Czas na opis kolejnego zadania z "Agenta-Gwiazdy" i znów zająłem się trzecim sezonem. Tym razem postanowiłem przedstawić wyzwanie, z którym uczestnicy mierzyli się w jedenastym odcinku. Na placu boju pozostało już wówczas tylko pięć osób.
Jedynymi uczestnikami drugiego sezonu (poza Jolą, o której napiszę niebawem), o których nie robiłem dotychczas wpisu, byli Barbara i Daniel. Czas więc nadrobić zaległości. Poniżej krótkie podsumowanie ich pobytu w naszym ulubionym programie w sezonie kręconym w Hiszpanii.
Opisywane dziś zadanie pojawiło się w trzecim odcinku pierwszego sezonu "Agenta-Gwiazdy" i - jak to miewało kilka razy miejsce - nie wszyscy w nim uczestniczyli. Niektórzy nie dostali w ogóle okazji, by zmierzyć się ze swoim słabościami, spróbować wykonać coś, co teoretycznie wydawało się ponad ich siły.
W tytule dzisiejszego wpisu pojawiają się aż trzy miejscowości, ale szerzej napiszę tylko o jednej. Wszystko dlatego, że Setubal było głównym bohaterem poprzedniej części, a o Sesimbrze też już coś więcej pisałem. Barcarena to z kolei miejsce kolejnego zadania, które mogliśmy obserwować w piątym odcinku trzeciego sezonu.
Dziesiąty odcinek trzeciego sezonu "Agenta-Gwiazdy" - właśnie wtedy pojawiło się opisywane dziś zadanie. Jak to często w programie, zwłaszcza w starych edycjach, bywało, nie zawsze wszystko było takie, jak przypuszczano, że być powinno. Uczestnicy przekonali się o tym właśnie przy wspomnianym wyzwaniu, oczekiwali bowiem, że intelektualiści powinni myśleć w zadaniu, a siłacze skupić się na pracy fizycznej.
Z pierwszego, premierowego sezonu "Agenta", który w 2000 roku kręcony był we Francji, przedstawiłem już niemal wszystkich bohaterów. Dziś krótko omówię dwóch ostatnich - Romka i Wojtka, którzy najkrócej nacieszyli się obecnością w reality show, odpadli bowiem odpowiednio już na drugiej i pierwszej kolacji.
Dzisiejsze zadanie pojawiło się w trzecim odcinku pierwszego sezonu "Agenta-Gwiazdy". Zapewne takiego wyzwania nie spodziewał się nikt z tzw. gwiazd, wszak gdy ktoś jest sławny (albo przynajmniej za takiego uważają go w TVN), niekoniecznie musi być dobry z ortografii. A jeśli nie jest, nie za bardzo ma ochotę się tym publicznie chwalić.