wtorek, 18 sierpnia 2026

Wspinaczka i wjazd rowerem

Tak jak przed tygodniem zapraszam do wędrówki do trzeciego sezonu "Agenta Gwiazdy". Tym razem przedstawiam zadanie, które pojawiło się w drugim odcinku. Zapraszam do czytania.

Podczas śniadania grupa otrzymała kopertę, w której znajdowała się instrukcja: trzynaście osób miało podzielić się na dwie grupy: sześć osób miało tworzyć grupę miłośników rowerów, pozostali to z kolei amatorzy wspinaczki. Podział wyglądał następująco: na wspinaczkę udały się obydwie Anie, Piotr, Rysiek, Karolina, Maciek i Tomek. Pozostała szóstka (Maja, Beniamin, Ilona, Julka, Janek i Michał) stworzyła grupę rowerową.

Grupa rowerowa odnalazła przy pojazdach kopertę, w której znajdowała się instrukcja: "Musicie dojechać do punktu widokowego i zadzwonić do Kingi". Grupa wspinaczkowa z kolei znalazła się przy pewnej skale, na szczycie której stała prowadząca. Kinga zarządziła, iż do niej musi wejść jedna osoba - pierwszy zgłosił się Rysiek (mówił, że ma doświadczenie, bo po pijaku w adidasach zimą wchodził na Gubałówkę), pojawili się jednak także inni chętni, więc wyboru dokonano w drodze losowania. Los wskazał Anię Skurę.

Okazało się, że Ania ma całkiem spore doświadczenie we wspinaczce, dość szybko poradziła sobie z trasą i znalazła się przy Kindze. Prowadząca poinformowała ją, że będzie "mózgiem" całej operacji. Okazało się bowiem, że jako jedyna będzie znać zasady zabawy - jej zadaniem było dobrać w pary poszczególne osoby z obydwu grup. Jeśli wspinacz z danej pary szybciej dotrze na szczyt, niż dojedzie na niego kolarz, wówczas na konto grupy trafić miało tysiąc złotych.

Podział na pary wyglądał następująco: Tomek - Maja, Janek - Rysiek, Ilona - Karolina, Beniamin - Ania Lucińska, Michał - Maciej i Julia - Piotr. Pierwszy wspinać zaczął się Tomek, dotarł na szczyt - telefon wciąż nie zadzwonił. Na szczycie znaleźli się też Maciej i Ania Lucińska. Także Karolina i Piotr bez kłopoty doszli na szczyt, choć pierwsza z nich w pewnym momencie pomyliła trasę. Ostatni wspinał się Rysiek.

Do poprawnego wykonania zadania zupełnie przypadkiem przyczyniła się Maja, a także Julka i Janek. Pierwsza z nich zastopowała Beniamina, który wyrwał do przodu i chciał jak najszybciej samotnie wjechać na szczyt (wzbudzał w ten sposób podejrzenia), pozostała dwójka, ale też chyba częściowo Ilona jechała wolno, nie miała siły na pokonania trzykilometrowego odcinka pod górę, co mocno spowalniało całą grupę (wcześniej Maja narzuciła, że wszyscy wjeżdżają na szczyt razem). Gdy więc wreszcie, po upływie półtorej godziny sześcioro uczestników znalazło się na wyznaczonym miejscu i został wykonany telefon do Kingi, grupa wspinaczkowa w komplecie znajdowała się już przy Kindze, co oznaczało, że na konto trafiło sześć tysięcy złotych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz pojawi się na stronie po zatwierdzeniu przez moderatora