Tytuł zadania to mój autorski pomysł. Nie pojawiło się ono w Polsce, opiszę więc je na przykładzie edycji australijskiej, gdzie pojawiło się w piątym odcinku czwartej edycji.
Poniżej znajdziecie opinię napisaną przez Kamila Lipińskiego po pierwszym odcinku "Agenta-Gwiazdy". Zamieszczam ją za jego zgodą, ze względu na to, że nie wszyscy czytający bloga zaglądają na facebooka.
Od początku twierdziłem, że "Agent-gwiazdy" to zły pomysł. Twierdziłem, że będzie słaby, drętwy, nudny. Rzeczywistość mnie jednak zaskoczyła. Było jeszcze gorzej!
Zadanie pojawiło się w finałowym, a więc dziesiątym odcinku trzeciej edycji Agenta. Już przed pojawieniem się Marcina Małgorzata coś przeczuwała, stwierdziła bowiem, że coś się będzie palić. Nie spodziewała się jednak chyba aż tak ekstremalnego zadania.