- Chciałbym, abyście wybrali spośród siebie dwie osoby najbardziej lubiane - poprosił Marcin Meller grupę, stojąc w pobliżu wodospadu. Wojtek od razu wyczuł, że wybór może mieć znaczenie i zapytał pozostałych, kto się boi. Wskazane ostatecznie zostały Małgorzata i Teresa, które w opisywanym zadaniu nie wzięły udziału. Jak widać Góral miał nosa.
Dowodzenie, na zgubę grupy, przejął Wojtek. To w dużej mierze dzięki jego działaniom ustalono pary i kolejność schodzenia. Jako pierwsi z zadaniem mierzyli się Mirek i Rysiek. Poszło im świetnie - mieli do dyspozycji 20 minut, zeszli w dziesięć. Kolejni to Beta i Adam. Schodzili wolniej niż pierwsza para, dali jednak radę, oszczędzili kolejne dwie minuty. Wszystko do tej pory wyglądało dobrze. Niestety trzecia para - Artur i Aneta miała znacznie większe problemy ze schodzeniem. Kompletnie z zejściem nie radziła sobie Aneta, która najwyraźniej miała zbyt mało siły, by poradzić sobie ze wszystkim, co czekało ją w wodospadzie (woda, śliskie kamienie, itp.). Artur zszedł dość szybko, za to Anecie zajęło aż 25 minut, co oznaczało, że przekroczyli limit o dziewięć minut.
Dlaczego zadania nie udało się wykonać wyjaśnił agent Mirek w dziesiątym odcinku. Otóż błąd popełniono przy dobieraniu w pary, z czym trudno się nie zgodzić. Łatwo bowiem, choćby po ostatniej parze, zauważyć, że różnica między Przemkiem i Grażyną wyniosła aż 10 minut. Gdyby zostawiono pierwszą i drugą parę, w trzeciej znalazłyby się Aneta i Grażyna, a w czwartej Artur i Przemek, byłaby szansa na przejście zadania. Co prawda Wojtek musiałby się mocno sprężyć, iść tempem Przemka, ale niewykluczone, że dałby radę. A tak pozostało mu jedynie zakomunikować. - W ogóle nie schodzę, konkurencja została zakończona, mamy na minusie jedną minutę, więc nic się nie przejmujcie, zaraz będziemy razem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz pojawi się na stronie po zatwierdzeniu przez moderatora