto zabije królika, najważniejsze. (do Remka): Zabijesz królika?
Remek: No spróbuję, no.
Kuba: Spoko. Kto wydoi krowę?
Jerzy: Ja się zajmę ogniem. Przyciągnięciem drzewa, pocięciem...
Kuba: Dobra, ogień mamy z głowy, namiot mamy z głowy...
Danuta: Ale sama namiotu nie rozłożę, bo tam trzeba linki naciągnąć.
Kuba: To będziesz z Izoldą... Agnieszka pomożesz
Izolda: Nie, bo ja doję Kozę.
Agnieszka: Co? Namiot? Tak.
Danuta: My będziemy stawiać namiot.
Kuba: Krowę mamy załatwioną, kozę mamy załatwioną, królika tak... Najgorzej będzie z tą rybą. Ciekawe czy złapiemy. No to wszyscy wiedzą co robić.
Iza: Gdyby było trzeba pomóc przy króliku, jestem chętna. Będę go trzymać.
Remek: Dobra (dalszą część wypowiedzi Remka ciężko zrozumieć). Dobra, ja go zabiję
Kuba: Słuchajcie, namiot rozbijcie w słońcu. (po chwili) Dobra, idźcie namiot rozkładać.
Iza: Kuba, jak my mamy doić tę kozę?
Kuba na przykładzie krowy zademonstrował, jak to należy zrobić (ściągasz i tu ściskasz). Sam wreszcie zajął się dojeniem.
Izolda: Ale tamta chyba nie ma mleka.
Izolda wraz z Izą wciąż zastanawiały się, jak tu się "dobrać' do kozy, aby udoić mleka. Przyglądał się temu Remek, szykujący się z grubą drewnianą gałęzią na królika
Remek: Podejdź do niej jak do krowy. Śmiało, złap za cycki, nie bój się.
Izolda próbowała najpierw dogadać się z kozą. Podeszła do niej nieco z boku, próbowała zagadywać, pogłaskać, a gdy w pewnym momencie koza poruszyła się, odskoczyła i potrąciła miskę, uczestniczka programu podniosła się i... podjęła próbę meczenia.
Tymczasem Jurek, który miał zamiar rozbijać namiot, był bardzo niezadowolony z tego, jak przebiegają przygotowania.
Jerzy: Do d...y taka organizacja, jeżeli tak podchodzą do tego. Iza! Iza, Izolda!
W tle widać Danutę, która rzuciła, że już kończą... Prawdopodobnie chodziło jej o to, że niebawem będą mogli mu pomóc. Tymczasem przy kozie tym razem znalazła się Iza, która stanęła nad nią okrakiem.
Iza (do kozy): Stój, bo będziesz w g...a szła, a my nie będziemy cię mogli tam zrobić.
Jerzy: Proszę toporek mi z powrotem, jak niepotrzebny.
Izolda: Czekaj, bo ona zaś kupę zrobiła.
Iza: One nie gryzą?
Kuba, któremu niezbyt dobrze szło dojenie, postanowił rozmasować krowie cycki. Tymczasem Remek krzyknął, iż potrzebuje siekierę. Podszedł do Jurka i Izy, którzy zaczęli zajmować się namiotem.
Remek: Jurek, widziałeś gdzieś siekierkę tutaj?
Jerzy: Po co ci siekiera do królika? Siekierka jest mi tu potrzebna.
Iza: Do popchnięcia w te dziurki.
Najmłodszy uczestnik programu odszedł bez narzędzia. Wkrótce nastąpiła wymiana zdań z Danutą.
Remek: Pomyśl sobie Danuta, że wiesz, to co my zabijamy, oni potem pakują w folię i my to potem kupujemy w sklepach.
Danuta: No takie jest życie. Jesteśmy mięsożercami.
Izolda (wypowiedź nagrana nieco później): Nie jestem na nikogo obrażona, serio. Tylko sama nigdy bym tego nie zrobiła. Nie zabiłabym królika za żadne pieniądze. Nie jestem wegetarianką, ale futerkowych zwierząt nie jem.
Kuba w towarzystwie Izoldy wciąż zajmował się krową, która chyba stanęła mu na nogę. Niezadowolony z tego, jak przebiegają działania, wciąż był Jerzy.
W tle słychać słowo "oczywiście", chyba rzucone przez Kubę, który po chwili podszedł do Jerzego.
Jerzy: Ja sam tego nie nastawię, bo mi się stelaż przewraca.
Kuba: To połóż to na razie.
Jerzy: Nie, nie. Już stelaż jest gotowy, go łączymy. Wystarczy dwie. Później poradzę sobie sam. Tylko obydwie trzeba postawić
Kuba: To na tym postawisz stelaż? Gdzie go postawisz?
