Prowadząca wręczyła uczestnikom jeden z kawałków mapy - na nim zaznaczone zostało miejsce, w którym wszyscy właśnie się znajdowali. Wszyscy zaczęli wyciągać z lampionów znajdujących się przy brzegu fragmenty mapy, z kolei Tomek bohatersko wskoczył do sięgającej mu do pasa wody i wybierał elementy znajdujące się bliżej środka oczka wodnego. Kompletnie do wyzwania nie przykładał się z kolei Michał, który chciał chyba zasugerować, że zupełnie mu na jego wykonaniu nie zależy.
Grupa wyłowiła większość kawałków i rozpoczęła układanie mapy, podczas którego Michał wprowadzał sporo chaosu - a to coś przestawił, a to przesunął w zupełnie inne miejsce, a to niby przypadkiem zrzucił ze stołu... Śmiem twierdzić, że w ten sposób chciał przykuć do siebie uwagę w myśl teorii, że jak wszyscy zagłosują na niego, jako agenta, będzie miał największą szansę na zwycięstwo.
Wreszcie uczestnicy ruszyli na poszukiwania. I choć Karolina i Ilona znaleźli się we właściwym miejscu (świątynia Holy Water Sebatu), nie mogli odebrać skarbu (widziały z oddalenia kopertę), bo w Indonezji do tzw. miejsc świętych nie można wchodzić bez sarongów. Czas upłynął i pieniędzy nie udało się zarobić.
Już po wszystkim okazało się, że znaczenie miały też liczby, jakie były na mapie. Gdyby uczestnicy najpierw dotarli do punktu oznaczonego jedynką, tam znaleźliby sarongi i wówczas nie byłoby kłopotu z wypełnieniem misji.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz pojawi się na stronie po zatwierdzeniu przez moderatora