Postanowiłem dziś krótko opisać zadanie, które pojawiło się w szóstym odcinku drugiej edycji amerykańskiej. Rozpoczęło się niewinnie. Najpierw nastąpił podział na trzy grupy po trzy osoby - kochających gotować, nienawidzących to robić i tych, którym gotowanie nie nastręcza ani kłopotów, ani też nie jest przesadną przyjemnością. W opisywanym dziś wyzwaniu udział wzięły grupa nr 1 i nr 3.
Grupa składająca się z dwóch pań i jednego faceta borykała się z pewnego rodzaju kłopotami - otóż panie nie wytrzymywały zbyt długo na rowerze, powodzenie misji zależało więc w głównej mierze od jedynego mężczyzny w zespole. W dodatku jedna z kobiet jechała tak, jakby od dawna nie siedziała na rowerze... Znacznie lepiej radziła sobie grupa silniejsza, która jako pierwsza dotarła do mety pół godziny przed upływem czasu. Grupa druga jednak także wyrobiła się w wyznaczonym czasie. Warto wspomnieć, że ostatnie fragmenty trasy to... spacer z rowerem w rękach. Otóż należało sprzęt wnieść po schodach. Sądząc po sylwetkach dwóch pań z grupy słabszej i ich postawie podczas wykonywania zadania śmiem sądzić, że gdyby to któraś z nich miała wtaszczyć na górę rower, mogłoby to zająć dużo czasu - kto wie, może nawet nie udałoby się wyrobić w wyznaczonym limicie...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz pojawi się na stronie po zatwierdzeniu przez moderatora