Jerzy; Postawimy go... Żeby przenieść stelaż... zostaw (do Kuby, który najwyraźniej próbował chwycić jakąś część).... postawimy go obojętnie gdzie.
Kuba: Co ty chcesz zrobić?
Jerzy: Postawić stelaż
Kuba: No to na co czekasz?
Jerzy: Czekam, żeby mi ktoś przytrzymał. Jak ja puszczę...
Kuba: No to jestem chyba, żeby ci przytrzymać
Jerzy; No to sam nie przytrzymasz.
Na ekranie pojawił się zegar informujący, iż pozostały jeszcze dwie godziny na wykonanie zadania. Namiot wciąż był "w powijakach", także inne czynności wciąż nie były wykonane (np. nie były złowione ryby).
Lektor: Po godzinie wszyscy są ze sobą skłóceni. Niewiele zrobili.
Jerzy wciąż robił wszystko, by postawić namiot. Tym razem jego pomocniczką (poza Kubą) stała się Agnieszka, która starała się przytrzymywać stelaż, podczas gdy on łączył kolejne elementy. Podobnie starał się czynić Kuba, w pewnym momencie jednak niemal oberwał w głowę prętem, który założył, ale nie "wbił".
Po chwili znów widzimy Izę i Izoldę, które zajmowały się kozą, a całości przyglądała się siedząca obok Agnieszka. Trudno oprzeć się wrażeniu, że poszczególne fragmenty z wykonywania zadania nie były nam przedstawiane chronologicznie, że całość została pocięta i pokazana w przypadkowy sposób (o czym świadczą dwie poniższe sceny).
Iza (do Izoldy): Rozmasuj jej. Tak jak, wiesz, pokarm po porodzie jest... Wiesz, jak musisz rozmasować, żeby się ruszyło.
Izolda próbowała udoić nieco mleka, z kolei Iza stała okrakiem nad zwierzęciem, starała się go trzymać, a jednocześnie jego głowę przytulała do swojej....
Iza tuliła kozę i mówiła do niej, z kolei Izolda próbująca zdobyć mleko jednocześnie mówiła chyba o Jurku, który się miał na wszystkich obrazić... Po chwili widzimy Jurka i Kubę budujących namiot.
Jerzy: Ja jestem cięższy, właź mi na barana i zrobisz (?)
Kuba dokładnie tak uczynił, wziął od Agnieszki toporek i wbił jeden z elementów w odpowiednie miejsce. Za chwilę uwaga została przeniesiona na Izę, grzebiącą w ziemi.
Iza: Mam, mam robaka... i następnego... Nie uciekniesz, nie uciekniesz. Idziesz na rybkę.
W tym czasie została pokazana Agnieszka bawiąca się scyzorykiem, słychać też rozmowę (m.in. Remek mówi, iż musi zanieść garnek).
Lektor: Żeby zaliczyć zadanie, muszą złowić dwa pstrągi. To wydawało się banalnie proste.
Za łowienie ryb zabrał się Kuba, ale nie szło mu najlepiej.
Kuba: No bo ten spławik to jest jedna wielka podpucha, i ta wędka - dla nas, żebyśmy zajęli się łowieniem na spławik, a nie w inny sposób.
Próba złowienia ryby na haczyk nie przyniosła rezultatu. Kuba próbował trafić je kamieniem, ale też bez skutku. Wymyślono, że może uda się je zagonić w pobliżu wiadra i szybkim ruchem wyciągnąć wiadro razem z rybami - też nie poskutkowało. W ostatniej czynności pomagała Izolda.
Lektor: Ryby nie dawały się złowić żadnym sposobem. A może do łowienia zabrał się agent?
Izolda: Nie, one są śnięte.
Agnieszka: Hej, jesteśmy uratowani. Zobaczcie. To było ogrodzenie.
Słów wypowiadanych przez Danutę i Kubę nie zrozumiałem. Odpowiednio przygotowaną siatką złapać ryby próbowali Kuba i Remek. Pierwsza próba była nieskuteczna - ryby, które już były na siatce, ześliznęły się do wody w momencie, gdy panowie podnieśli siatkę. Druga próba była już skuteczna. Ryby znalazły się na brzegu, a Kuba kamieniem postanowił je utłuc.
Iza: Jeszcze raz ją walnij... I do gara!
Na ekranie pojawił się czas, który pozostał im na wykonanie zadania - godzina.
Lektor: Nie wiedzą, że Liwia i Małgosia też gotują dla nich dziwne potrawy.
c.d.n.









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz pojawi się na stronie po zatwierdzeniu przez moderatora