"Pierwszy dzień nad oceanem, a w oceanie - jak to w oceanie - kryją się różne interesujące rzeczy" - rozpoczął swój wywód Marcin, po czym poinformował, na czym będzie polegać zadanie. Otóż każdy z sześciu uczestników (tylu brało udział w zadaniu) miał wyłowić z wody ośmiornicę. Oczywiście nie chodziło o to, by nurkować i polować na morskie stworki. Należało po prostu w wodzie odnaleźć dzbany, w których stworzenia się znajdowały, wyciągnąć je i wydostać się z nimi na brzeg.
Jako pierwszy do zadania podszedł Mirek. Jego dramatyczna walka z ośmiornicą była zbyt podejrzana, za bardzo dramatyczna. Może więc dlatego wiele osób uznało, że to przypadek, a nie celowe działanie? Warto jeszcze dodać, że po wyjściu z wody, bez obecności Wojtka, który jako drugi wkroczył do oceanu, opisywał ośmiornicę niczym wielkiego potwora, którego ciężko z dzbana wydostać i który ma zarówno przeogromną głowę jak i macki. W późniejszych odcinkach Mirek przyznał, że chciał swoim działaniem wystraszyć dziewczyny, co mu się chyba skutecznie udało, skoro nie zdecydowały się one na wejście do wody (lub - jak Grażyna - weszły i natychmiast z niej wyszły)...
Jako trzeci po ośmiornicę popłynął Przemek. Odnalazł dzban, nie mógł jednak wydostać zawartości. Pomógł mu dopiero Wojtek, który... rozbił dzban. Swoją drogą nasunęła mi się pewna refleksja - czy aby przypadkiem nie mogli na przykład wynosić na brzeg dzbanów razem z ośmiornicami i dopiero na brzegu wyciągać ze środka morskiego stwora? Byłoby to na pewno łatwiejsze, nie wiem jednak, czy zasady wykonywania zadania dopuszczały taką ewentualność... Wracając do zadania - widok pierwszej ośmiornicy tak ich zachwycił, iż zamiast próbować wyciągnąć kolejną, przez dłuższą chwilę przyglądali się znalezisku, podziwiali, dotykali i zastanawiali, gdzie ona ma oczy....

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz pojawi się na stronie po zatwierdzeniu przez moderatora