Realizacja zadania nie była specjalnie skomplikowana. Grupy chodziły po miejscu, gdzie odbywało się zadanie, zaczepiały napotkanych ludzi (w większości turystów) i pytały, skąd (z jakiego kraju) pochodzą, a następnie namawiały, aby poszły razem z nimi do wyznaczonego miejsca, gdzie miało odbywać się "sprawdzanie".
Za każdą narodowość, która pojawiłaby się tylko w jednej z grup, na wspólne konto trafiało po 250 zł. Teoretycznie mogło więc się zdarzyć, że obydwie grupy zbiorą po 30 osób, ale po 25 będzie się powtarzać i za nie nie uzyskają żadnego zarobku.
Wreszcie nadeszło sprawdzanie: Czechy, Słowacja, Maroko, Hiszpania, Niemcy... takie kraje padły w grupie Damiana, ale tylko za dwie pierwsze uzyskano pieniądze. Z kolei w grupie Michała byli m.in. ludzie z Hiszpanii, Niemiec, Maroka, Belgii, Włoch, Australii, Kuby, Indii i Wenezueli (i chyba Wyspy Zielonego Przylądka) - zysk to 1 750 zł. Łącznie na konto grupy trafiło więc 2 250 zł.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz pojawi się na stronie po zatwierdzeniu przez moderatora